23:39

Back to school: Organizacja mojego biurka

Back to school: Organizacja mojego biurka

23:39

Back to school: Organizacja mojego biurka


Jeszcze tylko kilka dni i pora wracać do szkół. Nadeszła idealna pora na rozpoczęcie serii Back to school, chociaż można powiedzieć, że została już ona rozpoczęta haulem lumpeksowym (ŁUPY LUMPEKSOWE). Postaram się, by pojawiło się kilka wpisów stricte związanych ze szkołą, zobaczymy, jak to wszystko nam się uda. Dziś pora na organizację biurka. Należę do osób, które lubią wszystko mieć posegregowane, poukładane, w szafie oddzielnie bluzki z krótkim rękawem, oddzielnie z długim, jeszcze na osobnej kupce bluzy, torebki na innej półeczce, ułożone od największej z tyłu, do tych mniejszych z przodu itd. Taka sama sytuacja panuje w biurku, wszystko ma swoje odrębne miejsce. 

Moim biurkiem jest biurko MICKE z IKEA i mi ono w zupełności wystarcza. Po lewej stronie jest szafka, w której trzymam zeszyty, książki oraz śmietnik na jakieś zbędne papiery. Książki oczywiście w roku szkolnym są poukładane na przemian z zeszytami i ćwiczeniami, co bardzo ułatwia pakowanie, nie muszę zastanawiać się, szukać po całej szafce jakiegoś konkretnego zeszytu, tylko wkładam rękę, łapię 2 czy 3 rzeczy i mam komplet na jedną lekcję gotowy. 


Nad szafką znajduje się mniejsza szuflada, w której trzymam głównie rzeczy nieszkolne, ale potrzebne, wszelkie słuchawki, kabelki, ładowarki, pendrive'y. To wszystko się mieści właśnie tutaj.


Obok, w tej największej szufladzie, dzieje się najwięcej. Tutaj można zauważyć ten efekt poukładania wszystkiego. Każda rzecz ma swoje wydzielone miejsce. Jak widzicie, większość rzeczy włożona jest w plastikowe koszyczki z Pepco, które dostaniecie za 1,99 zł. Nie musicie wcale kupować gotowych pudełeczek, możecie je zrobić sami, wykorzystując jakieś niepotrzebne kartonowe opakowania albo plastikowe np. po lodach. Na pewno coś znajdziecie w domu... Wszystko zależy od Waszej kreatywności :D 


I w taki o to prosty sposób wszystkie kredki, jakie posiadam zajmują, pierwszy koszyczek, drugi należy do wszelkich kolorowych długopisów, flamastrów oraz do zakreślaczy, trzeci przypadł przyborom do pisania na co dzień, czyli długopisom, ołówkom oraz potrzebnym do ich użytkowania rzeczom takim jak temperówki, gumki, korektory. Natomiast w ostatnim koszyczku trzymam pozostałe przybory, czyli tak jak widzicie na zdjęciu nożyczki, przybory geometryczne, taśmy, zszywki do zszywacza. Taki podział nie tylko ułatwia odnalezienie rzeczy, której aktualnie potrzebujemy, ale także jest bardzo przydatny, kiedy mamy w swoim otoczeniu dzieci, które rysują, kolorują. Możemy dać im wtedy pojemniki z kredkami i mazakami, będą widzieć  dobrze to, co jest w środku i nie znajdą nic niebezpiecznego w nich. 


W szufladzie znalazło się także miejsce na kolorowe samoprzylepne karteczki oraz piórnik, który noszę na co dzień do szkoły. Jego miejsce już wkrótce będzie w torebce, na razie leży tutaj. 


Z racji tego, że moje biurko stoi pod oknem, zagospodarowałam także parapet. Postawiłam na nim wielki słój z Pepco, do którego wrzuciłam szpilki do tablicy korkowej, pinezki, spinacze biurowe oraz kilka opakowań różnych koralików. Obok postawiłam drewnianą literkę A, do której sama przy użyciu zwykłego kleju w sztyfcie poprzyklejałam koraliki. Po przeciwnej stronie parapetu postawiłam ramkę ze zdjęciami oraz stary aparat na kliszę, który o dziwo działa, wystarczy włożyć kliszę i śmigać. 

Tak jak widzicie, dość skromnie, nie mam miliona przyborów. Kiedy bym je zużyła?! I tak sporą część tego, co miałam, oddałam innym. Przed rokiem cała szuflada była zapełniona. W tym roku z zakupami nie poszalałam. Dokupiłam jedynie długopisy, bo tego mi zawsze brakuje - dobrych, ładnie piszących, niezacinających się długopisów. Haul'u zakupowego w tym roku nie będzie, więc odsyłam Was to wpisu z poprzedniego roku (ZAKUPY DO SZKOŁY?! WAKACJE PRZECIEŻ SĄ!), a nawet sprzed dwóch lat (BACK TO SCHOOL: HAUL CZ.1). 


Kolejna porcja nowości od Media Service Zawada

Kolejna porcja nowości od Media Service Zawada

22:29

Kolejna porcja nowości od Media Service Zawada


Jakiś czas temu obiecałam Wam kolejną porcję nowości od wydawnictwa Media Service Zawada, no i dziś nadeszła pora na taki mini wpis, bo mam przygotowane dla Was tylko 3 książeczki. Zapraszam! 

Pierwszą z nich jest książeczka zawierająca 500 naklejek. W środku znajdują się kolorowanki oraz duża ilość zadań, łamigłówek, do których te naklejki tam się przydadzą. Dla mnie to jest niewyobrażalna ilość te 500 naklejek w jednej książeczce, 20, 40, 50, ale 500?! Wow... Na pewno nie jednemu dziecku przypadnie do gustu :) 


Jak przystało na wpis z książkami dla dzieci, nie mogło zabraknąć Świnki Peppy. Tym razem pora na książkę "Chrum... Chrum... Piraci", która nasycona jest różnymi zagadkami, puzzlami no i oczywiście posiada naklejki. Chyba bez naklejek w książeczkach dla dzieci już się za bardzo nie da obejść :) 


Ostatnią, trzecią propozycją jest magazyn MiniMini +, który zawsze skrywa jakąś niespodziankę. Tym razem była nią zabawka pieska, która się poruszała. Ciekawe, co będzie następne... Bardzo spodobała mi się gra, która zawarta jest w gazetce, macie ją zresztą na zdjęciu. Nigdy się z taką nie spotkałam. 


Która pozycja najbardziej Wam się spodobała? Dajcie znać w komentarzach!

14:16

Czekamy, wciąż na coś czekamy...

Czekamy, wciąż na coś czekamy...

14:16

Czekamy, wciąż na coś czekamy...


Wiecznie na coś czekamy, czekamy i czekamy... Nasze życie to wieczne czekanie. Nie cieszymy się trwającą chwilą.  Jesienią czekamy na powrót lata. Kiedy za oknem słota marzymy o tych promieniach słońca, ciepełku, a kiedy to lato nadejdzie, czekamy na deszcz. Od poniedziałku czekamy na weekend, aby zrobić wreszcie coś dla siebie. Od listopada czekamy na Święta.

Czekamy. Czekamy na jakąś okazje, aby założyć nową bluzkę. Czekamy na wakacje, by gdzieś wyjechać. Czekamy, aż staniemy się pełnoletni. Czekamy na zrobienie prawa jazdy.  Czekamy na zdanie matury i dostanie się na studia. Czekamy na to, aż te studia ukończymy. Czekamy, aż znajdziemy pracę. Potem na awans, podwyżkę. Czekamy, aż spotkamy tego kogoś wyjątkowego. Czekamy, aż założymy rodzinę. Kiedy mamy te kilkadziesiąt lat czekamy na emeryturę. Całe życie czekamy na coś, na kogoś, na jakąś zmianę.  

"Ludzie czekają przez całe życie. Czekają na lepsze czasy, czekają na śmierć. Czekają w kolejce, żeby kupić papier toaletowy. Czekają w kolejce po pieniądze. A jak nie mają szmalu, to czekają w jeszcze dłuższych kolejkach po zasiłek. Człowiek czeka, żeby położyć się spać, i czeka, żeby się obudzić. Czeka, żeby się ożenić, i czeka, żeby się rozwieść. Czeka na deszcz, czeka, aż przestanie padać. Czeka na posiłek, a kiedy go zje, czeka na następny. Czeka w poczekalni u psychiatry razem z bandą pomyleńców i sam nie wie, czy jest jednym z nich” – Charles Bukowski 












"Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc." - Dalajlama

Czekajcie na autobus,  ale nie na życie! Nawet nie zauważycie, kiedy Wam to życie przecieknie między palcami. Nie ma na co czekać. Nie ma idealnego momentu, on nigdy nie nastąpi, sami musicie sobie ten idealny moment stworzyć. Bądź! Po prostu bądź! Tu i teraz! Nie planuj! Nie mów "Kiedyś", "Jeśli"! Żyj! 


17:04

Moc słów

Moc słów

17:04

Moc słów


Witajcie kochani, jak mijają Wam te ostatnie dni wakacji? Ja przez ten cały miesiąc się trochę wylogowałam z internetu, skupiłam się na innych rzeczach, lecz o blogu nie zapomniałam, cały czas przygotowałam nowe materiały do wpisów, zdjęcia, więc na pewno czeka na Was tutaj jeszcze wiele niespodzianek. Dziś opowiem Wam co nieco o niezwykłej mocy słów.


Każdy z nas ma czasami w życiu gorsze chwile, wpada w dołek, nie wie, co ma ze sobą zrobić, najchętniej to położyłby się w łóżku i już nie wstał. Czuje się samotny, bezsilny. Niekiedy wystarczy niewiele, chociażby rozmowa z drugą osobą, aby poczuć się lepiej. Wystarczy kilka prostych słów. Tymczasem zamykamy się w sobie. Kryjemy się ze swoimi uczuciami, nie mówimy otwarcie o tym, co myślimy, co czujemy.  Boimy się odrzucenia z drugiej strony.

"Pomyśl, jaki świat byłby piękny, gdyby ludzie spotykali się w odpowiednich momentach życia. A nie o parę lat i zdarzeń za późno, za wcześnie. Gdyby mówili to, o czym tak zaciekle milczą. Ile nocy byłoby przespanych, ile serc nie aż tak pustych."
- Olga Wojciechowska

Na pewno niejednokrotnie spotkaliście się z tym cytatem.  Nie mamy odwagi mówić prostych słów "Kocham Cię!", "Dziękuję!", "Dobrze, że jesteś!", "Miłego dnia!". Nie tylko nie mamy odwagi, ale też często nie wiemy jak zrobić to prawidłowo. Okazuje się, że ważne jest nie tylko to, co mówimy, ale też jak to mówimy, w tym wszystkim ważne jest akcentowanie tych słów, można powiedzieć "Kocham!" tak od niechcenia, w sposób lekceważący drugą osobą, a można powiedzieć "Kocham!" szczerze, prosto z serca. Proste porównanie: słowo wykrzyczane a wypowiedziane szeptem brzmi zupełnie inaczej. Tak samo słowo wypowiedziane z uczuciem a bez niego brzmi jak dwa różne słowa. 


Słowa mają niezwykłą moc, mogą pocieszyć, ale też wypowiedziane w niewłaściwy sposób zranić, ta piękna róża nie znalazła się w tym wpisie przypadkowo. Róża niewątpliwie jest pięknym kwiatem, ale jeśli będziemy się niewłaściwie z nią obchodzić, możemy zranić się jej kolcami lub może zranić się nimi ta druga osoba, której ją podarujemy. Słowem możemy wiele zniszczyć, ale także możemy wiele zniszczyć, nie mówiąc nic, milcząc. Nie można ukrywać tego, co się czuje, jeśli kogoś kochasz, powiedz mu to! Jesteś komuś wdzięczna z coś?! Powiedz mu to! Żałujesz czegoś, co zrobiłaś?! Powiedz mu to! Nie zwlekaj! Nie zakładaj od razu z góry, że możesz zostać odrzucony. Zapamiętaj - To co czujesz, kim jesteś przejawia się poprzez słowa, jakich używasz, jak je wypowiadasz. Mówcie! Dużo mówcie!

” Uważaj na myśli – bo przerodzą się w słowa.  Uważaj na słowa – bo przerodzą się w czyny.   Uważaj na czyny – bo zamienią się w nawyki.  Uważaj na nawyki – bo staną się charakterem. Jesteś tym, co myślisz!”      Margaret Thatcher
Nie jestem żadnym psychologiem to wszystko, o czym piszę to tylko moje przemyślenia. Koniecznie napiszcie w komentarzu, czy Wy uważacie, że słowa mają moc. 


19:22

Łupy lumpeksowe

Łupy lumpeksowe

19:22

Łupy lumpeksowe


Kilka dni temu pojawił się wpis, o tym, jak kupować w lumpeksach (JAK KUPOWAĆ W LUMPEKSACH?), w dzisiejszym natomiast pokażę Wam, co udało mi się upolować na ostatnim wypadzie do jednego z lepiej zaopatrzonych i z przystępnymi cenami second-handu w mieście. Ten ciuch przepełniony jest w dniu dostawy rzeczami z metkami, na ladzie stoją nowe buty z pudełkami, często Adidas, Nike, Puma, Reebok, więc nie byle co, obok lady stoi stojak z rzeczami nowymi, z metkami - produktami Missguided, Boohoo itp. I to wszystko nie w jakiś niebotycznych cenach. Poszłam w dniu dostawy z wyznaczonym celem - chciałam kupić sobie kilka t-shirtów, lżejszych rzeczy na lato oraz jeśli się uda to może torebkę do szkoły. No i mogę uznać zakupy za naprawdę udane.  


Finalnie wyszłam z dwiema torebkami, obiema nowymi. Pierwsza, śliwkowa torebka, nie wiem, niestety, jakiej jest firmy, bo nie widzę nigdzie nazwy, była pierwszą, która wskoczyła mi do koszyka. Przeglądałam wzrokiem wielką ścianę torebek i ją wypatrzyłam. Spełniała dwa najważniejsze kryteria - odpowiedni rozmiar, torebka do szkoły nie mogła być ani za duża, ani za mała oraz spełniła kryterium co do kroju. Bardzo chciałam sztywniejszą torebkę kuferek, ale wszystkie, które spotykałam na swojej drodze były albo ogromne, albo małe, za małe jak na moje potrzeby. Jeszcze wcześniej widziałam w innym lumpku podobną torebkę, tyle że z długim paskiem i w pięknym żywym fuksjowym kolorze. Nie wzięłam jej, bo była za mała do szkoły i wiedziałam, że nie będę jej nosić i przeleży w szafie. Jeśli gdzieś się wybieram, czy to na zakupy, czy to na jakiś wyjazd to raczej wybieram nerki i nawet upolowałam kolejną, ale to potem. W przypadku tej torebki ten kolor jakoś mocno mi nie przeszkadza, podejrzewam, że i tak będzie noszona wtedy, kiedy nie będę miała WFu, ponieważ na takie dni zakupiłam inną torebkę, o której Wam zaraz opowiem. Za śliwkową torebkę zapłaciłam 25 zł. Jak za nową, dobrze wykonaną torebkę, myślę cena odpowiednia. 



Druga torebka miała już natomiast metkę, z której dowiedziałam się, że jest z New Looka. Jest naprawdę spora, nie ma suwaka, zapinana jest tylko na zatrzask, ale mi to nie przeszkadza. Tak jak pisałam wyżej, będzie mi służyła wtedy, gdy już naprawdę się nie będę mieściła w śliwkową torebkę.  Urzekła mnie szczególnie tym pięknym brązowym kolorem i swoją prostotą. Brąz i złoty zatrzask, prosty krój. Dałam za nią jedyne 18 zł. 




W moim koszyku wylądowała także nerka, praktycznie nowa, bez uszkodzeń, również z New Looka. Mam już jedną nerkę, tyle że czarną. Niestety jest ona bardzo mała, przez co nie mieścił mi się do niej już portfel - telefon, ewentualnie jakieś gumy do żucia, klucz i to było tyle. Ta z New Looka jest dość duża, ma dużo mniejszych kieszonek, przegródek i mieści nie tylko mój duży portfel i telefon, ale także wiele innych szpargałów. Kosztowała 14 zł. 


Ostatnią, jedyną rzeczą ubraniową w tym wpisie zakupowych jest bawełniany t-shirt w paski, za który dałam jedyne 6,50 zł, a jest naprawdę w idealnym stanie i świetnej jakości. 

W sumie za 4 rzeczy, będące nowe lub w stanie idealnym zapłaciłam 63,50 zł. Czy się opłacało wstać wcześnie? Bardzo! Jestem gotowa do szkoły, przybory mam, sporo zostało mi z poprzedniego roku, tak samo zeszyty, książki mam, teraz mam je w czym nosić. Można uznać ten wpis nawet za początek serii Back to School. 

A Wy coś ostatnio upolowaliście w lumpeksie?
Copyright © Melka blogerka , Blogger