19:24

Podsumowanie roku 2017 inaczej

Podsumowanie roku 2017 inaczej

19:24

Podsumowanie roku 2017 inaczej


Ktoś mógłby pomyśleć, że zwariowałam. Wczoraj jedno podsumowanie, dzisiaj drugie. Może i oszalałam... W końcu dziś ten jeden, jedyny dzień w roku, kiedy można szaleć. Dzisiejsze podsumowanie będzie inne. Wczoraj podsumowaliśmy to, co wydarzyło się w moim życiu prywatnym i na blogu, a dziś zbierzemy w kupę to wszystko, co wydarzyło się w tym roku w Polsce i na świecie, co było modne, popularne, co chętnie oglądaliśmy, czego chętnie słuchaliśmy.

POKA SOWE

IPHONE X


DESPACITO

CHALLENGE WHAT IS IN THE BOX? 

MEMY Z MAŁPĄ POLAKIEM

ŚWIEŻAKI

 REFORMA OŚWIATY - LIKWIDACJA GIMNAZJÓW

ZAKAZ HANDLU W NIEDZIELE

GRUCHACZE

SLIME

 CHOKERY


ŚMIERĆ CHESTERA BENNINGTONA

FIDGET SPINNERY

MOM JEANS

KABARETKI

KRATKA, KRATKA I JESZCZE WIĘCEJ KRATKI

ZAKOLANÓWKI

13 REASONS WHY

WAVY BROWS

PLANNERY

LLAMA IN MY LIVING ROOM

MIŁOŚĆ W ZAKOPANEM

ŚMIERĆ LIL PEEP'A

NIEBIESKI WIELORYB



THE FLOOR IS LAVA

KOLOROWE WŁOSY

NÓŻ ROZGRZANY DO 1000°C

SARAHAH


BĄBELKOWA MASECZKA

WIELKI FLAMING LUB JEDNOROŻEC DO PŁYWANIA

SHAPE OF YOU 

VANS OLD SKOOL

Dajcie mi koniecznie znać, co dla Was było charakterystycznego dla minionego roku? Jaka rzecz, wydarzenie? W tym roku wydarzyło się naprawdę dużo. To, co ja tutaj zamieściłam, to tylko część tego.

22:35

Podsumowanie 2017 roku

Podsumowanie 2017 roku

22:35

Podsumowanie 2017 roku




Coś się kończy, a coś się zaczyna. Stary rok powoli się z nami żegna, nowy się wita. Jest to doskonała okazja na podsumowanie tego, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy zarówno w moim życiu prywatnym, jak i na blogu. 

Rok 2017 był dla mnie rokiem pełnym wrażeń. 
Rokiem pracowitym. 
Rokiem, który napewno będzie jednym z tych, które się pamięta. A dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części wpisu.

STYCZEŃ
W styczniu stworzyłam swojego pierwszego bloga. Istniał on dość krótko. W międzyczasie wykreowałam drugiego bloga - tego, na którym obecnie pojawiają się wpisy. Miał on z początku poświęcony być wyłącznie autografom, kolekcjonowaniu ich, aczkolwiek nie do końca przypasowała mi ta forma. Szybko mój zapał zgasł. Stwierdziłam, że będzie to blog lifestylowy. Co z tego wyszło? Obecnie jest to jeden wielki miszmasz, z którego nie jestem zadowolona.   Po Nowym Roku biorę się do działania.

LUTY
W lutym nie działo się nic ciekawego. Starałam się dodawać jakieś szybkie wpisy. Pojawiło się wtedy sporo tagów,  wpisów, których celem było oswojenie się z blogiem, poznawanie funkcji blogspota. 

MARZEC
Marzec. Ach... Co działo się w marcu? To w marcu zaczęło się tu coś dziać. Był to też czas przygotować do wyjazdu. Można by było rzec, że marzec był miesiącem ekscytacji. Tak się cieszyłam, że za miesiąc wyjeżdżam za granicę, że walizka stała spakowana już od marca. Zmieniała się tylko zawartość 😂 W marcu też pojawił się post, który jak dotąd został wyświetlony najwięcej razy (ponad 1400).  Chodzi mi o ten wpis.

KWIECIEŃ
Kwiecień plecień... Znacie to pewnie. W tym roku to przysłowie sprawdziło się idealnie. Na początku kwietnia wyjechałam na święta z Polski. W dzień wyjazdu lało jak z cebra. Pierwszym etapem naszej podróży był dojazd autokarem do Warszawy. Padało całą drogę.


Nad stolicą na szczęście nie padało. Było wprawdzie zachmurzone niebo, ale nie padało. 


Następnym etapem był przejazd metrem ze Śródmieścia na Młociny.  Mój pierwszy raz... Pierwszy raz, kiedy jechałam metrem! Nie powiem, szybki środek transportu, ale chyba wolałabym stać w korkach w samochodzie, niż codziennie jeździć tak hałaśliwym środkiem transportu. 



Po kilku godzinach oczekiwania na Młocinach wreszcie ruszyliśmy w trasę. Berlin przywitał nas chłodem, ale nie skropił nas. Hannover, czyli miejsce docelowe również. Rano przywitało nas piękne słońce. Dzieci biegały po dworze, w krótkich rękawach. Były to jednak tylko pozory. 



Całą resztę naszego pobytu w Hannoverze padało, było bardzo zimno, pochmurno. 



Nie zmienia to jednak faktu, że był to jeden z lepszych wyjazdów. Relację z tego oraz majowego wyjazdu znajdziecie w tym poście. 


MAJ
Maj również był miesiącem niezwykłym. Wraz z grupą rówieśników, wyjeżdżaliśmy na rewizytę do Bretten, do naszych partnerów, których nie widzieliśmy od października. Nie ukrywam, tego dnia polały się łzy, gdy żegnaliśmy się z rodzinami. Jechaliśmy do obcych rodzin, do obcego miasta, do obcego kraju. Dzieliło nas 1300km. Znaliśmy jedynie naszych partnerów, ale nie wiedzieliśmy, jacy są ich rodzice, w jakich warunkach będziemy mieszkać.  Tego dnia w Polsce padał deszcz, mimo że był to maj, było dość chłodno. Nikt nie przygotował się, że w Niemczech będzie czekać na słońce i temperatura sięgająca 30°C. Śmiesznie musiało wyglądać, gdy chodziliśmy w długich spodniach, w długich rękawach. 


Niemcy przyjęli nas bardzo miło i ciepło. Tam żyje się zupełnie inaczej. Mieliśmy okazję poznać ich kulturę, zwyczaje. Wiele osób, w tym ja miało okazję mieszkać u rodzin, które z Niemcami mają tyle wspólnego, że po prostu tam mieszkają. Moja "Niemka" i jej rodzina tak naprawdę była z Mołdawii. Miałam okazję poznać parę jej znajomych, którzy również nie są Niemcami. Udało nam się spotkać również kilku Polaków, którzy mieszkają w Niemczech. Nie powiem, było to coś, za co wielu z nas dziękowało. Było to przydatne ze względu na barierę językową. Wielu z nas nie złożyłoby zamówienia w McDonaldzie po angielsku, gdyby nie okazało się, że pracuje tam Polka, zwiedzanie zamku w Heidelbergu również nie byłoby przyjemne, a część nie dogadałaby się z panią kasjerką w Primarku. 😂 Podczas wyjazdu doszło również do wielu zabawnych sytuacji. Nie mogliśmy się nudzić! 

Ten post będzie długaśny, więc streszczajmy to! 


CZERWIEC
Postarzałam się o rok. Ukończyłam 15 lat! Na blogu pojawił się z tej okazji nawet wpis. Znajdziecie go tutaj!


W czerwcu też ukończyłam II klasę gimnazjum ze średnią 5.0. Kujon ze mnie wyjątkowy, ponieważ poza szkołą się nie uczę. 

LIPIEC
Jakoś tak się to potoczyło, że w tym roku, w prawie każdym miesiącu wydarzyło się coś, co wyryło się w mojej pamięci. W lipcu spełniło się jedno z moich marzeń - Być na chociaż jednym wielki festiwalu Disco Polo! Wygrałam bilety w konkursie organizatora i wraz z moją mamą 1 lipca szalałyśmy na IV Polo Tv Hit Festiwalu na Arenie Lublin. Daleko nie musiałyśmy jechać 😏 Tym samym spełniłam marzenie mamy, która zawsze chciała zobaczyć na żywo swoich dwóch faworytów z programu Disco Star.


Fotorelację znajdziecie tutaj!

SIERPIEŃ
Sierpień... Ach... Co to był za piękny miesiąc... Był to jeden z ważniejszych miesięcy dla naszej rodziny, bowiem pod koniec miesiąca odbył się ślub mojego starszego brata. została powierzona mi pewna rola. W zasadzie dwie. U nas istnieje tradycja, że siostry (panny) jadą wraz z bratem i oddają go w ręce przyszłej żony. Wyszło na to, że jestem jedyną panną wśród najbliższej rodziny i w taki sposób przejechałam się "limuzyną". 


Miałam też drugie zadanie - zaśpiewać psalm. Brat mojej (już) bratowej czytał czytanie, a ja śpiewałam. Nie obyło się bez nerwów, ale efekt końcowy był dobry. Zyskałam kolejną siostrę!


W sierpniu również byłam, na koncercie zespołu, na który od dawna po cichu liczyłam. Najwidoczniej organizatorzy potrafią czytać w myślach 😊 Zobaczyłam też aktorów Rancza na żywo. Świetnie się złożyło. A to wszystko w blasku zachodzącego słońca 😏


To w miesiącach wakacyjnych pojawiło się najwięcej postów! 

WRZESIEŃ
Powrót do szkoły. Powrót do szkoły, która nie jest tą samą, a to wszystko przez reformę oświaty. Kończyłam II klasę jako uczennica gimnazjum, a powróciłam do szkoły podstawowej z oddziałami gimnazjalnymi. Dużo zmian! Nowe zakazy, nowi nauczyciele, nowy dyrektor, nowe zasady. 

 PAŹDZIERNIK
Szkoła, szkoła, szkoła i jeszcze więcej szkoły. Mówią, co nie dużo to nie zdrowo. Szkoła wyszła nam bokiem. 

Dlaczego? Zapraszam tutaj

LISTOPAD
W listopadzie z okazji dnia patrona dla uczniów klas gimnazjalnych została zorganizowana wycieczka do Warszawy.  Odwiedziliśmy m.in. Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie oraz Muzeum Powstania Warszawskiego. W autokarze nie mogliśmy się nudzić, dzięki naszym panom przewodnikom. Śmiechom nie było końca!

Od listopada zyskałam również przyjaciela, czworonożnego przyjaciela. 



GRUDZIEŃ
Można już wyczuć atmosferę świąt. Zresztą już od września. Sklepy przystrojone są świątecznie, wszędzie ozdoby choinkowe, słodycze w świątecznych opakowaniach. Ktoś wyżej postanowił nam [trzecioklasistom] zrobić prezent. Przez trzy dni (w tym Mikołajki) pisaliśmy próbne egzaminy gimnazjalne, ale to nie popsuło nam humoru. Urządziliśmy sobie klasowe Mikołajki tydzień później. A tuż przed samymi świętami stworzyliśmy świąteczny klimat - choinka, kolędy, klasowa Wigilia. 


Prezenty? Można powiedzieć, że ja prezent sobie zrobiłam sama. Przeszłam do etapu okręgowego Olimpiady Promocji Zdrowego Stylu Życia. Teraz czeka mnie trochę pracy, więc od Nowego Roku ruszam z kopyta.


Podsumowując, rok 2017 był jednym z lepszych. Kończę go z jakimiś przemyśleniami, planami na Nowy Rok, krótszymi włosami, z nowym przyjacielem na czterech łapach. W tym momencie to, co robię, obserwuje 206 osób, prawie 20tys. osób odwiedziło mnie, właściwie to nas. Co będzie za rok?!

Copyright © Melka blogerka , Blogger