Work-changer


Dzień dobry w... czwartek. Jak się macie, pracujecie, urlopujecie? U mnie wszystko w jak najlepszym porządku. Nie planowałam dzisiaj dodawać żadnego wpisu, ale nie mogłam się oprzeć, aby nie opublikować tych kilku zdjęć które, chociaż zrobione na spontanie, na podwórku, na próbę, mi się podobają. Dotarł do mnie dzisiaj nowy obiektyw do aparatu i nie mogłam go nie przetestować. Teraz to jest dopiero bokeh w tle...

Marzy mi się ten zestaw przetestować w takiej sielskiej sesji, między polami zbóż, ale tak wieje u nas, że wolę nie ryzykować. Poczekam, aż się nieco uspokoi, zboża nie uciekną. 

Mało brakowało, a zdjęć nie byłoby w ogóle – myślałam, że zgubiłam pilocik do wyzwalania, a bez niego trudno zrobić sobie samej zdjęcie. Ostatni raz widziałam go z miesiąc temu, od tamtej pory nie używałam. Zaczęłam przegrzebywać pokój i koniec końców znalazłam go... w kieszeni spodni, które wtedy na chwilę założyłam do zdjęć. 

Żeby Was dłużej nie zanudzać, dodam tylko, że udostępnie niedługo ten fragment e-booka, którym jesteście zainteresowani. Postaram się uczynić to w weekend. Co Wy na to?