Małe spostrzeżenie


W ostatnim wpisie pisałam Wam co nieco o pracach nad e-bookiem, ale zapomniałam wspomnieć o takim swoim małym spostrzeżeniu, które stało się dość wyraźne w ostatnim czasie, przy okazji prac nad nim ze strony formalnej.

Chodzi mi o taką nieufność ludzi do takich projektów, gdzie komuś oferuje się coś za darmo, nie oczekując nic w zamian. Wcale mnie to nie dziwi w świecie tylu oszustw. Sama często jak ktoś mi coś proponuje, to się doszukuję drugiego dna, ale jednak dopiero teraz ten obraz stał się dla mnie taki ostry. 


Nie wiem, czy Wam kiedyś wspominałam, ale aby nie robić tego e-booka tak na łapu-capu, aby to nie była taka wolnoamerykanka, postanowiłam nawiązać kontakt z podmiotami zarządzającymi obiektami, które chce, aby w nim się znalazły. Inna sprawa, że już na początku szukając, chociażby godzin otwarcia obiektów, trafiłam na sporo nieścisłości. Czasami nawet na oficjalnych stronach te informacje się rozbiegały, więc trzeba je wyprostować. Nie chcę wypuszczać czegoś z niesprawdzonymi informacjami.

Z większością osób udało mi się skontaktować mailowo, jednak musiałam wykonać też kilka telefonów i wtedy już poczułam tę nieufność. Niektóre osoby, jakby nie dowierzały, że można z własnej, nieprzymuszonej woli wydawać pieniądze, poświęcać czas na projekt, który nie będzie monetyzowany, promować przez niego różne miejsca, nie oczekując w zamian nic oprócz takiego wsparcia merytorycznego w razie ewentualnych wątpliwości.

Mogłabym wypuścić e-booka płatnego, ale nie chcę tego robić. Chcę, aby mógł z niego skorzystać każdy zainteresowany. Jeśli ktoś będzie chciał to postawi kawę na BuyCoffee.to, ale nie będzie to wymogiem, aby dostać dostęp do e-booka. 


Ludzie nie są zbytnio chętni na takie "darmówki". Ostatnio widziałam filmiki na YouTube u Pawła tworzącego jako Jawor: w jednym z nich sprzedawał samochód wart 3000 zł za 0 zł, w zasadzie za symboliczną 1 zł, w drugim płacił za paliwo ludziom napotkanym na stacji. Co ciekawe, na ogłoszenia o sprzedaży za 0 zł samochodu nie odpowiedział nikt i zgarnął go widz. Do akcji z tankowaniem ludzie również byli nastawieni sceptycznie. Sama bym się pewnie bała czy to nie jakieś przekręty, czy samochód nie jest kradziony, czy być może z tym paliwem też nie będzie, że zatankuję, a nie będzie zapłacone i zostanę oskarżona o jakąś kradzież albo okaże się, że karta była kradziona, a ja będę główną oskarżoną. Akurat Pawła bym kojarzyła, ale gdyby to była interakcja z całkowicie obcą osobą, to bym nie ryzykowała. Nigdy nie wiadomo, kim ów osoba jest,

Tak samo nie wierzę w darmowe róże czy święte obrazki od obcych czatujących przy sklepach, czy kręcących się po jakichś rynkach, deptakach. Najczęściej są to naciągacze, którzy w zamian za "darmową drobnostkę" liczą na jakiś datek. 

Fakt, że ludzi są coraz ostrożniejsi, cieszy. Oszustwa nie znikną, ale można je zminimalizować. Podejmując decyzje, zawsze warto zachowywać zdrowy rozsądek, przemyśleć wszystkie za i przeciw.

Może jestem wariatką, że wpadłam na taki pomysł, ale staram się go ciągnąć dalej i dalej. Wiem, że o ile nie stanie się coś nieoczekiwanego, to go dokończę.