18:47

9 miejsc wartych odwiedzenia na Lubelszczyźnie

9 miejsc wartych odwiedzenia na Lubelszczyźnie

18:47

9 miejsc wartych odwiedzenia na Lubelszczyźnie


Wakacje trwają. Część z Was pewnie ma już pierwsze wakacyjne wyjazdy zaliczone. Pod koniec lipca, w ubiegłym roku na blogu pojawił się wpis o kilku miejscach w Polsce, w które można się wybrać (PODRÓŻ PO POLSCE). W tym roku postanowiłam kontynuować ten wpis, zawężając nieco krąg i skupiając się jedynie na naszej pięknej Lubelszczyźnie. Odkopałam stare zdjęcia, niektóre baaaardzo. Kilka z nich było zrobionych, gdy miałam ok. 5/6 lat, czyli 11/12 lat temu. Jak ten czas leci szybko. Niestety tych zdjęć pozostało już niewiele, sporo poginęło, pousuwało się, ale kilka się jeszcze ostało. 


KAZIMIERZ DOLNY


Kazimierz Dolny - jedno z najbardziej rozpoznawalnych miast województwa lubelskiego, zaraz obok Lublina, Zamościa i Nałęczowa. Uznawany jest za miasto niezwykle romantyczne. To tu odbywa się Festiwal Dwa Brzegi, Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych oraz to tu kręcony jest serial emitowany na antenie Polsat - "W rytmie serca". Aby zwiedzić miasto, trzeba poświęcić kilka godzin, chociaż nie jest ono tak duże, jak np. Lublin.  Zwiedzanie warto rozpocząć od przejścia się bulwarami nad Wisłą, a nawet rejsem statkiem po Wiśle, później warto skierować się w stronę rynku, na którym warto spróbować kazimierskiego kogucika. Wokół rynku rozstawione są przepiękne kamienice, w większości z nich mieszczą się obecnie kawiarenki. Będąc na rynku widać w oddali kościół farny, warto skierować się w górę za nim, w stronę ruin zamku, skąd widać Basztę. Jeśli wystarczy Wam siły i chcecie zobaczyć panoramę miasta z innej perspektywy, udajcie się na Górę Trzech Krzyży. Bardzo polecam Wam również wycieczkę do któregoś z kazimierskich wąwozów np. do Korzeniowego Dołu. Bardzo ciekawą opcją jest również  przepłynięcie promem do leżącego po przeciwnej stronie Wisły - Janowca. 


NAŁĘCZÓW


Będąc w okolicach Kazimierza przez kilka dni, warto wybrać się do Nałęczowa, gdzie znajduje się Park Zdrojowy z obiektami sanatoryjnymi z XIX i XX w. np. palmiarnia z pijalnią wód. To do Nałęczowa przyjeżdżali m.in. Stefan Żeromski, Henryk Sienkiewicz czy Bolesław Prus. 

WOLA OKRZEJSKA/ OKRZEJA


Wola Okrzejska, czyli miejscowość, w której narodził się Henryk Sienkiewicz. Obecnie znajduje się tam muzeum poświęcone Sienkiewiczowi i jego twórczości. Przepełnione jest ono zdjęciami, rękopisami, obrazami czy przedmiotami związanymi z ekranizacjami powieści. Znajdziecie tam również kilka woskowych figur. W pobliskiej Okrzei mieści się 15 m kopiec, usypany z ziemi zwożonej z różnych części świata związanych z polskim powieściopisarzem. Na kopiec można wejść, trzeba być ostrożnym, bo miejscami jest stromo i wąsko, szczególnie jeśli idziemy dużą grupą. 


KOZŁÓWKA


Kozłówka, czyli moje rejony. Piękny pałac z ogrodem, mini zoo, Galeria Sztuki Socrealizmu. To tu zgromadzono dzieła, kilka obalonych pomników z okresów stalinizmu. W niektóre dni zwiedzenie wnętrza pałacu jest całkowicie darmowe. Jeśli dobrze traficie, to zobaczycie pawie chodzące po ogrodzie. 


LUBARTÓW


Będąc w Kozłówce, warto zahaczyć o Lubartów, czyli miasto powiatowe, które ostatnio było gospodarzem Zjazdu Dużych Rodzin, a jeszcze wcześniej gościło ludzi z całej Polski na Dniu Dziecka z Fundacją Polsat (DZIEŃ DZIECKA Z FUNDACJĄ POLSAT). Miasto z bogatą historią. Punktami wartymi odwiedzenia są Pałac Sanguszków z parkiem, Bazylika św. Anny, można również znaleźć pozostałości po obecnych na tych terenach przed II Wojną Światową Żydów. 

LUBLIN


Na liście nie mogło zabraknąć oczywiście Lublina. W Lublinie każdy znajdzie coś dla siebie - Zamek Lubelski, Stare Miasto, Skansen czy Majdanek. Warto przyjechać do Lublina, gdy trwa jakieś wydarzenie np. Noc Kultury lub Jarmark Jagieloński. Wtedy w mieście się sporo dzieje, jest bardzo  wiele ciekawych atrakcji. 

ROZTOCZE


Roztocze - niezwykle różnorodny i piękny region naszego województwa. Na uwagę zasługuje Zamość, Krasnobród, Susiec, Zwierzyniec. Region bliski mojemu sercu, bo tam spędzałam w dzieciństwie większość wakacji. Można wypocząć, ale także jest co nieco do zwiedzania, do zobaczenia. Dzieciaki również będą miały co robić, w Krasnobrodzie znajduje się m.in. Park Jurajski, w Zamościu Zoo. 



JANÓW LUBELSKI


Ja w Janowie byłam dwukrotnie - na Zielonej Szkole i na Gryczakach. Jeśli zastanawiacie się, gdzie spędzić weekend to warto wybrać Janów. Samo miasto jest bardzo ładne i ma dość ciekawą historię. Mieści się w nim spory zalew, wokół którego mieści się wiele atrakcji - zjazd na tyrolce nad jeziorem, skok z wieży, park linowy, offroad, paintball. Czego dusza zapragnie. Jeśli chcecie spędzić trochę czasu w ciszy, warto zahaczyć o okoliczne wioski, które kryją wiele atrakcji. Jeżeli będziecie mieli szczęście to w Szklarni, będziecie mogli zobaczyć dziko żyjące koniki biłgorajskie. 

KODEŃ



Ostatnim miejscem, o którym Wam dzisiaj chciałabym powiedzieć, jest Kodeń, miejscowość położona przy granicy Polski z Ukrainą. Mieści się tam sanktuarium Maryjne z niezwykle pięknymi ogrodami. Niedaleko w Janowie Podlaskim mieści się znana w całej Polsce i na świecie stadnina koni arabskich oraz kilka innych atrakcji. 

Takich miejscowości jest wiele. To tylko kilka propozycji na jakiś wolny weekend. A Wy byliście kiedyś na Lubelszczyźnie?

19:17

Rola muzyki w moim życiu

Rola muzyki w moim życiu

19:17

Rola muzyki w moim życiu


Dziś przychodzę do Was z lekkim wpisem, który pozwoli Wam co nieco lepiej mnie poznać, a przy tym nie będzie ciężkim tekstem. Mam nadzieję, że po jego przeczytaniu pojawi się uśmiech na waszych twarzach. 

MOJA HISTORIA Z MUZYKĄ

Jak nie raz podkreślałam na blogu, że muzyka jest bardzo ważna w moim życiu. Od najmłodszych lat towarzyszy mi ona pod różnymi postaciami. 

Pamiętam, że mając już kilka lat, śpiewałam w samochodzie na cały głos, wtedy głównie była to muzyka z płyt CD, zbieranych przy okazji jakichś gazetek, do tej pory mam je gdzieś w domu. Gdy poszłam do szkoły, zaczęły się występy na konkursach z różnym skutkiem, apelach, uroczystościach. Pierw podstawówka, potem gimnazjum. Moją ogromną zaletą do tej pory jest niezwykła pamięć do tekstów i melodii, często już po pierwszym przesłuchaniu pamiętam większość piosenki.

8 letnia Ja na szkolnym konkursie
W 2 klasie po I Komunii Świętej (w tamtym czasie to był wymóg, teraz z tego, co widzę, śpiewają coraz to młodsze dzieci, tak samo ministrantami zostają chłopcy często przed Komunią) dołączyłam do scholi parafialnej, z którą miałam okazję występować na różnych scenach, festiwalach no i oczywiście śpiewałam psalmy w kościele. To na scholi zyskałam obycie z żywymi instrumentami, a nie tylko podkładem z płyty. Każdemu naszemu koncertowi towarzyszyła masa instrumentów - gitary, nie tylko klasyczne czy akustyczne, ale także basowa czy elektryczna, grzechotki, skrzypce, flety, cajon, niekiedy perkusja, saksofon i czego tylko dusza zapragnie. Nasze występy różniły się od wielu innych. Byliśmy barwni, weseli, zazwyczaj mieliśmy specjalne mini układy do każdej piosenki, emanowaliśmy radością, szczęściem. Nie trzymaliśmy się zbytnio sztywnych ram. Byliśmy sobą. 

Od malutkiego rodzice zabierali mnie na różne koncerty odbywające się w okolicy. Takim najstarszym, który pamiętam, jest chyba koncert zespołu Masters, krótko po tym , jak powstał hit "Żono Moja", czyli miałam wtedy jakieś 6/7 lat. Pod koniec 6 klasy podstawówki z młodszymi o dwa lata dziewczynami zebrałyśmy się i same stworzyłyśmy mini "zespół", z którym dwa razy wystąpiłyśmy na dwóch festynach w naszej miejscowości. 

Oprócz stricte śpiewania, w moim życiu znalazło się również miejsce na taniec, który związany jest dosyć mocno z muzyką. Tańczyłam przez kilka lat w szkolnej grupie, z którą wystąpiłam kilkukrotnie na konfrontacjach tanecznych, tańczyłyśmy także na różnego typu uroczystościach. W swoim życiu mam też epizod z próbą nauki gry na gitarze, którą podjęłam dwukrotnie, lecz dwukrotnie nie podołałam z braku dyscypliny. Może za jakiś czas ją ponowię. Jedynym instrumentem, na którym umiem cokolwiek zagrać, jest flet. Miałam propozycję dołączenia do orkiestry dętej, ale odrzuciłam ją z braku czasu. Jak widzicie, muzyki w moim życiu było sporo, teraz nadal jest, lecz już głównie w zaciszu domowym. Ja, cztery ściany i muzyka. Chyba najbardziej ona wtedy do mnie dociera. Kiedy nic mnie nie rozprasza. Najlepiej wieczorem, kiedy leżę już w swoim łożu, otulona pościelą, w okół cisza. Tylko Ja i Ona. Sam na sam. 

CZEGO SŁUCHAM?

Wszystkiego. Nie jestem osobą, która ma jeden określony gatunek, na którym się skupia. Słucham tego, na co mam aktualnie ochotę, co wpadnie mi do ucha. 

Teraz, gdy piszę ten wpis jest to akurat stara, polska muzyka z lat 60., 70., 80., 90. oraz początków drugiego tysiąclecia. Czyli wszystko od Niemiena, przez Annę Jantar, zespół Perfect, Lady Pank po np. Kombii. 

Czesław Niemen - Sen o Warszawie


Anna Jantar - Radość najpiękniejszych lat


Perfect - Wszystko ma swój czas


Lady Pank - Zawsze tam gdzie ty


Kombii - Ślad


Czasami bardziej melancholijne utwory, innym razem pod nóżkę. Artystów i utworów jest wiele - Halina Frąckowiak, Seweryn Krajewski, Andrzej Piaseczny, Krzysztof Krawczyk, Piotr Rubik, IRA, Czerwone Gitary. Czasami są to utwory z jeszcze czarno-białymi teledyskami, które powstały długo przed moimi narodzinami, a innym razem utwory, które powstały kilka lat po 2002 roku. Rozpiętość jest spora. 

Często słucham muzyki folkowej, biesiadnej czy romskiej. Zdarza się, że ta muzyka jest jakoś unowocześniona. 

Patrycja Runo - Do tańca i do różańca


Don Vasyl - Marzenia się spełniają


TerazMy - Jo górolem być


Chór Bez Batuty - Zakochani wiosną


Guziowianki - Czerwone Jagody


Jestem również ogromną fanką wszelkich coverów, remixów, największą miłością darzę chyba jednak tylko utwory albo w pełni instrumentalne lub takie, gdzie instrumenty stanowią po prostu akompaniament. 

Guziowianki - Nie Jedź Luby (Soundfreaks Bootleg)


Luka Rosi - A Ty Bądź (Cover by The Dziemians)


Kordian & Sax


Wacław Cieślik - Dla Ciebie


Słucham wszystkiego Disco Polo, Rapu, Rocka, Popu, wszystkiego. Jeśli ktoś słucha czegoś innego przy mnie, czegoś nowego, co może nie koniecznie jest w moim guście, co może mnie drażni, nie mam z tym problemu. Do każdego przemawia coś innego. Bardzo nie lubię, gdy ktoś wypomina innym np. to, że słucha Disco Polo czy nie słucha np. zagranicznej muzyki. Ja głównie słucham utworów po polsku, bardzo jest niewiele zagranicznych twórców na moich playlistach. Jeśli są, to są to albo starsze piosenki disco, albo piosenki, które są światowymi hitami. 

Pozytywnie albo Wcale - Wyjdź Stąd


Velvet - Chemistry


Alphaville - Forever Young


Jurij Shatunov - Bielyje Rozy


Czym jest dla mnie muzyka?

W takim razie czym jest dla mnie muzyka? Muzyka to dla mnie odskocznia od problemów życia codziennego, sposób, w jaki się relaksuję, ale też nauka czy motywacja. Staram się z każdego utworu coś wyciągnąć, jakąś naukę. Często robię coś, słuchając muzyki. Skutek jest taki, że więcej śpiewam czy tańczę, niż de facto np. sprzątam. Czasami zdarza się, że jakiś utwór przypomni mi się np. w kolejce w sklepie. I co wtedy? A to wtedy, że muszę "prześpiewać go w myślach". Oj nie wiem, co by było bez muzyki. 

A co Wam sprawia ogromną radość? Co Was relaksuje?
Copyright © Melka blogerka , Blogger