21:17

Obecna!

Obecna!

21:17

Obecna!


Choć na zdjęciach jeszcze klimat lekko jesienno-zimowy (zdjęcia zrobione w pierwszych dniach marca) to za oknem już mamy piękną wiosnę, wszystko budzi się do życia. Coraz bardziej kolorowo. Całe moje dnie kręcą się wokół e-lekcji, robienia notatek, pisania e-testów, wypracowań, zadań na ocenę, wypełnianiu domowych obowiązków. W tym wszystkim staram się także wygospodarować czas dla siebie, na rozwijanie siebie. Próbuję korzystać z tej możliwości, jaka została mi dana - chcę podszkolić swoje języki obce. Jak mi to wyjdzie - nie wiem, nie jestem tego w stanie przewidzieć. Niestety jestem typem osoby która, kiedy ma za dużo obowiązków, bardzo szybko rezygnuje z tego, co by chciała robić dodatkowo na rzecz spraw "ważniejszych", odkłada, odkłada, odkłada - "Może w weekend...", "Może w wakacje...", "Może po Nowym Roku...". Czasami mija rok i nic nie jest ruszone, choć np. jestem kompletnie przygotowana i mam wszystko to, co mi potrzebne

Na ten okres marzec-czerwiec miałam spore plany - na początku marca wykupiłam kurs na prawo jazdy. Zakończyłam część teoretyczną, niestety na część praktyczną kursu tzw. jazdy muszę jeszcze poczekać z wiadomych przyczyn. Teraz prawdopodobnie zbliżałabym się już do połowy wyjeżdżonych godzin, ale cóż poradzimy. Jak mus to mus. Mieliśmy zaplanowane kilka wyjazdów, wyjść ze szkoły, niestety wiadomo już, że to w tym roku szkolnym się na pewno nie odbędzie, czy za rok? Zobaczymy... Pomimo trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, staram się przekuć ten czas w jak najlepszy. O ile pogoda pozwala, spędzam dnie na podwórzu. Widzę, że sporo osób korzysta z możliwości jazdy na rowerze, spacerowaniu po lesie, dotleniają organizm. Ja odkąd zostały zaostrzone zasady kwarantanny, od kiedy wprowadzony został ten zakaz samodzielnego poruszania się osobom niepełnoletnim, który został niedawno z resztą zmodernizowany, nie wyszłam poza obręb swojego podwórza. W zasadzie, przez ostatnie kilka dni niezwykle u nas wieje wiatr, całe dnie niebo jest zachmurzone, jest chłodnawo, więc nie kusi mnie, aby wystawić nosa za drzwi. Jak widzicie, przez ten cały czas staram się coś dla Was publikować, rzadziej, bo rzadziej, ale coś jest, pamiętam o Was i liczę na to, że wkrótce to wszystko się zakończy, że uda się nam to opanować i przetrwać z jak najmniejszymi stratami. Piszę ten wpis, abyście wiedzieli, że jestem obecna... 


Trzymajcie się, dużo zdrowia ❤ A Wy jak spędzacie ten dziki czas? Na świeżym powietrzu czy raczej w domach, mieszkaniach? 

PODPIS

17:09

Kolorowe szaleństwo od Ados

Kolorowe szaleństwo od Ados

17:09

Kolorowe szaleństwo od Ados


Ostatnio przyszła do mnie paczka-niespodzianka od firmy Ados pełna kosmetycznych nowości, która miała mi pomóc poczuć się pięknie w domu, w tych trudnych czasach. Co się znalazło wewnątrz, dowiecie się w dalszej części tego postu.


Wśród tych wszystkich produktów znalazły się 3 kosmetyki art de Lautrec: maskara i odżywka w jednym, serum do rzęs oraz baza regenerująca do paznokci. 


Zacznijmy od maskary, która nie tylko nadaje czarny kolor rzęsom, ale także odżywia i regeneruje nasze rzęsy. Po nałożeniu tego tuszu rzęsy wyglądają bardzo naturalnie, nie są obciążone, są nadal lekkie, bardzo ładnie rozczesane, nieposklejane.  Po pewnym czasie wyraźnie widać wzmocnienie rzęs, lekkie wydłużenie, zagęszczenie, jest ich troszkę więcej. Kurację na porost rzęs i ich wzmocnienie można wspomóc, stosując serum, które powoduje, że mniej ich wypada przy demakijażu. Aplikator jest bardzo wygodny, pędzelek jak w przypadku eyelinera jest bardzo precyzyjny. Ani serum, ani maskara nie podrażniają oczu, są bezpieczne. Składy mają bardzo ciekawe, w przypadku maskary znajdziemy m.in. olejek rycynowy. Występuje on również w serum, w serum dodatkowo wzmocnione zostało olejkiem arganowym, olejem z nasion słonecznika oraz witaminą E. 


Od art de Lautrec w paczuszce znalazła się także baza regenerująca do paznokci, która utwardza naszą płytkę paznokcia, regeneruje ją, nawilża. Szczególnie zalecana jest u osób, które często korzystają z manicure hybrydowego. Chroni paznokcie przed żółknięciem  i powstawaniem plam. Baza jest transparentna, niewidoczna pod lakierem, a potrafi zdziałać tyle dobrego.  


Skoro baza do paznokci, to i lakiery. Lakiery te dostępne są dostępne tylko w sklepach Rossmann w przeciwieństwie do pozostałych produktów, które znajdziecie w sklepach online takich jak hirko czy 13perfumy13 oraz na Allegro u sprzedającego Kosmetyki_AA


Duża buteleczka, która się wyróżnia na tle innych (aż 12 ml) to lakier Premium line. Szeroki pędzelek idealnie sprawdza się, kiedy musimy szybko pomalować paznokcie. Lakier jest odporny na ścieranie i zarysowania oraz jest wyjątkowo trwały jak na lakier tradycyjny. Numer koloru ze zdjęcia to 05.


Kolor drugiego lakieru (nr. 74), na zdjęciu wydaje się bardzo podobny do poprzednika, jednak w rzeczywistości wyróżnia go złotawa poświata, która w nim się znajduje. Jest to lakier szybkoschnący, więc sprawdzi się, kiedy śpieszymy się na jakieś wielkie wyjście. W porównaniu do poprzednika mamy do czynienia z 8 ml opakowaniem. Lakier aplikuje się łatwo, nie pozostawia smug, jest odporny na ścieranie i uszkodzenia.


Czerwony lakier (nr. 14) jest lakierem ciekawym - możemy nim uzyskać efekt paznokci żelowych, bez użycia lampy UV. Już pierwsza warstwa zapewnia bardzo dobre krycie. Pomimo że jest to lakier żelowy, bardzo szybko schnie i utrzymuje się na dłoniach ok. tygodnia. 


Ostatnim bardzo ciekawym lakierem jest lakier wegański, który jest nowością. 75% składu zajmują składniki pochodzenia naturalnego np. ziemniak, kukurydza, pszenica. Lakier ten utrzymuję się na paznokciach ok. 5 dni. Nie jest testowany na zwierzętach, nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego - jest idealny dla wegan.  Numer tego koloru to 04.


Przejdziemy do ostatniej kategorii - produktów stricte do makijażu, jest ich 3 - mineralnego pudru prasowanego, zestawu perłowych cieni do oczu oraz pomadki do ust.

Puder ten wzmocniony został witaminą E oraz filtrami chroniącymi przed szkodliwym promieniowaniem UV. Produkt dobrze matuje, pochłania sebum, skóra wygląda bardzo świeżo, wypoczęcie. Jest całkiem trwały. Kolor na zdjęciu wydaje się bardzo pomarańczowy, jednak taki nie jest. Ja mam odcień nr. 02.


Zestaw cieni zawiera w swej palecie cienie szarawe. Wiem, że jest też wersja w brązowych odcieniach. Perłowe cienie są całkiem dobrze napigmentowane, dobrze transferują się na powiekę, dość długo na niej się utrzymują. Nie zbierają się w załamaniu. Nie sięgam po tę paletkę często, ponieważ nie są to do końca moje kolory, ale jeśli lubicie takie kolory, to mogę Wam je polecić. 



Ostatnim produktem jest pomadka z olejkiem arganowym. Ja mam kolorek nr. 123. Jest to pomadka perłowa, bardzo delikatna, subtelna, w konsystencji kremowa. Nie wysusza ust, a je nawilża. Dostępna jest w 15 wersjach kolorystycznych. 

Koniecznie napiszcie mi, czy Wy mieliście przyjemność używać kosmetyków marki Ados i jak Wam się sprawdziły.
PODPIS

Naturalne, ręcznie robione kosmetyki od Bosphaera

Naturalne, ręcznie robione kosmetyki od Bosphaera

13:16

Naturalne, ręcznie robione kosmetyki od Bosphaera


Cześć, witam Was w niedzielę - piękną i słoneczną. W dzisiejszych czasach kosmetyki znajdziemy na każdym kroku - nawet w zwykłym kiosku, tysiące firm, różne składy, do wyboru do koloru. W tym wszystkim są też malutkie manufaktury, które wyrabiają kosmetyki ręcznie, często są to kosmetyki naturalne. Taką manufakturą jest bohaterka dzisiejszego wpisu - firma Bosphaera


Jak już widać na pierwszy rzut oka - produkty wyglądają  bardzo apetycznie, bardzo ładnie są zapakowane, na opakowaniach można znaleźć też daty produkcji. Babeczki do kąpieli wyglądają tak pięknie, że nie jeden człowiek, by je schrupał, ale nie, nie do tego one służą. Sprawią one, że zrelaksujecie się w kąpieli po całym dniu ciężkiej pracy - świece, lampka wina, cieplutka woda w wannie, piękny unoszący się zapach. Mmm... Do wyboru są m.in. takie zapachy jak malina, waniliowy krem, czarny bez lub kwiat wiśni, a nawet i bardziej szalone, jak ogórek i melon czy kojąca lawenda z rumiankiem. Ich skład jest bardzo interesujący: pielęgnujący skórę olej z pestek winogron i kokosowy, nawilżająca oliwa z oliwek, regenerujące masło Shea, natłuszczające masło kakaowe. Po takiej relaksacyjnej kąpieli skóra staje się miękka, nawilżona, wyraźnie odżywiona, nastrój też jest od razu o wiele lepszy. 100-gramowa babeczka, taka jak na zdjęciu kosztuje 10 zł. Jeśli rozdrobnicie babeczkę, wystarczy Wam ona na kilka użyć, pamiętajcie tylko o tym, aby przechowywać w ciemnym i suchym miejscu. 


Po kąpieli czas na dalszą pielęgnację - na rączki i stopy można użyć regenerująco-zmiękczającego kremu, który sprawi, że skóra stanie się gładka, elastyczna, dodatkowo zawarty w kremie mocznik zapobiegnie pękaniu i nadmiernemu rogowaceniu się naskórka. Zbliża się lato, zaczniemy nosić lżejsze buty - sandały, klapki. Warto zaopatrzyć się w krem i cieszyć się jedwabiście gładkimi stopami. Krem w swej konsystencji jest bardzo ciekawy - tłuściutki, gęsty jak masełko, aczkolwiek pod wpływem ciepła bardzo szybko się topi, dlatego trzeba go szybko aplikować, nim spłynie nam z dłoni. Za 100 g tego produktu zamkniętego w słoiczku trzeba zapłacić 25 zł. 


Zadbaliśmy o ciało - ręce, dłonie. Spójrzmy teraz troszkę wyżej i zadbajmy o naszą twarz. Tutaj mam Wam do zaproponowania dwufazowe serum rozświetlająco-rozjaśniające o przepięknym pomarańczowym zapachu i kolorze, ale nie martwcie się tym pomarańczowym kolorem - produkt nie barwi skóry. Całe dobro i wręcz magiczne działanie zostało zamknięte w szklanej buteleczce o pojemności 30 g ze szklaną pipetą. Efekty działania są bardzo szybko - cera jest rozjaśniona, pozostałości po nieproszonych gościach zminimalizowane, cera wygląda zdrowo, świeżo, promiennie. Nie spodziewałam się, że ten produkt będzie taki świetny. Na pewno powinny go przetestować osoby, będące posiadaczami skóry problematycznej, ziemistej, szarej, bez blasku, osoby walczące z pozostałościami po trądziku. Koszt tego serum to 45 zł, produkt jest naprawdę wydajny - 2 krople wystarczą, aby pokryć całą twarz. Dla mnie bomba!


I do wykończenia całości - naturalny dezodorant o zapachu cytryny i drzewa różanego. Cytryna tutaj dominuje zdecydowanie, zapach unosi się całkiem długo. Na pewno jest to dezodorant idealny na nadchodzące lato - niweluje przykry zapach, ale także mocno odświeża. Poza tym ma działanie antybakteryjne, łagodzi podrażnienia skóry, wspomaga regenerację skóry, czego raczej nie oferują nam dezodoranty, jakie znamy. Działa na kilku frontach. Zamknięty jest w buteleczce z bardzo przyjemnym, precyzyjnym dozownikiem. Zmieści się bez problemu w kosmetyczce i jeszcze pozostawi sporo miejsca na inne produkty. Cena tego dezodorantu to 32 zł. 

Jestem pełna podziwu dla tej manufaktury - produkty są produkowane ręcznie, są to produkty w pełni naturalne, ceny są dość przystępne, kosmetyki są pakowane ze wszelką starannością. Myślę, że będę nadal śledzić poczynania Bosphaera. A Wy mieliście do czynienia już z ich produktami? Może ktoś podarował Wam np. babeczki do kąpieli z jakiejś okazji?


PODPIS

23:22

Nails Company i pielęgnacja?!

Nails Company i pielęgnacja?!

23:22

Nails Company i pielęgnacja?!


Taką markę jak Nails Company zna większość kobiet. Wymarzony świat dla manicure-maniaczek - lakiery do hybryd, produkty do paznokci żelowych, akrylowych, bazy, topy, pyłki - szał. Do tego wszelkie akcesoria - lampy, frezarki, pilniczki, płyny, pędzelki i co sobie tylko wymarzycie... Ale czy wiedzieliście, że Nails Company wypuściło też linie SPA dla dłoni? Znajdziecie w niej balsamy, kremy do rąk, oliwki do skórek, ale także parafinę. Postaram się Wam dzisiaj, co nieco o tych produktach opowiedzieć. Będzie różowo... 


Będzie różowo, ponieważ linia NC GIRL jest różowa, zapachem nawiązuje do Miss Dior Cherie. Pierwszym produktem z tej serii jest oliwka do skórek dostępna w 3 wersjach - 5 ml, 15 ml oraz 30 ml, co udowadnia, że Nails Company tworzy nie tylko produkty z myślą o salonach manicure, ale także z myślą o indywidualnych klientach, kobietach, które chcą zadbać o swoje dłonie, o swoje paznokcie. Zapach - owocowy, słodki, ale bardzo przyjemny. Co taka oliwka może Wam zapewnić? Jak ona działa? Otóż oliwka nawilża, regeneruje skórki wokół paznokcia. Zapobiega łamaniu się, stymuluje wzrost mocnych, zdrowych paznokci. Przyspiesza gojenie się drobnych ran. Zapewnia lepsze mikrokrążenie pod płytką paznokcia, więc samo dobro. Koszt w zależności od pojemności waha się w granicach 9,99 zł - 29 zł. 


Kolejnym kosmetykiem w 200 ml butli jest krem do rąk. Ogromny plus już na starcie za dozownik. Jak plus to i minus, mi nie podszedł zapach, o ile w przypadku oliwki bardzo przyjemny jest, ten unoszący się w przypadku kremu jakoś mi się nie podoba, ale zapach przeboleję - działanie ważniejsze. Krem szybko się wchłania, skóra jest bardzo dobrze nawilżona, ukojona. Co ciekawe - krem ma także działanie antybakteryjne, dzięki zawartemu w nim aloesowi. Działa regenerująco, wyrównuje koloryt naszej skóry oraz opóźnia procesy starzenia się skóry. Każda z nas chce być jędrna, gładka, jak najdłużej ☺W konsystencji jest to krem troszkę gęstszy, z resztą nawet widać to w opakowaniu. Za te 200 ml trzeba zapłacić 26 zł. 


Najciekawsze na koniec. Gdy zobaczyłam ten produkt na stronie, to moją pierwszą myślą było  - "Co to jest?", bo nie wiedziałam. Później w niedługim czasie po tym spotkałam się z nim na Facebooku. Mignął mi jakiś filmik, tym zaskakującym produktem jest to parafina do rąk na zimno. Mnie parafina od razu kojarzyła się ze świeczką, nie pomyślałabym o parafinie kosmetycznej. Taka parafina regeneruje naszą skórę, zapobiega wysychaniu i pękaniu skóry, niweluje nieprzyjemne uczucie szorstkości, sprawia, że skóra staje się przyjemna w dotyku, ale także pozostawia na niej warstwę ochronną, która zabezpieczy ją przed szkodliwym wpływem warunków zewnętrznych. Do takiego zabiegu możecie dokupić sobie specjalne rękawice lub skarpetki. Dla mnie rewelacja! Za taką niewątpliwą przyjemność musimy zapłacić ok. 50 zł (ok. 30 zł parafina oraz 22 zł za rękawice). 

Znaliście wcześniej markę Nails Company? Wiedzieliście o tym, że Nails Company mają także swoją pielęgnację czy dla Was to nowość? 
PODPIS
Copyright © Melka blogerka , Blogger