Nie skreślaj mnie tylko, dlatego, że działam w sieci!


- Czym się zajmujesz na co dzień?
- Jestem blogerką/youtuberką/tiktokerką ... whatever. - trudno przechodzi przez gardło, gdyż boimy się tego, co pomyśli o nas nasz rozmówca. Boimy się, czy może nie uzna nas za osoby bezwartościowe, niezbyt inteligentne, próżne, chcące zarabiać kokosy nie przemęczając się za bardzo (choć to jest raczej niemożliwe), pławić się w luksusach. Boimy się, że ktoś odrzuci nas tylko przez to, czym się zajmujemy, że nie zechce nas nawet bliżej poznać, tylko skreśli na starcie, dlatego tak często wielu z nas ukrywa ten fakt pracy w sieci przed innymi, męcząc się przy tym okrutnie, no bo ileż można kłamać, kręcić... 


Róbmy z naszej pracy atut a nie wadę. To, że działacie w sieci, tworzycie swoje miejsce w Internecie świadczy tylko o Waszej zaradności, zorganizowaniu, kreatywności i olbrzymiej odwadze, bo nie łatwo jest się przełamać i wyjść do ludzi z własnym projektem, własnym pomysłem, szczególnie teraz kiedy żyjemy w świecie nienawiści, hejtu.


Kiedy ja startowałam, też nie mówiłam o tym, że działam w sieci, no bo co pomyślą o mnie inni... Pewnie pusta laleczka ze wsi, której się wielka kariera i luksusy zamarzyły. Poszłaby do normalnej pracy, a nie zdjęcia swojej buźki z jakimiś dennymi podpisami wstawiała na jakimś blogu... Co to za fanaberia w ogóle, jakieś blogi, Instagramy, YouTube'... W d***ch się poprzewracało tej młodzieży dzisiejszej... Ale wiecie, co... z czasem zaczęłam mieć w głębokim poważaniu to, co pomyślą o moich działaniach w Internecie znajomi a tym bardziej jacyś obcy mi ludzie. Nikomu krzywdy nie robię, a tym bardziej że w moim przypadku blog to raczej takie miejsce, w którym mogę się wyżyć artystycznie aniżeli źródło dochodu. 

Taką osobą, na którą zawsze za wszystko, nawet pierdołę internauci - ludzie z otoczenia wylewają wiadro pomyj jest Agnieszka z bloga Jozwowska. Aga też nie robi nikomu krzywdy, ale jest hejtowana, bo dzięki konsekwentnej pracy w sieci osiągnęła coś więcej i wyrwała się nieco ze swojego przeszłego życia. Zazdrość, chora zazdrość! A dlaczego takie osoby same nie spróbują? Nikt im nie broni. Być może im się to uda, choć nie jest to łatwe.


Niech sobie myślą inni, co chcą, byłam, jestem i będę blogerką, jak najdłużej. Lubię to robić, sprawia mi to olbrzymią frajdę i nie zrezygnuję z tego, tylko, dlatego, że innym to przeszkadza. Jeśli ktoś mnie na starcie skreśli, nie poznając mnie to jego strata. Jestem w Internecie sobą, ale mimo wszystko te pozowane zdjęcia, kilka słów jakie napiszę, nie oddają jednak w 100% tego, jaka jestem w rzeczywistości, tak jak i zdjęcia krajobrazu nie do końca oddają piękno miejsca, które przedstawiają, bo jest to po prostu niemożliwe i nawet obróbka, masa upiększających filtrów nie pomoże. Ja na przykład w realu jestem raczej introwertykiem, nie potrafię rozmawiać z innymi, nieznajomymi mi ludźmi, od razu plącze mi się język, seplenię, a w Internecie przecież wypisuję takie eseje, "buzia mi się nie zamyka". No kto by pomyślał... 


Dobra, pora na puentę. Do osób spoza branży: nie skreślajcie osób takich jak ja, zanim ich bliżej nie poznacie. Może okazać, że są zgniłe w środku, ale wcale tak nie musi być, być może ktoś naprawdę wartościowy może śmignąć Wam obok nosa. Do osób z branży: Róbcie swoje! Jak ktoś Was skreśli bez zamienienia z Wami więcej niż jednego słowa - jego strata! Nikt nie przeżyje życia za Was! Bądźcie sobą, spełniajcie swoje marzenia, róbcie to, co sprawia Wam przyjemność! Go, go, go! Na przód!