Związek przez Internet


"Dawniej to się ludzie poznawali na dyskotekach" – znajomy tekst? Często się słyszy: "dawniej ludzie to...", ale jak to "dawniej" to było, minęło i może już nie wróci, choć nigdy nic nie wiadomo. Według badań obecnie 40% związków małżeńskich zawieranych w Stanach Zjednoczonych, zawieranych jest przez pary, które poznały się w sieci. W Polsce jest to około 18%. Wyprzedzają je jedynie pary, które poznały się poprzez rodzinę lub znajomych (25%).

Żadną tajemnicą nie jest, że ja i mój mąż jesteśmy właśnie w tych 18%. 

Bulwary nad Wisłą
Rynek w Kazimierzu Dolnym
Ruiny zamku
Widok z Góry Trzech Krzyży
Góra Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym

Nie czujemy się przez to gorsi. Myślę, że gdyby nie Internet trudno byłoby się spotkać, chociaż prawdopodobnie moglibyśmy się minąć, bo w rodzinnej miejscowości mojego męża, mieści się jedna z atrakcji, która miała się znaleźć w moim e-booku.

Wiadomo, takie znajomości niosą za sobą ryzyko i trzeba podchodzić do nich z głową. U nas akurat zakończyło się to happy endem. 

Od początku nas do nas ciągnęło, ale wszystko w sumie zaczęło się od przyjaźni. Przez miesiąc pisaliśmy bardzo intensywnie, ale raczej oboje trzymaliśmy się lekko na dystans. Ja starałam się nie pisać jednoznacznie, że jakieś zauroczenie jest, ani on. Po prostu pisaliśmy jak przyjaciele. Byliśmy w miarę blisko, ale też nie za bardzo, aby nie było jakiegoś rozczarowania.

Ale ja wiedziałam, czułam, że coś z tego będzie, skoro pierwszy raz do mnie do domu jechał zapowiedziany już jako "kandydat na przyszłego zięcia". 

Mięćmierz
Wiatrak Koźlak w Mięćmierzu
Albrechtówka
Widoki z Albrechtówki
Widok na Zamek w Janowcu

Niestety po różnego typu portalach, widać ile ludzi jest samotnych. Niestety też, co już mówiłam, trzeba być ostrożnym, bo to jest świat wirtualny i nie wiadomo kto siedzi po drugiej stronie ekranu. Można się bardzo sparzyć (i to i tak jest dosyć lekkie, bo czyhają tam różne niebezpieczeństwa). Nie mówię, że każdy tam jest zły, ale trzeba do tego podchodzić z rozwagą. 

Uważam się za osobę, która wyczuwa fałsz u ludzi i w ogóle jeśli jest coś w nich takiego, co mnie może niepokoić, ale i tak awaryjnie o moim pierwszym spotkaniu z moim mężem poinformowana była moja przyjaciółka, późniejsza świadkowa. Wiedziała o której, gdzie, mniej więcej z kim (no bo wiadomo, profil na Facebooku też nie musi być 100% realny. Mimo wszystko, ten cień zaufania chociaż musi być.

I wszystkim szukającym miłości życzę, aby ją odnaleźli. Nie ma żadnego znaczenia czy poznacie się przez Internet, w metrze czy jeszcze w jakiś inny sposób. Jeśli traficie na tę swoją miłość, to najwidoczniej tak musiało być. 

Przy okazji życzę Wam zdrowych, pogodnych, rodzinnych świąt! Po prostu Wesołych Świąt!