21:47

Bliskość natury

Bliskość natury

21:47

Bliskość natury


Dobry wieczór kochani, dzisiejszy wpis będzie luźnym wpisem, będą to moje przemyślenia na temat bliskości z naturą, obcowania z nią. Powiem Wam teraz coś, co zabrzmi absurdalnie - zaczęłam nawiązywać bliższy kontakt z naturą, kiedy zaczęłam pisać bloga. Wcześniej, wiadomo, kiedy byłam dzieckiem, bawiłam się całymi dniami na podwórku, biegałam w koło, gdzie się tylko dało, ale dopiero blogowanie, pierwsze mini sesje w plenerze, pisanie wpisów na zewnątrz, na podwórku, na świeżym powietrzu otworzyły mi oczy na to piękno, które mnie otacza, piękno, którego nie dostrzegałam. Wiosna - natura budząca się do życia, pierwsze kwitnące rośliny, wszystko zieleniące się, zapach świeżo koszonej trawy. Lato - słońce, śpiew ptaków, szum wiatru. Jesień - wielobarwne, opadłe liście, szeleszczące pod stopami. Zima - skrzący, skrzypiący z każdym krokiem śnieg. Wcześniej tego nie dostrzegałam, może nie chciałam tego widzieć, może byłam na to obojętna i musiałam do tego dojrzeć. Z czasem zaczęłam więcej spacerować po okolicy sama dla siebie, zaglądać w każde zakamarki, sama doglądać kwiaty w ogrodzie. 

Od dziecka wychowywałam się na wsi, nie doceniałam jednak nigdy daru, jaki dostałam. Wieś - daleko od sklepów (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało), wszelkich instytucji publicznych, wszystko co się działo działo się w mieści. Najchętniej to wtedy bym wyprowadziła się do miasta. Obecnie tego sobie nie wyobrażam. Mimo wszystko chciałabym dalej mieszkać na wsi, tu czy gdzieś indziej, ale nadal na wsi. To wieś sprawia, że mogę odetchnąć po powrocie ze szkoły. Dopiero teraz zaczęłam dostrzegać ogrom osób z miasta, które wyjeżdżają w weekendy na wieś, uciekają z miasta, aby choć chwilkę odpocząć z dala od miejskiego zgiełku, zażyć świeżego powietrza. 


I, mimo że może ludność wiejska różni się od ludności miejskiej (na pewno ani jedna, ani druga nie jest gorsza), mieszkanie w mieście zapewniłoby mi może lepsze warunki rozwoju, to ja naprawdę nie wyobrażam siebie w mieście, tym bardziej w bloku. Doceniam to, że mogę oddychać świeżym powietrzem, wsłuchiwać się w świergot ptaków, usłyszeć rano pianie koguta, spacerować wśród pól, łąk, widać jak ta natura oddycha, żyje. Kroczę swoim tempem przez życie, nie śpieszę się, wszystko stopniowo, pomału, nic na raz. Idę i obserwuję to, co dzieje się dookoła mnie. Oglądam się wokół, ale nie patrzę wstecz, nie patrzę w przeszłość, patrzę w przyszłość. Posuwam się ciągle naprzód, nie cofam się. Spełniam swoje marzenia, swoje pragnienia, doskonalę siebie, rozwijam. Odkryłam swój wewnętrzny spokój, robię swoje, wszystko w zgodzie ze sobą i w zgodzie z naturą. 




PODPIS

14:47

Już wkrótce...

Już wkrótce...

14:47

Już wkrótce...


Od pewnego czasu w Polsce obowiązuje nakaz zasłaniania naszych ust i nosa maseczkami czy chustami, szalikami (z pewnymi sytuacjami wyjątkowymi), stąd też ich obecność na tych zdjęcia. Niedawno, po półtoramiesięcznej przerwie wreszcie mogłam rozpocząć część praktyczną kursu nauki jazdy, z tego też powodu musiałam się zaprzyjaźnić z maseczkami, bo spędzam w nich naprawdę dużo czasu, ale nie będę mówić Wam o maseczkach. 

Jak widzicie, nie ma mnie tutaj za wiele, to między innymi za sprawą tych jazd, dodatkowo e-lekcje, ale postanowiłam, że chcę powoli tutaj do Was wrócić. Mam przygotowane troszkę zdjęć, spisane pomysły na najbliższe posty. Wakacje już tuż tuż, będę miała więcej czasu na pisanie dla Was, więc myślę, że to idealny moment.  Trzymajcie za mnie kciuki, aby mi się to udało i wyczekujcie najbliższego wpisu! 

PODPIS

13:31

Wiosenne SPA w domu

Wiosenne SPA w domu

13:31

Wiosenne SPA w domu


Za oknem przepiękny maj, niezwykle kwiecisty miesiąc, nie możemy jednak korzystać z niego w pełni tak, jakbyśmy tego chcieli. Spędzamy dnie w domach, mieszkaniach, niekiedy bardzo rzadko wychodząc nawet na własne podwórko. Deszczowa pogoda przez ostatni tydzień tego nie ułatwiła. Wielu z Was może zadawać sobie pytanie, co to ma wspólnego z dzisiejszym postem, z produktami do pielęgnacji skóry twarzy - z peelingami czy maseczkami. Otóż odkąd siedzimy w domu, coraz więcej z nas narzeka na pogorszenie stanu ich skóry. Nie wiedzą, czemu tak jest. W dużej mierze jest to stres, podjadanie niekoniecznie zdrowych produktów, zbyt mała ilość snu, bezwiedne dotykanie twarzy czy wyciskanie nieproszonych gości. To wszystko sprawia, że skóra staje się sucha, ziemista, może się łuszczyć, mogą nasilić się zmiany trądzikowe, dlatego przez ten okres izolacji trzeba pamiętać o wzmożonej pielęgnacji skóry. Jakiś czas miałam przyjemność testować kilka produktów od firmy Efektima, o których chciałabym dzisiaj Wam co nieco opowiedzieć.


W zestawie znalazły się 3 maseczki peel off - złota, różana oraz diamentowa. Na bogato! Każda z nich w cenie 2,99 zł. Maseczki sprzedawane są w podręcznych 7ml saszetkach, które  zmieszczą się nawet do najmniejszej kosmetyczki. Maseczki są bardzo lekkie, połyskujące drobinki, które posiadają, są bardzo malutkie i niewyczuwalne. Po ok. 30 min, kiedy wyschną, schodzą ładnie jednym płatem wraz z drobinkami. Po ich zdjęciu skóra jest lekko zaczerwieniona, wcześniej może piec przez alkohol zawarty w składzie. 


Po użyciu maseczki różanej, która w swym składzie posiada ekstrakt z kwiatów róży i d-panthenol skóra staje się miękka w dotyku, wygładzona, promienna. Jest wyraźnie odświeżona i pięknie pachnie.


Maseczka złota z kwasem hialuronowym i złotem dodaje skórze witalności i poprawia jej stan. Złuszcza martwy naskórek, wygładza i odświeża skórę. Jeśli Twoja skóra jest wyraźnie zmęczona, to ta maseczka jest dla Ciebie. 


Ostatnią maseczką z tej serii jest maseczka diamentowa z drobinkami diamentów i kwasem hialuronowym. Twoja skóra jest szara, zmęczona, pozatykane pory nie dają spokoju? Potrzebuje troszkę relaksu? Myślę, że ta maseczka zagwarantuje Ci odpoczynek oraz inne wspaniałe skutki, jak odświeżenie, wygładzenie i nawilżenie, a do tego oczyści pozatykane pory. 


W paczce znalazły się również hydrożelowe płatki pod oczy o bardzo bogatym składzie: z retinolem, witaminami C i E, kwasem hialuronowym, kolagenem, wyciągiem z liści herbaty. Jedno takie opakowanie to koszt ok. 5 zł. Takie schłodzone w lodówce płatki natychmiast niwelują opuchliznę pod oczami, zmniejszają zasinienia, przyjemnie chłodzą. Skóra staje się zadbana i odprężona. Dodatkowo jest lekko napięta. Młodzieńczy, zdrowy wygląd za 5 zł, jak dla mnie super, szczególnie przed wieczornym wyjściem, na którym chcemy wyglądać jak milion dolarów!


Ostatnim produktem jest peeling cukrowo-kokosowy, który w konsystencji przypomina bardziej krem z drobinkami cukru niż taki klasyczny peeling. Jego kokosowy zapach na pewno nie przypadnie do gustu niektórym osobom, ale po zmyciu jest on już w zasadzie niewyczuwalny. Peeling łatwo się rozsmarowuje. Po jego użyciu skóra jest miękka i gładka oraz wyraźnie nawilżona. Martwy naskórek jest dobrze złuszczony. Taka saszetka kosztuje 6,99 zł. Jak na jedno użycie raczej nie jest to najniższa cena, ale myślę, że raz na jakiś czas można taki peeling użyć. 

Podsumowując, ja jestem z produktów Efektima bardzo zadowolona i myślę, że muszę jeszcze głębiej przejrzeć stronę i zaopatrzyć się w jeszcze kilka produktów. A Wy mieliście do czynienia z kosmetykami Efektima? Jak Wam się sprawdziły?


PODPIS

10:24

Lista zakupów do druku

Lista zakupów do druku

10:24

Lista zakupów do druku


Witajcie, niedawno na blogu udostępniłam dla Was 3 planery do druku. Dzisiaj mam dla Was kolejny projekt. Tym razem jest to lista zakupów. Możecie się zastanawiać, po co komu taka lista zakupów? Można nie sporządzać list zakupów, ale wtedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że i tak o czymś zapomnicie. Szczególnie teraz taka lista się przyda, kiedy do sklepu wchodzi po kilka/kilkanaście osób, musicie odstać swoje w kolejce, a potem jeszcze znaleźć to, co jest Wam potrzebne jak najszybciej, sprawnie, aby nie blokować miejsca innym. Oczywiście możecie spisać sobie listę na zwykłej kartce, którą macie pod ręką. Niestety to również nie jest najlepszy sposób, ponieważ zazwyczaj na takiej ręcznie pisanej liście piszemy po kolei pierwsze, co nam przyjdzie do głowy. Nie ma tam żadnej systematyki, więc i tak musimy zwiedzić pół sklepu, aby całe zakupy skompletować. W liście, którą stworzyłam, stwierdziłam, że warto zawrzeć podział na różne typy artykułów, aby potem na zakupach nie wracać się potem do tych samych alejek kilkukrotnie, bo mamy na swojej karteczce produkty z jednego działu porozbijane innymi. Stąd podział na działy: mięsny, z pieczywem, z nabiałem, z mrożonkami, z owocami i warzywami, z kaszami, makaronem, ryżem, z napojami oraz chemią. Dodatkowo dodałam kolumnę "Inne", w którą możemy wpisywać np. karmę dla zwierząt czy jakieś konserwy, a może np. jakiś sprzęt, który akurat ma się pojawić w ofercie - po prostu dodatkowe rzeczy, które chcemy kupić. Grafikę znajdziecie na moim Dysku Google. 




PODPIS
Copyright © Melka blogerka , Blogger