Zdrowa żywność i nie tylko, ze sklepu Bee.pl

23:09

Zdrowa żywność i nie tylko, ze sklepu Bee.pl


Jak ten czas szybko leci... Dopiero co zaczął się nowy tydzień, wróciliśmy do pracy, do szkoły i prawie już jest środa. Niedługo minie połowa września... Za niecały tydzień będę miała parę dni urlopu, dłuższą chwilę odpoczynku, przed nowym wyzwaniem, jakie mnie czeka - studiami. Mimo dość zwariowanego czasu, udało mi się wygospodarować chwilę, aby stworzyć dla Was nowy post, co byście zbyt długo nie czekali na nowości. Główną rolę w tym wpisie odegra zdrowa żywność ze sklepu Bee, ale pojawi się również co nieco dla fanek kosmetyków.   

Część z Was już pewnie o sklepie Bee.pl słyszała, jestem wręcz tego pewna, że obił Wam się, chociaż o uszy. Sklep Bee.pl jest sklepem wielobranżowym. Znajdziecie tam zarówno żywność, kosmetyki, jak i chemię do domu, artykuły papiernicze, zabawki dla dzieci, książki, a nawet wózki czy krzesełka do karmienia, a to jeszcze nie wszystko. Asortyment jest tak olbrzymi, że chyba  musiałby powstać o nim cały osobny post, a nawet kilka, bo nie wiem, czy ktoś dotrwałby do końca. 


Dzisiaj przedstawię Wam 17 wybranych produktów z tych kilkuset, jak nie kilku tysięcy dostępnych na stronie. Zaparzcie sobie herbatkę, usiądźcie wygodnie i zapraszam do lektury. 

Zacznijmy od tego, że wszystkie wybrane przeze mnie produkty dotarły do mnie w jednym dużym kartonie, w przeciągu kilku dni od zamówienia. Z tego, co widziałam na stronie, różne produkty mogą mieć różny czas wysyłki, dlatego warto na to zwrócić uwagę. Głównie jest to 1 dzień + czas dostawy, ale w przypadku niektórych produktów może być on nieco dłuższy.

Ceny produktów są dość przystępne, nie są wygórowane. Płacić można pobraniowo, czyli u kuriera czy listonosza, przedpłpłatą na konto lub szybkim przelewem. Możliwości dostawy jest również sporo, od tradycyjnych jak Pocztą Polską czy kurierem pod same drzwi, po odbiór w punktach np. DPD, czy w Żabce.  

Jesteście ciekawi co znalazło się w tej dużej paczce?



Pogoda za oknem coraz bardziej jesienna, dlatego wśród wybranych przeze mnie produktów nie mogło zabraknąć ciepłych napojów: rozgrzewającej herbatki imbirowej z dodatkiem pomarańczy oraz kawy zbożowej Inka o smaku mlecznym. Znalazł się też wśród nich zestaw ze spieniaczem do przygotowania zimnego kawowego napoju do celebrowania tych ostatnich ciepłych dni. 

Ja osobiście nie jestem fanką kofeiny, dlatego zdecydowanie wybieram herbatkę, która naprawdę sprawia, że po jej wypiciu pozostaje przyjemne uczucie ciepła, więc na taki chłodny poranek czy wieczór jest idealna,  a także kawę zbożową Inka.

Kawę Inkę piłam ostatni raz dobrych parę lat temu, w dzieciństwie, wtedy istniał tylko smak klasycznym, w takim czerwonym opakowaniu. Od tego czasu pojawiło się kilka nowych wariantów smakowych: karmelowa, czekoladowa czy właśnie mleczna, której miałam przyjemność spróbować. Sama kawa jest bardzo subtelna, ale jest fajną bazą do zrobienia takiej kawy na wypasie z bitą śmietaną, posypką, polewą. Mmm... ślinka cieknie! Ogranicza nas tylko kreatywność. 

Nie martwcie się, kawa rozpuszczalna Nescafe Classic się nie zmarnuje, wypiją ją moi bliscy, ja na pewno nie raz skorzystam ze spieniacza, który działa naprawdę dobrze. Szkoda tylko, że baterie nie były dołączone do zestawu. Myślę, że koszt dołożenia dwóch baterii AA nie byłby zbyt duży.


Do kawy czy herbaty przydałoby się jakieś dobre ciacho. Moim ulubionym jesienią jest ciasto z masłem orzechowym i chrupiącymi kawałkami orzechów dlatego nie mogło zabraknąć takiej pasty orzechowej w moim zamówieniu. Na przepis na nie trafiłam kiedyś w Internecie. Taką pastę możecie również rozsmarować na toście czy na naleśnikach. Sama pasta nie jest słodka, gdyż nie zawiera cukru, ale można dodać np. odrobiny miodu albo jakiegoś dżemu, aby ją osłodzić. Mam tylko dla Was małe ostrzeżenia - uważajcie jedząc, bo takie pasty z orzechów zaklejają buzie, jeśli nałożymy zbyt dużą ilość.

Taką pastę możecie również dodać do płatków śniadaniowych, między innymi takich typu musli. Również znajdziecie takowe na stronie, gama smaków jest dość szeroka. Ja zdecydowałam się na musli chrupiące, z 5 orzechów, z miodem i kawałkami czekolady. Z jogurtem jest ono przepyszne. 

Do tego można dorzucić odrobinę suszonych owoców. Ja postawiłam tym razem na żurawinę, która jest nie tylko świetnym dodatkiem do płatków śniadaniowych czy przepyszną przekąską, ale również świetną bazą na sos do mięsa lub wędzonego sera.  Nie wiem, czy wiecie, że owoce żurawiny są bogate w cenne dla naszego organizmu substancje: w witaminę C oraz witaminy z grupy B, wapń, jod, żelazo, błonnik. Chyba nie ma zdrowszego owocu w Polsce niż żurawina. Substancje zawarte w żurawinie wpływają bardzo dobrze na układ moczowy, skórę, układ trawienny oraz krwionośny.


Kiedy zamarzy my się kolacja na słodko, to zazwyczaj gotuję budyń czekoladowy, ale nie taki klasyczny a jaglany, z kaszy jaglanej. Gotuję kaszę jaglaną na mleku z odrobiną kakao, a następnie wszystko blenduję na gładką masę. Taki budyń w mojej ocenie jest smaczniejszy od klasycznego, a dodatkowo jest sycący. W zamówieniu nie mogło więc zabraknąć kaszy jaglanej BIO, bezglutenowej, pozbawionej konserwantów i szkodliwych dodatków, będącej doskonałym źródłem białka, witamin z grupy B, miedzi oraz żelaza. 


W tym całym pędzie codziennym zdarza się tak, że nawet nie mamy czasu, aby ugotować obiad. Możemy zamówić coś na mieście, w jakiejś knajpie albo możemy skorzystać z gotowego dania, z torebki, które wystarczy podgrzać. Takim daniem jest na przykład Kaszetka, w moim przypadku w wersji jesiennej, z borowikami. Kaszetka to saszetka z kaszą gryczaną, z warzywami, przyprawami, którą wystarczy ugotować w wodzie. Skład jest naprawdę przekonujący, nie ma tam żadnych sztucznych składników. Kaszetka może być również jedynie dodatkiem do obiadu, do mięsa, surówki. 


Skusiłam się również na placki pszenne do wrapów o średnicy 25 cm. Takie placki tortilli świetnie sprawdzają się do przygotowania takich domowych kebabów, ale również do przygotowania takich wrapów z serkiem białym, wędliną, papryką, serem feta na drugie śniadanie do pracy czy do szkoły.

Jeśli tylko chcemy, możemy do nich przygotować domowy sos czosnkowy. Ja zawsze do takiego domowego sosu dodawałam albo świeży, albo granulowany czosnek, na stronie jednak znalazłam jeszcze inną alternatywną opcję - pastę czosnkową. Dodanie jej jest tak samo szybkie jak dodanie czosnku w proszku, ale walory smakowe są nieco lepsze. 


A teraz coś ciekawego - woda kokosa z sokiem ananasowym. Sok z ananasa piłam wielokrotnie i bardzo go lubię, ale wody kokosowej jeszcze nigdy nie piłam, dlatego też byłam ciekawa,  jak takowa woda smakuje. Nie wiem, czy to za sprawą tego soku z ananasa, czy po prostu woda kokosowa taka jest, ale napój jest bardzo słodki, co nie każdemu przypasuje. Ja go schłodziłam i wypiłam, ale dla domowników był to za słodki napój. Widziałam, że na stronie jest również dostępna woda kokosowa z sokiem arbuzowym, być może ona jest bardziej orzeźwiająca, nie jest taka słodka. Muszę gdzieś zakupić czystą wodę z kokosa i sprawdzić, czy faktycznie sama woda kokosowa jest tak słodka.


Szkło, marmur, plastik, ekrany, drewno - wszystko można wyczyścić na błysk jednym płynem, nie pozostawiając smug, nie uszkadzając powierzchni. Takie działanie gwarantuje płyn niemieckiej marki Frosch o pięknym, pomarańczowym zapachu, zamknięty w wygodnym opakowaniu ze spryskiwaczem. 


Moje 3 kosmetyczne produkty "must have" na jesień i zimę to chusteczki nawilżane wodą, maseczki nawilżające do twarzy oraz krem do rąk.

Jeśli chodzi o chusteczki to tym razem postawiłam na markę The Cheeky Panda i chusteczki bambusowe w kompaktowym opakowaniu, idealnym do torebki. Chusteczki nasączane są jedynie wodą oraz ekstraktami z aloesu i owoców, dzięki czemu nie podrażniają i mogą ich używać również dzieci. Co więcej, producent część ze swoich dochodów przekazuje na ochronę zagrożonych zwierząt i roślin w lasach tropikalnych.

Maseczką, na którą się zdecydowałam jest maseczka w płachcie marki Soraya. Połączenie hydrolatu lawendowego i ekstraktu ze stokrotki zapewnia nawilżenie i pomoc przy regeneracji skóry. Robi się coraz chłodniej, więc warto zadbać o skórę twarzy, ale również skórę na dłoniach.

Tutaj z kolei przydatnym może okazać się krem w tubce, taki jak na przykład krem Natura Siberica z rokitnikiem ałtajskim i amarantusem. Po zastosowaniu kremu skóra na dłoniach jest bardzo miękka w dotyku.  Dodatkowo, dzięki olejowi z żurawiny oraz zawartym w nim witaminach i antyoksydantach skóra jest zabezpieczona przed niekorzystnym wpływem czynników środowiskowych, takich jak na przykład chłodny wiatr. 


Produktem, o którym myślę, że nie można zapomnieć, mówiąc o zdrowej żywności i ekologii, są słomki wielokrotnego użytku. W sklepie Bee.pl dostępne są zestawy słomek bambusowych ZUZii w wersji mniejszej - 5 sztuk albo większej - 10 sztuk, z czyścikiem lub bez. Ja wybrałam wersję większą z czyścikiem. Ogromnym plusem jest to, że na słomkach wypalone są różne motywy owoców, dzięki czemu można używać ich podczas przyjęć, nadadzą się zarówno do ciepłych jak i zimnych napojów. Czyścik ułatwia ich mycie, można myć je również w zmywarce, ale to może skrócić ich żywotność. Kiedy któraś słomka się zużyje, można wyrzucić ją na kompostownik, aby się naturalnie rozłożyła.  


Ostatnim produktem, ale największym, który znalazł się w paczce, jest naturalna świeca ogrodowa, wykonana z pieńka. Po jej rozpaleniu przebywanie wieczorem na dworze staje się o wiele przyjemniejsze. Świecę można również użyć jako wkład do kominka. Jest ona jednokrotnego użytku, jednak jeśli zgaśnie na krótko po rozpaleniu np. z powodu deszczu, to można ją rozpalić, wrzucając do środka zapałkę. 

Podsumowując, ja z zakupów jestem bardzo zadowolona. W jednym miejscu można znaleźć wszystko, czego potrzebujemy, ceny są adekwatne do jakości produktów, znajdujących się w ofercie. Myślę, że naprawdę sklep Bee.pl jest sklepem wartym uwagi.

A Wy znacie ten sklep? Może korzystaliście już z jego usług? Koniecznie dajcie znać.

PODPIS

Weekendowa wycieczka do Krainy Iluzji

08:46

Weekendowa wycieczka do Krainy Iluzji


Choć mamy wrzesień, powróćmy jeszcze wspomnieniami do beztroskiego sierpnia, który raczył nas dość kapryśną pogodą. Na szczęście jeden z weekendów był bardzo słoneczny i ciepły,  dzięki czemu udało mi się pojechać z rodziną na mini wycieczkę. Jako cel podróży obraliśmy Farmę Iluzji, która mieści się w miejscowości Mościska na granicy województw Lubelskiego i Mazowieckiego. Zarówno ja, jak i mój brat byliśmy już tam kilka ładnych lat temu ze szkoły podstawowej, kiedy Farma dopiero startowała, ale muszę Wam przyznać, że sierpniowa wycieczka była pełna niespodzianek, gdyż wiele się od tego czasu pozmieniało. Oferta parku wzbogaciła się o kilka nowych atrakcji, kilka nowych punktów gastronomicznych, kompletnie odmienione miejsce. 


 
Niektóre z atrakcji były dla mnie zupełną nowością, inne doskonale pamiętałam np. Latającą Chatę Tajemnic, która w tym parku jest według mnie must have, tak samo jak Grobowiec Faraona. Dodatkowo w okresie wakacyjnym organizowane są różne imprezy tematyczne, wtedy kiedy byliśmy akurat były przedstawienia pt. Alicja w Krainie Iluzji, inspirowane oczywiście Alicją w Krainie Czarów. 
 
Dzięki temu, że na miejscu byliśmy tuż przed otwarciem oraz mieliśmy zakupione bilety online, większość zaliczyliśmy jako pierwsi zwiedzający bez większych kolejek. Później do parku rozrywki wchodziły ogromne tłumy ludzi, pracownicy na bramkach nie mieli chwili wytchnienia, a na skorzystanie z atrakcji trzeba było czekać po kilkadziesiąt minut, więc spóźnialskich nogi musiały z pewnością po wycieczce boleć.
 
 Kolejki do punktów gastronomicznych również najmniejsze nie były, ale tam wszystko szło w miarę sprawnie, co mnie zadziwiło. My skorzystaliśmy z trzech punktów gastronomicznych: z Baru Leśnego gdzie zjedliśmy obiad, nawet całkiem smaczny, jak na to ile ludzi się przewija przez niego,  lody zjedliśmy w Barze Tropicana i tutaj było dość duże zamieszanie, więc trzeba się było uzbroić w cierpliwość oraz skorzystaliśmy jeszcze z punktu z grochówką wojskową, która również była bardzo dobra i mogę Wam go polecić. Ceny w  punktach gastronomicznych może i są nieco wyższe, ale nie ma tragedii. Gałka lodów kosztuje 5 zł, grochówka chyba ze 12 zł, a danie obiadowe składające się z frytek (jeśli decydujecie się na nie zamiast ziemniaków, to są one dodatkowo płatne), panierowanego kurczaka, surówki albo mizerii kosztuje ok. 30 zł.
 

 
Farma Iluzji jest miejscem, gdzie spotykają się ludzie z różnych części Polski, a nawet świata, w różnym wieku. To miejsce, które łączy pokolenia. Szczególnie w miesiącach wakacyjnych jest tam gwarno. Jeśli ktoś nie lubi tłumów i kilkudziesięciominutowych kolejek, to radzę się wybrać na tygodniu albo już po sezonie wakacyjnym, park jest otwarty we wrześniu i w październiku w weekendy. 

Atrakcji jest sporo, są atrakcje dla maluchów i dla starszaków, większość w cenie biletu. Jedynie za jakieś pojedyncze elementy tak jak np. okulary 3D czy piłeczkę do mini golfa trzeba dodatkowo zapłacić, ale to nie jest duży wydatek. Nad bezpieczeństwem i porządkiem w parku czuwa miła i uśmiechnięta obsługa. W tym obiekcie znajduje się kilka punktów z toaletami, bardzo czystymi, zadbanymi, są wyznaczone specjalne miejsca dla osób palących, są miejsca na ognisko, wystarczy mieć swój prowiant,  jest punkt medyczny, przy wyjściu są sklepiki z pamiątkami, nawet w dość przyzwoitych cenach jak na park rozrywki.

 
Bilet ulgowy na Farmę Iluzji (dla dzieci do 16 r.ż.) kosztuje 59 zł, normalny - 69 zł. Dzieci do 100 cm wzrostu wchodzą za 5 zł. Oczywiście są też bilety dla osób niepełnosprawnych, kosztują one 10 zł oraz dla seniorów powyżej 60 lat za 39 zł. Jako że my pojechaliśmy na Farmę Iluzji w 5 osób, to zdecydowaliśmy się na bilet rodzinny dla 3 osób oraz 2 bilety dodatkowe po 59 zł. Było to po prostu korzystniejsze. 
 
Farma Iluzji honoruje Polski Bon Turystyczny. Formalności związane z jego realizacją można załatwić na miejscu lub przez Internet, co ja osobiście bardziej polecam, bo z tego co widziałam, kolejki do kasy biletowej były naprawdę spore, dodatkowo jest to teren leśny, więc mogą być problemy z zasięgiem. Procedura nie jest skomplikowana, należy wydrukować i wypełnić umowę, która dostępna jest na stronie, wysłać skan na podanego na stronie maila z kodem obsługi płatności oraz z numerem telefonu, po ok. 2 dniach skontaktuje się z Wami konsultant i poprosi o kod SMS, który do Was przyjdzie z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to tego samego dnia na maila otrzymacie swoje bilety, które należy wydrukować. Jako że Farma Iluzji, jak na razie nie ma swojej własnej bazy noclegowej, to warunkiem koniecznym do zrealizowania bonu jest zakup chociaż jednego talonu na usługi gastronomiczne o wartości 20 zł. Talony wymienicie na miejscu na jedzenie, nie zapłacicie nimi jedynie za napoje.   
 
Farma Iluzji honoruje również Kartę Dużej Rodziny, ale zakup z jej wykorzystaniem można zrealizować jedynie na miejscu, nie ma możliwości zakupu online. 
 

Myślę, że z czystym sumieniem mogę zarekomendować to miejsce rodzinom z dziećmi, na pewno nie będziecie się tam nudzić. Na Farmie Iluzji nie mam miejsca na nudę, jest tam tyle do zobaczenia... Zresztą o tym, jakie to rewelacyjnie miejsce, świadczy fakt, że cieszy się ono ostatnio ogromną popularnością wśród osób znanych z telewizji, Internetu:  widziałam zdjęcia z odwiedzin Karoliny Kuczyńskiej znanej z Top Model, Karoliny oraz Darka z kanału Hej Łobuzy, wspominała o nim Nicole - Mamaginekolog. Samo to mówi przez się.

Jestem ciekawa, czy Wy byliście kiedyś w tym miejscu? Co o nim sądzicie? A może jest jakieś ciekawe miejsce w Polsce, które Wy moglibyście mi polecić?

PODPIS
Copyright © Melka blogerka , Blogger