Ostatnio przeczytałam bardzo inspirujący wpis u Gosi, autorki bloga Stare Pianino, o odkładaniu rzeczy na potem, na lepszy czas. Bardzo często odkładamy coś na jutro, z tego jutra robi się za tydzień, za miesiąc, w wakacje, w Nowym Roku, czas mija, a my nadal stoimy w tym samym miejscu, w którym byliśmy. Ten właściwszy czas nadal nie nadchodzi.
Jest kilka rzeczy, które tak odkładałam m.in. e-book, na lepszy czas, na lepszą pogodę, ale jest coś innego, co uświadomiło mi dobitnie, że nasze zmiany zaczynają się w głowie, nie od poniedziałku – zrzucenie zbędnych kilogramów.
Od zawsze byłam tęższa, ale nie przejmowałam się z tym i usprawiedliwiałam to genetyką, "taka jestem, bo mój tata jest tęższy, obie babcie były tęższe, moja mama w moim wieku była tęższa, najwidoczniej taka moja uroda". Nic z tym nie robiłam, bałam się restrykcyjnych diet, efektu jojo, a dupa rosła, aż waga pokazała 3-cyfrowy wynik. Powiedziałam dość, dziewczyno ogarnij się! Nie wyglądasz źle (nadal uważam, że jak na te nadprogramowe kilogramy to i tak są rozsądnie rozłożone po ciele), kochasz swoje ciało, ale bez przesady! To nie kilka kilogramów za dużo, a kilkadziesiąt, tu chodzi o Twoje zdrowie. Doedukowałam się w temacie deficytu kalorycznego i zaczęłam popularną dietę MŻ – Mniej Żreć. Jem to co lubię, nie głoduję, ale zdecydowanie bardziej świadomie komponuję swój jadłospis i staram się więcej ruszać. Przeanalizowałam też swoje wcześniejsze nawyki żywieniowe i doszłam do wniosku, że popełniałam jeden zasadniczy błąd: były dnie, kiedy jadłam bardzo niewiele, zdecydowanie za mało, aby w ogóle funkcjonować, wówczas była głodna i zrzędliwa, bolała mnie główa, a później odbijałam sobie to na przykład w weekendy, jedząc pod korek bez opamiętania ciasto, fast foody, słodkie i słone przekąski. Na ten moment kilogramy lecą w dół i już jestem lżejsza o 3 kg. Czuję się rewelacyjnie! Nie przeginam, ani w jedną ani w drugą stronę, zachowuję zdrowy balans. Nie katuję się dietami 1000 kcal czy 1500 kcal, bo jestem świadoma, że mój akurat organizm według wskaźnika BMR do prawidłowego funkcjonowania, podrzymania podstawowych funkcji życiowych, potrzebuje ich o wiele więcej.
Ponadto zdecydowałam się rozprawić się z okropnym nawykiem, jakim jest obgryzanie paznokci. Obgryzałam paznokcie w dzieciństwie, później zaprzestałam, ale ten problem powrócił do mnie jak bumerang w gimnazjum. Odstająca skórka, jakaś nierówność na paznokciu i zaraz było po nim. A jak już poszedł jeden, to i poszło kolejnych 9. Jedyny pozytyw jest taki, że nie obgryzałam ich drastycznie, nie lała się przy tym krew, widać było, że są obgryzione, bardzo krótkie, ale nie było tragedii. Teraz paznokcie odrastają pod lakierami, odżywkami, co by mnie nie korciło, a jak się coś gdzieś zadrze, to w ruch idzie pilnik, a nie zęby. Nie oczekuję, aby były mega długie, bo wiem, że tak czuć się będę źle (naklejałam kiedyś tipsy), ale chcę, aby były zdrowe, takiej normalnej długości, aby można było je ładnie wystylizować.
Wraz z paznokciami zapuszczam na razie też włosy, ale to z powodu, że szkoda mi koloryzacji, którą zrobiłam prawie rok temu, a która mimo to trzyma się nadal nieźle. Ciekawa jestem, jak będę czuła się w takich dłuższych, nie miałam takich od podstawówki. Jak już zapuszczę, to pewnie zetnę, ale kto wie... może zostanę przy dłuższych.
Chyba czasami potrzebny jest taki wstrząs, aby się otrząsnąć i wziąć do roboty, zacząć robić coś, a nie tylko odkładać na później. To później to niekiedy może być już zdecydowanie za późno.
Ja też stosuję dietę M Ż i naprawdę działa.
OdpowiedzUsuńJa jestem dopiero na starcie, ale faktycznie się coś ruszyło :D
UsuńŚwietnie, że pokazujesz rozsądne podejście do diety! Najważniejsze jest wyrobienie sobie lepszych nawyków żywieniowych oraz jedzenie tego, co się lubi, aby się po prostu nie męczyć. :)
OdpowiedzUsuńNa razie sama się uczę, obserwuję swój organizm, ale kiedyś być może napiszę o tym coś więcej :D Wiedziałam, że nie dam rady na restrykcyjnej diecie z wymuszonymi treningami na siłowni, przez to też nieco to odkładałam na później, dlatego stwierdziłam, że muszę znaleźć jakiś złoty środek i na razie MŻ się sprawdza ;)
UsuńTrzeba żyć tu i teraz. Bardzo inspirujący wpis i taki nie odbiegający od realnego życia.
OdpowiedzUsuńZ wiekiem coraz mocniej stąpam po ziemi, to chyba tego wynik :D
UsuńTeż stosuję dietę MŻ, ale ze zmiennym rezultatem, niestety jestem typem "zajadacza smuteczków". Teraz i tak mam trochę mniej na wadze, bo jednak wiosna, dłuższe spacery dzięki dłuższym dniom, praca w ogródku i na świeżym powietrzu, samochód parkuję dalej, by mieć spacer przed pracą i po pracy, ale czasem ma się coś niestety w genach i tyle, bardziej niż o figurę robię to dla rozruszania mięśni i kręgosłupa.
OdpowiedzUsuńUdało mi się za to zwalczyć obgryzanie paznokci, ale trochę czasu to zajęło.
Pozdrawiam i trzymam kciuki za postanowienia!
Geny swoje na pewno też robią, wystarczy porównać kilka osób o podobnej wadze, będą się od siebie różnić. Ja zaległam w domu przez zdalne nauczanie, jakieś 2 lata z lodówką pod ręką swoje też zrobiły ;)
UsuńWszystkiego dobrego również dla Ciebie ❤
UsuńA zresztą to normalne, że ta waga będzie różna w zależności od wielu zmiennych, nie ma co się poddawać :D
UsuńGrunt to do wszystkiego podchodzić z głową :) Kiedyś stosowałam różnego rodzaju diety, ale największy efekty zauważyłam jak nie odmawiała sobie ulubionych dań czy deserów, ale jadłam je z umiarem :)
OdpowiedzUsuńZakazany owoc kusi najbardziej, dlatego ja zdecydowałam sobie niczego nie odmawiać, ale postawić właśnie na umiar i na jakość :D
UsuńOj tak ! Zdecydowanie zgadzam się z Tobą, że potrzebny jest wstrząs i to każdemu - bez wyjątku ! Mela !!! Jak ja się cieszę, że Ty o tym wszystkim piszesz i...o tym obgryzaniu paznokci. Ja też tak miałam i nawet nie pamiętam już kiedy wyrosłam z tego obrzydliwego nałogu. Teraz też ma to moja córka, ale walczy. Dba o paznokcie u manikiurzystki i jakoś da się ! Pozdrawiam Cię serdecznie :)))
OdpowiedzUsuńDziękuję, jakiś czas temu pewnie bym tego nie napisała, ale teraz stwierdziłam, że to przecież ludzkie :D Wszystkiego dobrego ❤
UsuńDieta MŻ jest bardzo skuteczna, ale polecam też kanał braci Rodzeń, lekarzy z mojej miejscowości. Ich porady niejednemu poprawiły zdrowie, wyleczyly z insulinoopornosci, a nawet nadciśnienia i cukrzycy. Też walczę z odkładaniem na potem ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za polecenie, na pewno zerknę :D
UsuńPodobnie korzystam z diety MŻ i zrzuciłam od zeszłego roku 10 kg. Na mnie to bardzo dużo i czuję się lepiej. Nie umiem się zmotywować do ćwiczeń , chociaż w zeszłym roku śmigałam na orbitreku, to śmierć taty wybiła mnie z regularności i teraz mi z tym ciężko.
OdpowiedzUsuńMoje kondolencje. Ja korzystam z pogody i wdrażam spacery i rower, orbitreka nie mam, chociaż bardzo lubię, chyba jedna z nielicznych maszyn, które przypadły mi do gustu :D
UsuńTrzymaj się ciepło ❤
UsuńFaktycznie ładnie się rozkłada i dobrze wyglądasz nawet z dodatkowymi kilogramami ale wiadomo o zdrowie trzeba dbać. Ja mam problem odwrotny skóra i kości przez stres niestety, no paznokcie też obgryzam ale staram się coś z tym zrobić. Damy radę Kochana! :*
OdpowiedzUsuńTrzeba mocno wierzyć w to, że będzie wszystko dobrze, damy radę ❤
UsuńZauważyłam, że mam tendencję do odkładania różnych rzeczy. Wydaje mi się, że to ze strachu przed porażką. No ale samo się nie zrobi i w końcu będę musiała wziąć byka za rogi.
OdpowiedzUsuńDopóki nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieć jak to się skończy: sukcesem czy porażką :D Nawet jeśli porażką, to będzie to cenna lekcja na przyszłość ❤
Usuńzgadzam się w 10000%! Jeśli nie zmienimy naszego sposobu myślenia, miliony poradników, szkoleń czy porad nic nam nie dadzą
OdpowiedzUsuńPowodzenie naszego celu od tego zależy, w innym wypadku będziemy tkwić w błędnym kole ❤
UsuńMż i duża ilość wody działa cuda. Ja też obecnie jem co chcę, ale się nie przejadam. Mam ochotę na coś słodkiego, to jem, ale bez przesady. Piję 3 litry wody każdego dnia i 5 kg samo pykło w dół :D
OdpowiedzUsuńJa z tym piciem wody mam jeszcze problemy, ale staram się pić więcej :D
UsuńJuż dawno zwróciłam uwagę, patrząc na Twoje zdjęcia, że masz bardzo ładne włosy. Wyglądają na gęste i takie grube. Dlaczego miałabyś je ścinać? Ja bym nie ścinała :)
OdpowiedzUsuńNie są najgorsze, ale zdecydowanie kilka lat wstecz były grubsze, a ścinam jakoś tak z przyzwyczajenia, wcześniej z wygody, bo nie lubiłam ich wiązać, układać, a jednak w szkole, na WFie itd. były upierdliwe, a teraz to już przyzwyczajenie :D
UsuńTo jest najlepszy rodzaj diety. Plus ruch. No i oczywiście dbaj o skórę, przy chudnięciu to potrzebne.
OdpowiedzUsuńO skórę staram się dbać, zastanawiam się teraz nad szczotkowaniem :)
UsuńJa też mam tendencje do odkładania wszystkiego na "lepszy czas", ale w tym roku z tym walczę! Staram się!
OdpowiedzUsuńJa dużo rzeczy robię od razu, ale znalazły się i takie "grubsze sprawy", które odkładałam w obawie przed zmianą, przed porażką... Sama nie wiem :D
UsuńJa nie mam takiej tendencji do odkładania czegoś, ”na potem”.
OdpowiedzUsuńKiedyś tak robiłam, i zauważyłam że jak coś do zrobienia/zrealizowania, odkładam, nie tylko ciężej mi się za to zabrać, ale też często o czymś zapominam :)
Fajnie też że nie głodujesz się- u mnie takie głodówki, dawały efekt odwrotny do zamierzonego, liczenie kalorii, to moim zdaniem, prosta droga do nerwicy natręctw.
Pozdrawiam
Ja liczę kalorię w Fitatu, ale też nie robię jakoś tego dokładnie, nie wyliczam każdego listka sałaty, ziarenka orzechów, staram się nauczyć robić to intuicyjnie :D
UsuńTrzymam kciuki. Ja też z tych genetycznie predysponowanych. Czekam, dopinguję i może sama się zmotywuję
OdpowiedzUsuńDziękuję ❤ Trzymam i za Ciebie kciuki, warto :)
UsuńWszystko z umiarem - tak jak mówisz. Ja trafiłam na bardzo przydatny post przerywany i w sumie bez większych wyrzeczeń można fajne spaść w dół z wagą. Sama stosuję i polecam :)
OdpowiedzUsuńSłyszałam o tym, ale mam mieszane odczucia, nie chcę się ograniczać co do godzin, co do ilości posiłków, co do konkretnych produktów, bo obawiam się, że w moim przypadku mogłoby to przynieść odwrotny skutek, ale super, że u Ciebie się sprawdza :D Chyba keto, post przerywany, MŻ i post dr Dąbrowskiej to takie najpopularniejsze metody na zrzucenie kilogramów ;)
UsuńGrunt to podejść do diety świadomie. Mi po ciąży przeszkadzały kilogramy, kupiłam dietę i zaczęłam treningi - wróciłam do swojej wagi i zaczęłam jeść normalnie tyle, że nakładałam dużo mniej niż przed dietą dzięki czemu nie było efektu jojo. Mam znajomą, która schudła 30kg i już jest za chuda, ale dalej pilnuje diety, bo boi się efektu jojo. Moim zdaniem to niezbyt odpowiedzialne, bo teraz przegina w drugą stronę ..
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że Twojej znajomie uda się przezwyciężyć to i uświadomi sobie, że ani w jedną stronę, ani w drugą nie można przeginać, trzymam mocno za to kciuki ❤
UsuńUważam, że nie warto odkładać czegokolwiek na później, bo to "później" nigdy nie nadchodzi. Często przyczyną tego odkładania nie jest lenistwo, a brak wiary w to, że się uda, dlatego opóźniamy cały proces. Bardzo ciekawy wpis, trzeba próbować. "Kto próbuje może przegrać, kto nie podejmuje działania już przegrał".
OdpowiedzUsuńBardzo trafny cytat, myślę, że ja sama w obawie nieco przed zmianą, przed porażką się powstrzymywałam, ale trzeba ruszyć dupę, nie ma na co czekać :D
UsuńPrzede wszystkim musisz zastanowić się po co to robisz, często ludzie są nakręca i przez innych, ich cele nie są ich, a modą. Zrealizujesz cel, jeśli będzie twój, no i samodyscyplina jest kluczową, nie chce Ci się a musisz robić. Zaczynasz od małych rzeczy, widzisz, że dajesz radę i świętujesz małe sukcesy.
UsuńJa nie odkładam na później. Żyję tu i teraz, robię na bieżąco co chcę, mogę i muszę 😉😁
OdpowiedzUsuńTeż się staram, ale znalazło kilka takich rzeczy, które jednak odkładałam na później :D
UsuńJa też często odkładałam coś na potem ale skończyłam z tym :)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący wpis! :)
Pozdrawiam
Gratuluję tego, że udało Ci się to zwalczyć :D
UsuńTo prawda, że zmiany zaczynają się od głowy :) I chyba każdy tak czasem miewa, że odkłada wszystko na później, ale nie zawsze pewne sprawy warto odkładać na potem. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMyślę, że każdy z nas choć raz odłożył coś na później :D
UsuńW moim przypadku też wiele razy zdarzało mi się odkładać na później różne zmiany albo plany. Dopóki stanowczo nie poniedziałem sobie, że zacznę nie od jutra tylko od dziś to ciągle stałem z tematem w miejscu. I to się sprawdziło, choć wiadomo, że na początku nie zawsze bywa łatwo. Powodzenia Melka! :)
OdpowiedzUsuńMałymi kroczkami, powoli można wiele osiągnąć, trzeba tylko chcieć :D Dziękuję ❤
UsuńŻyczę powodzenia w odchudzaniu :)
OdpowiedzUsuńwww.mojeksiazki.com
Dziękuję ❤
Usuń