"Nie oceniaj książki po okładce" - chyba każdy zna to powiedzenie. Dlaczego przychodzi więc nam tak łatwo ocenianie innych bez rozmowy z nim, na podstawie fotek z Instagrama, czy jakichś bardzo szczątkowych informacji? Dlaczego sprawia nam to wręcz przyjemność? Obgadajmy tę Baśkę spod 8 to takie przyjemne!... Blogerki to nieroby, fiu bdźiu w głowie, poklikają trochę w klawiaturę, za normalną pracę by się wzięły!... Niech rzuci kamień ten, który nigdy nie powiedział swojej opinii o kimś np. na podstawie jego wyglądu... 

Niedawno napisałam dla Was wpis "IT'S MY LIFE I PRZEŻYJĘ JE TAK, JAK JA CHCĘ!". Długo gryzłam się z napisaniem tego wpisu, ale jeśli go czytacie, to jest, jest opublikowany! Gryzłam się przez to, że bałam się właśnie reakcji innych. Niekiedy czytam bloga Agaty Kopaczewskiej, niedawno założyła kanał na YouTube, porusza różne tematy, niekiedy kontrowersyjne, za post o Halloween została zjechana od góry do dołu, polała się fala hejtu, to nawet w wielu przypadkach nie były opinie a czysty hejt. Nie muszę się z nią, czy z kimś innym zgadzać w 100%, co mówi, pisze. Wy także, możecie mieć odmienne zdanie o tym, co ja piszę. Każdy z nas jest inny. Na Instagramie obserwuję Nicole Sochacki-Wójcicką, czyli @mamaginekolog, którą myślę, wiele z Was zna albo kojarzy, chociażby z ogromnej zbiórki, dzięki której ponad 3 mln złotych trafiło na konto WOŚP. Na nią także sypie się hejt hektolitrami, pomimo tego, że robi wiele dobrego. Mogłabym tak wymieniać te przykłady i wymieniać, ale po co? Jaki to ma sens, jak hejtu nie zatrzymam, to walka z wiatrem? 


Prowadzę tego bloga 4 rok. Nie zakładam go z myślą o tym, że chcę być sławna, chcę być jak te wielkie blogerki z setkami tysięcy obserwatorów, o jakichś paczkach, współpracach, PR, byciu wielką influencerką. Do tej pory to nie jest moim celem, prowadzę go, bo sprawia mi to przyjemność. I zapewne, gdyby "sława" była moim celem, to już dawno poddałabym się i rzuciłabym to wszystko w cholerę. Pomimo to wiele osób może sobie pomyśleć, że tak właśnie było, że po to go prowadzę, choć prawdą to nie jest.

Ta moja aktywność w sieci to sposób spożytkowania wolnego czasu, na który nie zawsze mam pomysł. Prowadząc "Gangstyle" sama jestem sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Sama decyduje o tym, co publikuje, jak to wygląda, sama robię zdjęcia. Właśnie przez strach przed negatywną oceną przez innych nie odkrywam wszystkich kart. Czasami chciałabym, coś napisać, coś takiego tego pokroju, ale jednak coś mnie z tyłu trzyma i odciąga, więc nie publikuje wszystkiego, nie mówię wszystkiego, co bym chciała. Jestem w tym, co robię taka bardzo zachowawcza, ostrożna. Przez to pewnie co poniektórzy, którzy mnie nie znają, nie prowadzili ze mną jakichś głębszych rozmów, sądzą, że jestem tępa, pusta, skoro dodaje takie teksty bardzo rozrywkowe. Można powiedzieć, że wykształciłam w sobie takie alter ego i inną osobą prywatnie, a inną jestem osobą w sieci. Piszę prawdę, ale piszę bardzo wybiórczo, wybieram co chcę dodać, co powiedzieć a co nie. Hubert Kacperski szerzej znany jako Ronnie Ferrari, twórca hitu roku już ubiegłego 2019 "Ona by tak chciała", w Dzień Dobry TVN powiedział tak: 
"Ronnie Ferrari to jest moje alter ego. Ja prywatnie nie piję alkoholu, nie palę papierosów. Jestem normalnym, spokojnym chłopakiem."
Kto by pomyślał, że taki jest... Napisał taką piosenkę, która nie pasuje do jego stylu życia: nie pije alkoholu, nie pali papierosów a śpiewa:
"Gibona w łapie mam"
"Ona by chciała być tu ze mną
Kręcić blanty po czym liczyć bankroll".
Taki twórca od razu określony zostaje jako coś najgorszego. Pomimo, że go nie znamy, nigdy z nim nie rozmawialiśmy. Powstaje przez to wiele nieporozumień, a niestety media tego nie ułatwiają, pisząc artykuły, którym nadają clickbaitowe tytuły. Dopiero gdzieś pod koniec takie artykułu okazuje się, że o co innego chodziło. 

Cenię osoby, które otwarcie mówią, piszą to, co myślą. Bardzo lubię bloga "Ciemna strona bloga", bardzo lubię Niewyparzoną Pudernicę, jej bloga i Instagrama, bardzo lubię kanał Klaudii Klary. Wielu osobom to się może wydawać mega głupie, teksty, filmy denne, ale za to jakie prawdziwe, każda z tych osób jest sobą. Imponują mi tą swoją odwagą, że mają gdzieś tą opinię innych, robią, co lubią, co uważają za słuszne. Bardzo chciałabym pisać te ambitniejsze teksty i wierzę w to, że kiedyś mi się uda, że się przełamie. 


Tak naprawdę wystarczy chcieć kogoś poznać, porozmawiać z nim, spróbować odnaleźć się w jego sytuacji. Z pozoru, tak jak mówię, nawet ja mogę wyglądać niekorzystnie przez sam fakt, że jestem blogerką. Kojarzy się to większości jednoznacznie - lenistwo, nieróbstwo, dwie lewe ręce do "normalnej pracy".  Niech ktoś wyjaśni mi w końcu to pojęcie "normalna praca", bo tego nie rozumiem, a wielu osobom, wielu artystom czy właśnie twórcom internetowym wytyka się, że ich praca nie jest "normalną pracą". Dla mnie blogowanie nie jest to może taka stricte "praca", bo dla mnie to raczej takie hobby, sposób relaksu, choć niekiedy muszę się nieźle nagimnastykować, aby stworzyć jeden taki wpis - obmyśleć plan, zrobić zdjęcia, troszkę je obrobić, napisać tekst, opublikować, rozpromować, aby chociaż niewielka liczba osób mogła taki wpis przeczytać. To jest wbrew pozorom ciężka praca. Tak samo, jak kariera na YouTube. Do tego dochodzą, szczególnie dla dużych youtuberów czy blogerów koszty sprzętu: lamp, aparatów, kamer, mikrofonów, kart pamięci, statywów i wielu, wielu innych przedmiotów, których koszty po zliczeniu idą w setki tysięcy złotych. Ktoś może powiedzieć, no ale zarabiają np. na tych filmach. No tak, ale do tego także potrzeba czasu. Nikt zakładając konta na YouTube, od razu nie zarabia. Potrzeba czasu. Ostatnimi czasy na YouTube pojawia się wiele filmów, opowiadających właśnie o tym jak wygląda praca youtubera od kuchni, ile się mniej więcej zarabia, ile kosztuje sprzęt itd.  

Nie jestem idealna, nie jestem mistrzem w robieniu zdjęć, czasami piszecie mi jakieś sugestie co do tego, za co dziękuję! 
Pisząc tekst, tworzę taki mix stylów, środków językowych, że co poniektóry polonista złapałby się za głowę. Niekiedy używam jakichś swoich zwrotów. Mylę się, niekiedy robię literówki, błędy ortograficzne. Nie jestem wielką blogerką i nigdy nie będę, choćbym faktycznie miała tysiące obserwatorów, jestem prostą dziewczyną z małej wsi i taka pozostanę, mam nadzieję. Staram się nie oceniać innych po pozorach, chociaż niekiedy jest to bardzo trudne, ale staram się z tym walczyć.  
"Nie oceniaj ludzi, jeśli nie znasz ich toku myślenia i wartości, które wyznają. Bo dla nich Ty też możesz być głupcem."
Nie chcę się też tutaj rozpisywać, ale sami rozejrzyjcie się w okół. Zjawisko to jest powszechne. Internet, media to tylko pogłębiają, bo większość osób uważa, że jest w nim "anonimowa", co prawdą nie jest. I tak obrzucamy się błotem jedni na drugich, bo zobaczyliśmy urywek z czyjegoś życia, 5 min nagranych na instastory. Znacie Aleksandrę Żuraw? Ludzie twierdzą, że źle opiekuje się córeczką, bo co jakiś czas wyjdzie bez niej ze znajomymi, pojawiły się wręcz komentarze, że jest łajdaczką.  Założyła z tego powodu alternatywny profil @matkalajdaczka, który w przeciągu 24h zaobserwowało ok. 20 tysięcy kobiet, matek, ale nie tylko, które się wymieniają spostrzeżeniami na temat łajdactwa mam. Ola opowiedziała także swoją historię w Pytaniu na śniadanie

Kończąc, skala tego problemu jest szeroka, proszę Was o chwilę refleksji na ten temat. Takie opinie niekiedy bardzo krzywdzą i może to spotkać także Was. Podkreślam, że jest to moja subiektywna opinia i możecie mieć odmienne zdanie na ten temat! 


PODPIS

Komentarze

  1. Bardzo ciekawy wpis. Niestety bardzo często ludzie oceniają po pozorach :(

    Carrrolina Blog-klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤️ No niestety, jest to bardzo krzywdzące dla wielu osób i przez takie ocenianie po pozorach niekiedy możemy stracić bardzo wartościowe osoby :(

      Usuń
  2. Bardzo wartościowy wpis. I ja chce więcej i więcej takich. Mówię to jako bloger i człowiek. Miło się to czyta ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ❤️ Postaram się, aby takich wpisów było więcej :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Hej,
Witam Cię na moim blogu, blogu na którym sporo się dzieje. Dziękuję za Twoją obecność i za każdy pozostawiony tutaj przez Ciebie ślad. Dziękuję za każdy komentarz, za Twoją obserwację. ❤ Życzę Ci miłego pobytu! Amelia