19:42

Powrót do dzieciństwa - Świnka Peppa

Powrót do dzieciństwa - Świnka Peppa

19:42

Powrót do dzieciństwa - Świnka Peppa


Gdy byłam młodsza, miałam kilka lat, uwielbiałam Świnkę Peppę i przygody jej rodziny, przyjaciół. Było to  jakiś czas temu i nie wiele już pamiętam, gdyby nie fakt, że mój siostrzeniec bardzo lubi tą bajkę i często ogląda, to nie pamiętałabym już zupełnie nic. Ostatnio, dzięki uprzejmości wydawnictwa Media Service Zawada mogłam przypomnieć sobie, jak to było, gdy nic się nie liczyło oprócz dobrej zabawy, teraz szkoła, o wiele więcej obowiązków, czasu coraz mniej... 

W paczce znalazły się 4 książeczki ze Świnką Peppą. Dwie z nich w szczególności przypadły mi do gustu. 


Pierwszą z nich jest książeczka z zadaniami "Pisz i ścieraj! Kropka do kropki.". Dedykowana jest ona młodszym dzieciom, które rozpoczynają przygodę z pisaniem oraz rysowaniem. Ogromnym plusem jest to, że może ona nam służyć bardzo długo, dzięki zmazywalnemu mazakowi dołączonemu do książki. Dziecko może pisać, rysować, a potem to ścierać i znowu pisać, rysować... Dostępnych jest kilka wersji tej książeczki, nie tylko ze Świnką Peppą, ale też z Psim Patrolem czy Pszczółką Mają. Jedynym minusem jest to, że gąbeczka umieszczona przy pisaku wypada i bardzo łatwo ją zgubić. Może to być minus szczególnie przy młodszych dzieciach. 


Drugą pozycją, która z tych 4 chyba najbardziej mi się spodobała, jest książka w twardej oprawie "Dotknij i Czytaj. Peppa kocha...". Pamiętam, że gdy byłam młodsza, bardzo lubiłam książki, w których coś się działo, w których były jakieś okienka, coś się otwierało, przesuwało. W tej, co prawdy nie ma okienek, ale są różne faktury. Dziecko może dotykiem poznawać świat. Super sprawa i mogę Wam polecić ją na prezent na zbliżający się Dzień Dziecka!



Powoli przechodzimy w inne klimaty, czytanki, ale tej jednej nie zaliczyłabym jeszcze do takich typowych czytanek.  "Nauka dla zucha. Sportowe wyzwania" to według mnie również książka dla dzieciaczków, która pozwala poznać świat, różne sporty. Wszystko to pokazane jest ze Świnką Peppą i jej rodzinką w rolach głównych, więc w bardzo atrakcyjnej formie jak dla dzieci. 


Ostatnią z książek z opowieści o Śwince i jej bliskich jest czytanka "Książeczki z półeczki. Kosmiczny podróżnik". W środku piękne ilustracje oraz dość spory tekst, które ułatwią czytanie osobom noszącym okulary. Szczerze powiedziawszy, jestem pod wrażeniem jakości książki, bo kartki są dość grube, więc dziecko łatwo ich nie porwie. 


Jak widzicie, przekrój dostępnych książeczek jest bardzo duży od najprostszych czytanek po książeczki wspierające motorykę dziecka. Na stronie www.msz.com.pl znajdziecie różne tytuły zarówno dla dziewczynek, jak i chłopców. Ja na pewno jeszcze nie raz coś od nich zamówię, chociażby na prezent. 

19:45

O skórę trzeba dbać!

O skórę trzeba dbać!

19:45

O skórę trzeba dbać!


O skórę trzeba dbać, chronić przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym. W tym celu należy stosować kremy z filtrem. Na rynku dostępnych jest ich mnóstwo, tym bardziej teraz w okresie wiosenno-letnim. Znajdziecie je nie tylko w aptekach, drogeriach, ale i też w supermarketach. Pamiętajcie jednak, że na zdrowiu nie warto oszczędzać i nie koniecznie ten krem z filtrem za kilka złotych ochroni Was, waszą skórę. Dziś chciałabym przedstawić Wam jeden z lepszych, z najbezpieczniejszych, według mnie, kremów. Dostaniecie go w drogerii  ekologicznej Betterland.


Mowa o eko kremie przeciwsłonecznym Anthyllis. Na stronie w kategorii "Opalanie, słońce, lato" znajdziecie ten filtr o różnych wartościach SPF. Ja mam ten najmocniejszy, czyli SPF 50, który chroni naszą skórę aż przez 12 godzin. Oprócz tego widziałam na stronie też takie o SPF 20, SPF30.  Ja stwierdziłam, że 50-siątka będzie jednak dla mnie najlepsza. 

Krem jest wodoodporny, co dla mnie jest bardzo ważną kwestią, jest to szczególnie przydatne, gdy w wakacje kąpiemy się w basenie, czy wyjeżdżamy nad jezioro, morze albo ocean. Anthyllis jest odpowiedni dla dorosłych, jak i dzieci, począwszy od noworodków. Ponieważ nie zawiera chemicznych filtrów przeciwsłonecznych, nanomateriałów, parabenów, SLS, SLES, PEG i środków konserwujących, jest bezpieczny dla skóry delikatnej, wrażliwej, nawet dla atopowej. Krem swoją wyjątkowość zawdzięcza m.in. składowi, dzięki któremu  chroni przed dwoma, najbardziej szkodliwymi promieniowaniami - UVA i UVB. Oprócz tego zawiera organiczny olejek buriti, który pielęgnuje, nawilża i odżywia skórę. Jeśli nie lubicie produktów perfumowanych, to ten krem jest dla Was, bo jest w pełni bezzapachowy, a i weganie będą zadowoleni, ponieważ jest wegański.  

W jednej buteleczce znajduje się 100 ml produktu, co nie jest największą ilością, bo takie najtańsze znajdziemy w opakowaniach nawet 200 ml w o wiele niższej cenie. Cena 98,99 zł jest na pierwszy rzut oka wysoka, ale jak pisałam wyżej, na zdrowiu nie wolno oszczędzać.  Butelka posiada atomizer, co dla mnie jest dodatkowym atutem, gdyż w łatwy sposób można krem rozprowadzić po małym ciele, tym bardziej że jest on w formie mleczka.

Preparat posiada certyfikaty: Eco Cosmos Natural i Allergy Certified oraz badania EcolCare, które pokazały, że krem jest w pełni ekologiczny i bezpieczny dla środowiska wodnego. W teście otrzymał najwyższą notę 10.0, czyli A+++. 


Z czystym sumieniem mogę Wam polecić ten krem. Nie wiem, czy znajdziecie coś lepszego, jak dla mnie jest niesamowity i na pewno nie będzie to ostatnia buteleczka. 
Krem kupicie w drogerii ekologicznej. Gorąco go Wam polecam!

21:23

Ściągnie jeszcze nigdy nie było tak proste | Zakazany długopis®

Ściągnie jeszcze nigdy nie było tak proste | Zakazany długopis®

21:23

Ściągnie jeszcze nigdy nie było tak proste | Zakazany długopis®


Cześć kochani. Dzisiejszy wpis będzie skierowany głównie do uczniów, studentów, ale również do osób, które mają ten okres za sobą. Przypomnijcie sobie, czy kiedykolwiek zdarzyło Wam się ściągać, czy może wręcz przeciwnie byliście grzeczni, zawsze wyuczeni, a nawet jeśli nic nie umieliście, to byliście uczciwi i nie posiłkowaliście się ściągami? Sposobów na ściąganie jest wiele, są te najprostsze jak karteczka w piórniku czy na kolanach, ale również bardziej hardcorowe jak ściąga np. na brzuchu. Wszystkie bardzo ryzykowne. Ktoś wreszcie wpadł na pomysł i uprościł uczniom ściąganie, tworząc Zakazany Długopis®, niby takie oczywiste, ale jednak to pierwsze takie gotowe długopisy na rynku - tylko wydrukować ściągę i można przystąpić do sprawdzianu.


Pod względem konstrukcyjnym nie ma tu niby niczego nadzwyczajnego - długopis i osłonka, ale jednak ma coś ten długopis w sobie, dzięki czemu zaskarbił sobie uznanie wśród uczniów. Na pewno jest to właśnie ta prostota. Wystarczy wydrukować ściągę, najlepiej o wymiarach 10cm x 3,2cm, ale może być również i mniejsza, to wszystko zależy od Waszych upodobań. Montaż również jest bardzo prosty, nie potrzeba ani żadnego kleju, taśmy. Zajmuje to kilka sekund. Na YouTube znajduje się film jak takową ściągę przygotować (Zakazany Długopis® - jak w kilka sekund zrobić niewidoczną ściągę?). 



Koszt takiego długopisu to 9.90 zł. Nie mało, ale myślę, że bardzo pomocne, szczególnie wtedy, gdy nie mieliśmy czasu nauczyć się na sprawdzian, kartkówkę czy egzamin. Kwestia tego, czy odważymy się na taki krok, czy postawimy na uczciwość. Gdy długopisy wchodziły na rynek, widziałam, że osłonki były tylko w niebieskim kolorze, od pewnego czasu widzę, że dostępne są też w przepięknym różowym kolorze, idealnym dla dziewcząt. U nas w gimnazjum te długopisy wiodły prym, szczególnie były pomocne na fizyce czy chemii. W liceum jak na razie się z nimi nie spotkałam jeszcze, wszyscy się wzięli chyba ostro za naukę przed maturą :) 


Żeby nie było, do ściągania nie namawiam, nie zachęcam, zawsze lepiej się nauczyć, ale w kryzysowych sytuacjach mogę Wam właśnie polecić tą metodę, czyli ściąganie z Zakazany Długopis®. Sposób naprawdę bezpieczny, trzeba tylko opanować stres, nie wiercić się zbytnio i uważać na "życzliwych" znajomych. 

21:03

Moja kolekcja autografów: skoczkowie narciarscy

Moja kolekcja autografów: skoczkowie narciarscy

21:03

Moja kolekcja autografów: skoczkowie narciarscy


Jakiś czas temu napisałam dla Was wpis o kolekcjonowaniu autografów o tym, jak zacząć, jak to wyglądało u mnie, co mi to dało, czego nauczyło (KOLEKCJONOWANIE AUTOGRAFÓW - JAK ZACZĄĆ?). Pisząc tamten wpis, wiedziałam, że chciałabym zagłębić się troszkę w ten temat i zamieścić jeszcze kilka innych wpisów o kolekcjonowaniu. Na pewno pojawią się posty podobne do dzisiejszych, czyli o autografach znajdujących się w mojej kolekcji, myślę, że jeszcze ukaże się coś o tym, jak pisać prośby, linki do przydatnych blogów itp. Jeśli jest coś, o czym chcielibyście przeczytać, to napiszcie, zobaczymy, co jestem w stanie zrobić.

Przechodząc do dzisiejszego tematu, pokażę Wam dzisiaj autografy z jednej kategorii. Na pewno nie będzie to tak męczące, jakbym umieściła tutaj na raz kilkaset zdjęć. Nie podam Wam tutaj konkretnych kontaktów, maili, adresów, bo zwyczajnie w świecie ich już nie pamiętam, nie spisywałam też tego nigdzie, a od tego czasu upłynęło już 5 lat. Istnieją jednak blogi, grupy na Facebooku, gdzie można takie informacje bez problemu odnaleźć. Wiele gwiazd ma nawet takie adresy już na swoich stronach czy Instagramie dodaną, ewentualnie można napisać wiadomość prywatną, wtedy dowiecie się jak autograf danej osoby uzyskać.  Trzeba tylko poświęcić chwilę czasu. 


Dziś zaprezentuję Wam wszystkie autografy skoczków narciarskich, które posiadam. W swojej kolekcji mam podpisy kilku Polaków oraz kilku reprezentantów zagranicznych drużyn. Oto one:

1. Reprezentacja Polski:

Maciej Kot
Kamil Stoch
Stefan Hula
Dawid Kubacki


Piotr Żyła

Łukasz Kruczek



2. Reszta świata: 

Peter Prevc
Cene Prevc

Sara Takanashi
Rok Justin
Jaka Hvala

Może nie jest to olbrzymia kolekcja, ale dla mnie nie liczyła się te 5 lat temu jakaś ilość danej kategorii. Wszystko i tak wrzucałam do jednego segregatora, nigdy nie było w nim jakiejś hierarchizacji. Wszystko było tak włożone, aby jak najwięcej zmieścić i nie marnować miejsca. Do tej pory tak jest, nie ma tam jakiegoś ładu, konkretnie wszystkiego poukładanego. Panuje tam istny miszmasz, bajzel, ale dopóki da się coś znaleźć, to nie jest aż tak źle, nie jest tak tragicznie.  

22:16

Bidon wykonany w 95% z cukru oraz fitshakery od fitchoice

Bidon wykonany w 95% z cukru oraz fitshakery od fitchoice

22:16

Bidon wykonany w 95% z cukru oraz fitshakery od fitchoice


Za oknem czarne chmury a na blogu piękne, wiosenne słońce, a to wszystko dzięki produktom firmy fitchoice. Czy słyszeliście kiedykolwiek o bidonie wykonanym z cukru? Ja nie. Do tej pory. Jak widać, wszystko jest możliwe i można tworzyć ekologiczne rzeczy, które nie różnią się za bardzo od tych plastikowych, a przy tym nie zanieczyszczają środowiska. 


Fitchoice w swojej sprzedaży ma bidon, który w 95% składa się z samego cukru, wolny od plastyfikatorów, BPA. Bidon w całości zdatny jest do ponownego przetworzenia, co ciekawe nawet zawieszka wydrukowana jest na papierze z recyklingu. Sam bidon  wygląda dość niepozornie, nie jest wielki, ale mieści aż 750 ml wody. Mnie dodatkowo do gustu przypadł dlatego, że ma podziałkę, dzięki której możemy kontrolować, ile wody już wypiliśmy, co jest ważne szczególnie w przypadku, jeśli ktoś bardzo mało pije. Cena za taki bio bidon nie jest wysoka, bo zaczyna się już od 7.99 zł a za to mamy satysfakcje z tego, że chronimy naszą planetę. Dostępny jest jeszcze w kilku kolorach.


Na stronie znajdziecie również olbrzymi wybór shakerów - do wyboru do koloru. My zaprezentujemy Wam dziś fitshakery w dwóch wersjach kolorystycznych, ale kolory możecie dowolnie modyfikować, do wyboru jest 19 kolorów butelki, jak i obu nakrętek. My mamy fitshakery multikolorowe - wszystko jest innego koloru, ale jednak coś się zgrywa w nich. Pojemność takiego shakera to 600 ml. Ja dosyć często tworzę jakieś koktajle, więc jest to dla mnie super opcją. W środku znajduje się krateczka, przez którą nie przejdą np. grubsze kawałki owoców. Cena netto takiego fitshakera to 3.80 zł. 


Oprócz zaprezentowanych w dzisiejszym wpisie produktów fitchoice produkuje również inne produkty reklamowe, gadżety - buty, ubrania, lunchboxy, a nawet frotki. Wszystko to jest w naprawdę niskich cenach. Jeśli prowadzicie firmę, zależy Wam na szybkiej produkcji, dobrej jakości gadżetów, to warto zwrócić uwagę na ich ofertę. Fitchoice obsługuje nie tylko ludzi z Krakowa, ale z całej Polski oraz Europy. Myślę, że sama jeszcze nie raz skorzystam z ich usług, chociażby wtedy, gdy będę potrzebowała spersonalizowanych gadżetów. 

15:54

Zaprojektuj swoją koszulkę z koszulkomat.eu

Zaprojektuj swoją koszulkę z koszulkomat.eu

15:54

Zaprojektuj swoją koszulkę z koszulkomat.eu


Za oknem nadal szaroburo, ale w niedzielę udało wybrać się mi z bratem na zdjęcia potrzebne do dzisiejszego wpisu. Dzisiaj przedstawię Wam fajną alternatywę dla t-shirtów dostępnych w sieciówkach. A mianowicie zaprojektowanie koszulki samemu, dzięki kreatorowi firmy koszulkomat.eu


Koszulkomat to kuźnia kreatywności. Nie znajdziecie tam gotowych produktów, wszystko musicie zaprojektować samemu, do wyboru macie: koszulki, bluzy, kubki, zegary, workoplecaki, przypinki, a nawet puzzle. Koszulkomat oferuje kilka krojów, kolorów, a także gotowe propozycje nadruków, z których możecie skorzystać. Tą najbardziej przydatną funkcją jest jednak wgrywanie własnych zdjęć, trzeba tylko być uważnym, tworząc grafikę. Ja przy tworzeniu projektu musiałam popracować troszkę graficznie, co nieco wymazać i niestety zostawiłam dwie mikro kropki, które po nadrukowaniu są jednak widoczne, więc precyzja jest tutaj wskazana. Jak widzicie, projektowałam koszulkę dla mojego  młodszego brata, według jego upodobań, chciał prosty krój, czarny kolor i taką koszulkę otrzymał. Kolejnym ogromnym plusem jest to, że nadruki możemy dodawać nie tylko z przodu, ale również na plecach i ramionach. 


Kuba zdecydował się tylko na nadruk z przodu i z tyłu związany z jego zainteresowaniami. Grafikę z przodu przygotowałam i obrobiłam wcześniej w programie graficznym, lecz w przypadku tworzenia napisu na plecach postawiłam na dostępne czcionki w kreatorze.


Całkowite wyprodukowanie i dostarczenie przez kuriera trwało jedynie kilka dni. Koszt podobnej koszulki wraz z wysyłką to 55 zł, nie najmniej, ale satysfakcja z tego, że ma się rzecz zaprojektowaną w 100% wyłącznie przez siebie, daje satysfakcje. Każdy szczegół możemy dopasować pod siebie, według własnych upodobań.

Co do samej jakości, nie mam do czego zbytnio się przyczepić. Koszulka lekko śmierdziała, ale to tylko dlatego, że nadruk był świeży, po praniu przykry zapach znikł a z samą koszulką ani z nadrukiem nic się nie stało. Nic się nie skurczyło, nadruk nie popękał, nie pokruszył, nie odchodzi nigdzie z brzegu. Jak na razie jestem bardzo zadowolona z usług firmy i jakości. Zobaczymy, ile koszulka wytrzyma w rękach takiej osoby, jaką jest mój brat. Narażona jest na wiele czynników, nie tylko przyrodniczych. 

Copyright © Melka blogerka , Blogger