Cześć Piękna!


Cześć Piękna, jak się masz? Tak, do Ciebie mówię! Nie, to nie pomyłka! Ty Piękna? Owszem, jesteś Piękna! Każda z nas jest Piękna! Ja, Ty, Twoja najlepsze przyjaciółka, sąsiadka z mieszkania obok, Pani w piekarni, która codziennie rano podaje Ci ciepły chleb. Każda kobieta jest Piękna! Rozmiar ubrań, wzrost, kolor włosów, oczów – nic nie ma znaczenia.

Ja też uważam, że jestem Piękna. Kocham siebie, kocham swoje ciało. Kiedyś może i przejmowałam się, że jestem tęższa niż moi rówieśnicy, że mam okrąglejszą buzię, diastemę, krzaczaste, niesforne brwi (po tacie). Teraz przestałam się tym przejmować. Akceptuję siebie taką, jaką jestem: wysoką, potężniej zbudowaną brunetką z charakterystyczną przerwą między zębami jak u Karolaka.

Jeżeli ktoś zapytałby mnie, co w sobie lubię najbardziej, odpowiedziałabym, że chyba oczy: duże, koloru bliżej nieokreślonego (wewnątrz zielone, zewnątrz niebieskie), usta oraz włosy.

No i na temacie włosów się zatrzymamy nieco dłużej, gdyż dzisiejszy wpis będzie wokół nich krążyć. Z włosami dość dużo eksperymentowałam. Głównie z ich cięciem. Przez prawie całą podstawówkę miałam włosy długie (były jakieś pojedyncze epizody krótkich bobów i przygoda z grzywką). Później, na początku gimnazjum ścięłam włosy do ramion i w zasadzie od tego czasu utrzymuję mniej więcej taką długość.

Dlaczego nie zdecydowałam się ponownie zapuścić włosów? Powodów było kilka. Głównym jest przewlekła choroba skóry, z jaką idzie mi się mierzyć - łojotokowe zapalenie. Objawia się ona u mnie łuszczeniem się naskórka na głowie. Początkowo było trudno, ta skóra swędziała, włosy dość mocno wypadały. W tym momencie przebieg choroby jest dosyć łagodny. Niestety, nie ma na nią żadnego leku. Można jedynie łagodzić skutki jej przebiegu przez stosowanie w pielęgnacji włosów odpowiednich produktów.

W moim przypadku opiera się to na stosowaniu szamponów i odżywek, z jak najbardziej naturalnymi składami. W przeciwnym wypadku występuje uciążliwy świąd. 


Ostatnio w moje ręce wpadły produkty do pielęgnacji włosów marki Shausha Cosmetics. Osoby, które śledzą targi Ekotyki na bieżąco być może tę markę już znają. W 2020 została ona nagrodzona w plebiscycie Ekotyki w kategorii Naturalny Debiut Roku. Moje serdeczne gratulacje!

Jest to marka, która specjalizuje się w produkcji naturalnych kosmetyków do włosów w kostce, produktów do pielęgnacji jamy ustnej takich jak pasty do zębów w słoiczkach oraz kosmetyków do pielęgnacji ciała i twarzy. Tworzą ją ludzie, którzy również w życiu prywatnym starają się żyć w zgodzie z Matką Naturą. 

Kosmetyki produkowane są ręcznie ze składników najwyższej jakości, nietestowanych na zwierzętach. Wyroby pakowane są w opakowania biodegradowalne wykonane z papieru czy ze szkła. Stosowanie naturalnych opakowań ma również miejsce w momencie przygotowywania paczki do wysyłki. Nawet taśma jest papierowa, a nie plastikowa.

Bardzo ciekawa jest również historia nazwy marki, znajdziecie ją na stronie internetowej www.shaushka.pl. W skrócie, nawiązuje ona do bogini piękna, miłości i wojny czczonej głównie w krajach Bliskiego Wschodu  Szauszki.


Wybór kosmetyków na stronie jest naprawdę duży. Wszystko jest dokładnie opisane. Ja spędziłam dobre kilkadziesiąt minut, aby wybrać odpowiednie dla siebie szampon i odżywkę. Ostatecznie udało mi się tego dokonać po rozmowie z osobą, która zna się na tych kosmetykach najlepiej, czyli z Panią właścicielką.

Wspólnie wybrałyśmy dwa szampony: Yoga (fioletowa nalepka) oraz Tulsi - Święta Bazylia (zielona nalepka). Oba szampony są wegańskie. Pakowane są one w drewniane, kompostowalne pudełeczka oraz bibułkę z recyklingowanego papieru. Zaopatrzone są w sznureczki, które ułatwiają trzymanie.

To był mój pierwszy raz z produktami do włosów w kostce. Miałam trochę obiekcji. Głównie, jeśli chodzi o komfort używania, ale okazały się bezpodstawne. Okrągły kształt kostki sprawia, że pewnie się ją trzyma w dłoni. Oba szampony również się łatwo pienią.

Jestem pozytywnie zaskoczona. Stosuję je naprzemiennie. Po obu szamponach włosy są bardzo miękkie, lśniące, łatwo się rozczesują, nawet solo, bez odżywki. Dodatkowo po szamponie Yoga zauważyłam, że mój miodowy blond na końcach został stonowany. Czytałam w opisie produktu, że u brunetek mogą pojawić się naturalne refleksy, tego stwierdzić akurat nie mogę, bo mam refleksy stworzone w sposób sztuczny, przez farbowanie, ale faktycznie ten kolor blond przestał być taki żółtawy, a stał się bardzo naturalny, delikatny. Dla mnie jest to akurat na plus. Włosy zyskały nowy look, bez zbędnej koloryzacji. Skóra głowy jest oczyszczona, nie wystąpił świąd, włosy tak szybko się też nie przetłuszczają, a z tym też miałam ogromny problem, szczególnie u nasady.

Cena za kostkę to jest 39 zł. Myślę, że to nie będą moje ostatnie szampony od Shaushki. Zapachy, chociaż ziołowe są przyjemne. Nie są takie nachalne. Szampon Yoga na pewno zamówię ponownie, bo jestem nim oczarowana.


Rodzajów odżywek jest nieco mniej, ale są tak przemyślane, tak skomponowane, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie odpowiedniego. Ja postawiłam na odżywkę kawową Amazonia przeznaczoną dla włosów osłabionych, wymagających regeneracji, czyli takich jak moje.

Opakowaniem w przypadku odżywek jest kartonik wykonany z papieru makulaturowego. Cena kostki odżywki to 45 zł.

U mnie z odżywkami jest tak: jak chce mi się, to nałożę, jak nie chce mi się, to nie nałożę, dlatego też zauważyłam, że szampony dają sobie radę również solo. W ogóle popełniam dużo włosowych grzeszków: spanie z mokrymi włosami, zakładanie turbanu, rozczesywanie mokrych włosów, związywanie ich zwykłymi gumkami (korcą mnie scrunchies wykonane 100% z Rami dostępne na stronie, być może się na nie skuszę). Ta odżywka skierowana jest do osób posiadających włosy wysokoporowate, ja jestem posiadaczką włosów średnioporowatych, które lubią się puszyć, szczególnie kilka dni po myciu. Teraz, zimą, kiedy częściej zakłada się czapkę, to w ogóle jest tragedia, każdy włos w inną stronę. Staram się nie używać prostownicy, ale czasami, gdy wychodziłam z domu, inaczej się nie dało. Po użyciu tej odżywki na szczęście nie muszę już tak często po prostownice sięgać, włosy są dłużej gładkie, proste, nie elektryzują się.

Po tych testach ja jestem jeszcze bardziej zaintrygowana produktami marki Shaushka Cosmetics. Zdobyli moje zaufanie, a to nie jest łatwe wkupić się w moje serce. Asortyment jest spory, poszperam, pogmeram. Widziałam też, że mają naturalne perfumy, wody perfumowane, których również jestem mega ciekawa. Żałuję, że poznałam tę markę tak późno.

Ciekawa jestem, czy Wy tę markę znacie?









Post powstał we współpracy z marką Shaushka Cosmetics.