06:00

"Twój wiek nie definiuje twojej dojrzałości..."

"Twój wiek nie definiuje twojej dojrzałości..."

06:00

"Twój wiek nie definiuje twojej dojrzałości..."


"Twój wiek nie definiuje twojej dojrzałości, twoje stopnie nie określają twojej inteligencji, a plotki nie określają tego, kim jesteś."
Golf - Zara
Spodnie - Bershka
Pasek - No name z lumpeksu

 
PODPIS

06:30

Zabieram Was w podróż do magicznej krainy nauki wraz z Wydawnictwem Olesiejuk

Zabieram Was w podróż do magicznej krainy nauki wraz z Wydawnictwem Olesiejuk

06:30

Zabieram Was w podróż do magicznej krainy nauki wraz z Wydawnictwem Olesiejuk


Dziś, chciałabym przedstawić Wam moje dwa ostatnie odkrycia, dwie niezwykłe książki od Wydawnictwa Olesiejuk. Co mnie w nich urzekło? Co w nich jest dla mnie takiego wow?

Nie wiem, jak u Was to wyglądało, ale u mnie w szkołach, do których chodziłam, głównie chodzi mi tu o podstawówkę, uczniowie z wysokimi wynikami w nauce dostawali książki. Bardzo rzadko były to takie książki do poczytania, częściej były to takie "encyklopedie"- książki troszkę większe niż A4 w twardej oprawie, niby o charakterze dydaktycznym, ale te informacje w nich zawarte zazwyczaj były szczątkowe, ilustracje też pozostawiały wiele do życzenia. Pod koniec podstawówki moją biblioteczkę stanowiły więc w dużej mierze właśnie te "encyklopedie", stały i się kurzyły. Większość przejrzałam raz po dostaniu, zamknęłam, odstawiłam na półkę i tyle z nich było. 

Dlaczego Wam to mówię? A dlatego, że gdybym wtedy dostawała takie książki jak te dwie, to nie skończyłyby one tak jak te "encyklopedie". Obie książki - "1oo państw 5000 pomysłów" oraz "Explorer Academy: Akademia Odkrywców. Podwójna Helisa. Tom 3" już swoją szatą graficzną, jakością papieru zachęcają do przeczytania. 



Przyjrzyjmy się książkom dokładniej. Zacznijmy od "1oo państw 5000 pomysłów". Jest to książka, która pomoże w wyborze celu podróży, wymarzonej wycieczki rodzinnej czy weekendowego wypadu we dwoje. Książka zapunktowała u mnie już "skrzydełkami" na okładce, na których możemy m.in. znaleźć jednostki miary: długości, powierzchni i ich przelicznik oraz przelicznik stopni Celsjusza na stopnie Fahrenheita. Później jest tylko lepiej... 


Pierwsze kilkanaście stron to strony tematyczne, tutaj dla przykładu zrobiłam Wam zdjęcie strony o podróżowaniu z dziećmi, ale oprócz tego jest np. rozdział dotyczący podróżowania świadomego społecznie, czy wakacji all-inclusive itp. 

Kolejne kilkaset stron książki zajmują już informacje dotyczące konkretnych kierunków, konkretnych państw od A do Z, od Argentyny do Zimbabwe, do których warto się udać. Niektórym państwom przeznaczone zostały 2 strony, innym 6. Co ciekawe w zestawieniu znalazła się także Polska, więc bardzo miło. 

Ja dla przykładu chciałabym Wam pokazać rozdział poświęcony Brazylii. Brazylia jest jednym z tych państw, którym poświęcono sporo uwagi. Cały rozdział podzielony został na 4 podtytuły: krajobraz, miasta i zabytki, wybrzeże oraz dziedzictwo kulturowe. Do tego są mapki, fotografie, tabele takie jak tabela "Kiedy jechać" czy "Notatnik podróżnika", w których znajdziemy podstawowe informacje, które powinniśmy wiedzieć. Każdy taki rozdział zakończony jest poradami. Wiadomo, kompozycja różni się między rozdziałami, między państwami i pojawiają się także inne zagadnienia. 

Na samym końcu znajdują się tabelki, które zbierają najważniejsze informacje o państwach i ułatwiają wybór swojego wymarzonego celu podróży według swoich upodobań dotyczących np. kosztu i długości pobytu, komfortu hotelu i transportu czy bezpieczeństwa. 

Poczytałam, poczytałam i sama bym się z chęcią gdzieś wybrała. Jeśli lubicie podróżować i odkrywać nowe miejsca to ta książka myślę, że Wam również się spodoba. Ferie jeszcze wielu województwach się dopiero zaczną, więc okazja jest. Książka jest ogromnym kompendium wiedzy, pięknie wydanym z wieloma fotografiami, które zachęcają do wyjazdu. Wszystko jest przemyślane, nie ma tu przypadkowości. Nie dziwi mnie to, bo obie książki są książkami National Geographic, czyli klasa sama w sobie. 

Możecie ją zakupić w sklepie TaniaKsiazka.pl za ok. 49 zł. Cena według mnie bardzo atrakcyjna :) 


Drugą książką, propozycją ode mnie dla Was jest "Explorer Academy: Akademia Odkrywców. Podwójna Helisa. Tom 3". Myślę, że szczególnie spodoba się ona czytelnikom ciut młodszym ode mnie, ale też na pewno znajdzie swoich zwolenników wśród moich rówieśników. Nie czytałam tomu 1 i tomu 2, więc zaczynam nie po kolei. W tomie 3 możemy śledzić dalsze losy Cruza, Sailor, Emmett i Bryndis, którzy poszukują trzeciej części receptury, którą wcześniej odkryła mama Cruza. Misja jest bardzo niebezpieczna, losy odkrywców nie są pewne, czy uda się misję zakończyć powodzeniem, czy może próba skończy się fiaskiem, czy w ogóle przeżyją wyprawę. 



Na końcu książki znajduje się bardzo przydatny rozdział wyjaśniający nam, że książka zawiera w sobie również wiele prawdy, przedstawieni są współpracujący z National Geographic odkrywcy oraz archeolodzy. Dla mnie informacja, że nie jest to w 100% fantastyka, było bardzo miłym zakończeniem tej historii. 

Tak jak w przypadku pierwszej książki tutaj również mamy do czynienia z wieloma ilustracjami, mapkami, które dodatkowo pobudzają wyobraźnię. Ogromny plus za bardzo przyjemną w czytaniu książki czcionkę. Kompozycja jest bardzo przejrzysta, wszystko ma swoje miejsce, duże nagłówki rozdziałów. Bardzo przyjemna książka i chyba sięgnę po 1. i 2. tom, aby dowiedzieć się, co działo się wcześniej.  

Książka jest dostępna w serwisie TaniaKsiazka.pl za ok. 25 zł. 

A czy Wy sięgnęlibyście po którąś z tych książek? A może mieliście już z nimi do czynienia? 


07:00

Perfumy od Lazell

Perfumy od Lazell

07:00

Perfumy od Lazell


Jak większość kobiet  uwielbiam otulić się pięknym zapachem, ubóstwiam perfumy, uwielbiam wody toaletowe, mgiełki, wszystko, co pięknie pachnie. Wiem, że niektórzy mają swój jeden ulubiony zapach, który kochają i go się trzymają, dokupują jedynie nowe flakoniki, ja jeszcze na taki nie trafiłam, więc testuje różne firmy, różne wersje zapachowe. Tym razem padło na wody toaletowe Lazell, w tym dwa zapachy damskie i jeden męski i postaram się Wam co nieco o nich opowiedzieć.


Zacznijmy od rodzynka w całym wpisie, czyli od zapachu dla mężczyzn - Elite P.I.N. Sport Pierwsze co rzuciło mi się w oczy po otwarciu kartonika, czy tej męskiej wody toaletowej, czy tych damskich perfum to piękne flakoniki. Nie dziwi mnie to, ponieważ perfumy są inspirowane innymi, bardzo znanymi markami. W tym przypadku Elite P.I.N. Sport jest bardzo podobny opakowaniem do Armani Code Sport. Nigdy nie wąchałam perfum Armaniego, więc nie wiem, czy zapachem również są do siebie podobne. Zapach jest bardzo ciekawy - troszkę mandarynki, świeżość mięty, powoli wszystko się przebija.  Nie jest to mocny, ciężki zapach wręcz duszący, raczej jest to właśnie taki świeży, lekki zapach na co dzień, na wyjście do pracy, niekoniecznie na wieczór.

Nuty Głowy – cytryna sycylijska, mandarynka, mięta
Nuty Serca – imbir, geranium
Nuty Bazy – labdanum, ambroxan, wetiweria, rozmaryn

Zapach znajdziecie np. w Rossmannie, kosztuje obecnie na przecenie 19,99 zł. 


Pierwszy damski perfum, nowość - Red Creation. W tym przypadku również inspiracja Giorgio Armani, tym razem perfumami Si Pasionne. Zapach mocniejszy aniżeli ten, który Wam pokażę za moment. Po opakowaniu, takim troszkę zadziornym, bardzo kobiecym można tego się było spodziewać. Zapach kwiatowo – owocowy - gruszka, porzeczka, ale też róża, jaśmin.  Dla mnie idealny zapach wieczorowy, na jakąś kolacje, jeśli ktoś lubi takie mocniejsze zapachy, to może również używać na co dzień. 

Nuty głowy – gruszka, porzeczka, pieprz
Nuty serca – jaśmin, róża
Nuty bazy – cedr, wanilia

Aktualnie perfumy nie są chyba dostępne w Rossmanie, ale wkrótce pewnie będą. Możecie polować, jeśli lubicie takie nuty :)


Ostatnią propozycją dla Was w dzisiejszym wpisie jest zapach - Vivien. To zapach, który najbardziej mnie zaskoczył i jest chyba moim ulubionym. Przez swój piękny różowy kolor bałam się, że będzie to mega słodki zapach, wręcz taki przesłodzony, mdlący, ale nic z tych rzeczy.  Zapach jest taki subtelny, tajemniczy, bardzo kobiecy. Przypomina mi bardzo perfumy Paco Rabanne Olympea. Dla mnie super!


Nuty głowy – jaśmin, imbir, mandarynka
Nuty serca  – sól, wanilia
Nuty bazy – drzewo sandałowe, kaszmir, bursztyn

100 ml tych perfum kosztuje 18,29 zł w Rossmanie.

Wszystkie zapachy Lazell są bardzo dobrej jakości, pomimo tego, że są inspirowane innymi markami, wypadają bardzo dobrze. Nie odczuwa się tego, że są one tanie, flakon 100 ml kosztuje ok. 20 zł. Walentynki coraz bliżej, niedawno był Dzień Dziadka, Dzień Babci. Więc wszystkie te perfumy mogą być prezentem na takie właśnie okazje, ale nie tylko, bo prezenty możemy sobie dawać bez okazji. Wtedy są najpiękniejsze.

Zapraszam Was także do polubienia i śledzenia strony na Facebooku Lazell Parfums :) 

Koniecznie napiszcie mi, czy Wy mieliście do czynienia z perfumami Lazell i jak Wam się sprawdziły? 

PODPIS

12:50

Nie oceniaj!

Nie oceniaj!

12:50

Nie oceniaj!


"Nie oceniaj książki po okładce" - chyba każdy zna to powiedzenie. Dlaczego przychodzi więc nam tak łatwo ocenianie innych bez rozmowy z nim, na podstawie fotek z Instagrama, czy jakichś bardzo szczątkowych informacji? Dlaczego sprawia nam to wręcz przyjemność? Obgadajmy tę Baśkę spod 8 to takie przyjemne!... Blogerki to nieroby, fiu bdźiu w głowie, poklikają trochę w klawiaturę, za normalną pracę by się wzięły!... Niech rzuci kamień ten, który nigdy nie powiedział swojej opinii o kimś np. na podstawie jego wyglądu... 

Niedawno napisałam dla Was wpis "IT'S MY LIFE I PRZEŻYJĘ JE TAK, JAK JA CHCĘ!". Długo gryzłam się z napisaniem tego wpisu, ale jeśli go czytacie, to jest, jest opublikowany! Gryzłam się przez to, że bałam się właśnie reakcji innych. Niekiedy czytam bloga Agaty Kopaczewskiej, niedawno założyła kanał na YouTube, porusza różne tematy, niekiedy kontrowersyjne, za post o Halloween została zjechana od góry do dołu, polała się fala hejtu, to nawet w wielu przypadkach nie były opinie a czysty hejt. Nie muszę się z nią, czy z kimś innym zgadzać w 100%, co mówi, pisze. Wy także, możecie mieć odmienne zdanie o tym, co ja piszę. Każdy z nas jest inny. Na Instagramie obserwuję Nicole Sochacki-Wójcicką, czyli @mamaginekolog, którą myślę, wiele z Was zna albo kojarzy, chociażby z ogromnej zbiórki, dzięki której ponad 3 mln złotych trafiło na konto WOŚP. Na nią także sypie się hejt hektolitrami, pomimo tego, że robi wiele dobrego. Mogłabym tak wymieniać te przykłady i wymieniać, ale po co? Jaki to ma sens, jak hejtu nie zatrzymam, to walka z wiatrem? 


Prowadzę tego bloga 4 rok. Nie zakładam go z myślą o tym, że chcę być sławna, chcę być jak te wielkie blogerki z setkami tysięcy obserwatorów, o jakichś paczkach, współpracach, PR, byciu wielką influencerką. Do tej pory to nie jest moim celem, prowadzę go, bo sprawia mi to przyjemność. I zapewne, gdyby "sława" była moim celem, to już dawno poddałabym się i rzuciłabym to wszystko w cholerę. Pomimo to wiele osób może sobie pomyśleć, że tak właśnie było, że po to go prowadzę, choć prawdą to nie jest.

Ta moja aktywność w sieci to sposób spożytkowania wolnego czasu, na który nie zawsze mam pomysł. Prowadząc "Gangstyle" sama jestem sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Sama decyduje o tym, co publikuje, jak to wygląda, sama robię zdjęcia. Właśnie przez strach przed negatywną oceną przez innych nie odkrywam wszystkich kart. Czasami chciałabym, coś napisać, coś takiego tego pokroju, ale jednak coś mnie z tyłu trzyma i odciąga, więc nie publikuje wszystkiego, nie mówię wszystkiego, co bym chciała. Jestem w tym, co robię taka bardzo zachowawcza, ostrożna. Przez to pewnie co poniektórzy, którzy mnie nie znają, nie prowadzili ze mną jakichś głębszych rozmów, sądzą, że jestem tępa, pusta, skoro dodaje takie teksty bardzo rozrywkowe. Można powiedzieć, że wykształciłam w sobie takie alter ego i inną osobą prywatnie, a inną jestem osobą w sieci. Piszę prawdę, ale piszę bardzo wybiórczo, wybieram co chcę dodać, co powiedzieć a co nie. Hubert Kacperski szerzej znany jako Ronnie Ferrari, twórca hitu roku już ubiegłego 2019 "Ona by tak chciała", w Dzień Dobry TVN powiedział tak: 
"Ronnie Ferrari to jest moje alter ego. Ja prywatnie nie piję alkoholu, nie palę papierosów. Jestem normalnym, spokojnym chłopakiem."
Kto by pomyślał, że taki jest... Napisał taką piosenkę, która nie pasuje do jego stylu życia: nie pije alkoholu, nie pali papierosów a śpiewa:
"Gibona w łapie mam"
"Ona by chciała być tu ze mną
Kręcić blanty po czym liczyć bankroll".
Taki twórca od razu określony zostaje jako coś najgorszego. Pomimo, że go nie znamy, nigdy z nim nie rozmawialiśmy. Powstaje przez to wiele nieporozumień, a niestety media tego nie ułatwiają, pisząc artykuły, którym nadają clickbaitowe tytuły. Dopiero gdzieś pod koniec takie artykułu okazuje się, że o co innego chodziło. 

Cenię osoby, które otwarcie mówią, piszą to, co myślą. Bardzo lubię bloga "Ciemna strona bloga", bardzo lubię Niewyparzoną Pudernicę, jej bloga i Instagrama, bardzo lubię kanał Klaudii Klary. Wielu osobom to się może wydawać mega głupie, teksty, filmy denne, ale za to jakie prawdziwe, każda z tych osób jest sobą. Imponują mi tą swoją odwagą, że mają gdzieś tą opinię innych, robią, co lubią, co uważają za słuszne. Bardzo chciałabym pisać te ambitniejsze teksty i wierzę w to, że kiedyś mi się uda, że się przełamie. 


Tak naprawdę wystarczy chcieć kogoś poznać, porozmawiać z nim, spróbować odnaleźć się w jego sytuacji. Z pozoru, tak jak mówię, nawet ja mogę wyglądać niekorzystnie przez sam fakt, że jestem blogerką. Kojarzy się to większości jednoznacznie - lenistwo, nieróbstwo, dwie lewe ręce do "normalnej pracy".  Niech ktoś wyjaśni mi w końcu to pojęcie "normalna praca", bo tego nie rozumiem, a wielu osobom, wielu artystom czy właśnie twórcom internetowym wytyka się, że ich praca nie jest "normalną pracą". Dla mnie blogowanie nie jest to może taka stricte "praca", bo dla mnie to raczej takie hobby, sposób relaksu, choć niekiedy muszę się nieźle nagimnastykować, aby stworzyć jeden taki wpis - obmyśleć plan, zrobić zdjęcia, troszkę je obrobić, napisać tekst, opublikować, rozpromować, aby chociaż niewielka liczba osób mogła taki wpis przeczytać. To jest wbrew pozorom ciężka praca. Tak samo, jak kariera na YouTube. Do tego dochodzą, szczególnie dla dużych youtuberów czy blogerów koszty sprzętu: lamp, aparatów, kamer, mikrofonów, kart pamięci, statywów i wielu, wielu innych przedmiotów, których koszty po zliczeniu idą w setki tysięcy złotych. Ktoś może powiedzieć, no ale zarabiają np. na tych filmach. No tak, ale do tego także potrzeba czasu. Nikt zakładając konta na YouTube, od razu nie zarabia. Potrzeba czasu. Ostatnimi czasy na YouTube pojawia się wiele filmów, opowiadających właśnie o tym jak wygląda praca youtubera od kuchni, ile się mniej więcej zarabia, ile kosztuje sprzęt itd.  

Nie jestem idealna, nie jestem mistrzem w robieniu zdjęć, czasami piszecie mi jakieś sugestie co do tego, za co dziękuję! 
Pisząc tekst, tworzę taki mix stylów, środków językowych, że co poniektóry polonista złapałby się za głowę. Niekiedy używam jakichś swoich zwrotów. Mylę się, niekiedy robię literówki, błędy ortograficzne. Nie jestem wielką blogerką i nigdy nie będę, choćbym faktycznie miała tysiące obserwatorów, jestem prostą dziewczyną z małej wsi i taka pozostanę, mam nadzieję. Staram się nie oceniać innych po pozorach, chociaż niekiedy jest to bardzo trudne, ale staram się z tym walczyć.  
"Nie oceniaj ludzi, jeśli nie znasz ich toku myślenia i wartości, które wyznają. Bo dla nich Ty też możesz być głupcem."
Nie chcę się też tutaj rozpisywać, ale sami rozejrzyjcie się w okół. Zjawisko to jest powszechne. Internet, media to tylko pogłębiają, bo większość osób uważa, że jest w nim "anonimowa", co prawdą nie jest. I tak obrzucamy się błotem jedni na drugich, bo zobaczyliśmy urywek z czyjegoś życia, 5 min nagranych na instastory. Znacie Aleksandrę Żuraw? Ludzie twierdzą, że źle opiekuje się córeczką, bo co jakiś czas wyjdzie bez niej ze znajomymi, pojawiły się wręcz komentarze, że jest łajdaczką.  Założyła z tego powodu alternatywny profil @matkalajdaczka, który w przeciągu 24h zaobserwowało ok. 20 tysięcy kobiet, matek, ale nie tylko, które się wymieniają spostrzeżeniami na temat łajdactwa mam. Ola opowiedziała także swoją historię w Pytaniu na śniadanie

Kończąc, skala tego problemu jest szeroka, proszę Was o chwilę refleksji na ten temat. Takie opinie niekiedy bardzo krzywdzą i może to spotkać także Was. Podkreślam, że jest to moja subiektywna opinia i możecie mieć odmienne zdanie na ten temat! 


PODPIS

17:53

Powrót do szarej rzeczywistości...

Powrót do szarej rzeczywistości...

17:53

Powrót do szarej rzeczywistości...


Kończy się laba, kończą się ferie... Nadchodzi powrót do szarej rzeczywistości, pobudek o 7 rano, powrotów ze szkoły ok. 14:00, odrabiania lekcji, nauki - rutyna... Ferie zleciały bardzo szybko, o ile przerwa świąteczna mi się dłużyła, o tyle ferie minęły mi w mig, jak pstryknięcie palcami. Troszkę tutaj dla Was tekstów napisałam, ale też i znalazł się czas na odpoczynek, żeby nie było... Śniegu niestety nie doczekałam, tak jak na zdjęciach było w ubiegłym roku, ale to nie popsuło mi humoru. Porobiłam troszkę zdjęć "na zapas", a więc myślę, że jak na razie będzie jakaś ciągłość z postami.

A wasze województwo miało już ferie? Doczekaliście śniegu?


PODPIS
Copyright © Melka blogerka , Blogger