Back to school: Haul lumpeksowy


Już 2 tygodnie nauki za nami. Niektórzy mają już nawet pierwsze oceny w dzienniku. Do końca września postaram się dodać wszystkie zaplanowane wpisy Back to school. 

Dzisiejszy będzie już 4. postem. Tym razem pora na lumpeksowe zakupy. Na początku sierpnia pojawił się pierwszy haul lumpeksowy na blogu, tamten haul akurat załapał troszkę temat powrotu do szkoły i można powiedzieć, że to właśnie on otworzył serię Back To School na blogu. O ile w tamtym pojawiły się głównie torebki, to ten będzie poświęcony tylko i wyłącznie ubraniom.

Zdjęcia zrobiłam spontanicznie, korzystając z ostatnich promyków słońca tego konkretnego dnia. Jak na to, że robiłam je na szybko, przednią kamerką w spartańskich warunkach, bez statywu, opierając telefon o doniczkę na parapecie, to myślę, że źle nie jest. A Wy co sądzicie?


Pierwszą rzeczą, którą zgarnęłam do koszyka, był limonkowy top z New Looka. Szczerze, nigdy nie spodziewałabym się, że zakupię kiedykolwiek jeszcze takie rzeczy, jak te, które pokażę Wam we wpisie. Raczej nie jestem kolorowym ptakiem i stronię od wszystkiego, co rzuca się w oczy, stawiam na biel, czerń, szarość, a tutaj nagle limonkowy top i kolejny, jeszcze bardziej żarówiasty, neonowo-żółty. Za limonkowy zapłaciłam ok. 6 zł, a jest w idealnym stanie, rozmiarowo na metce 2XL, ale mi to nie przeszkadza, nawet lepiej, że jest taki luźniejszy, lejący się. Neonowo-żółty natomiast pochodzi oryginalnie z Primarka i jest nowy, widać, że nie był ani razu założony. Kosztował tylko 2zł, rozmiar na metce to L i tak też wypada. Drugi będzie służył raczej jako dodatek pod coś np. prześwitującą białą bluzkę. 


Kolejną zdobyczą jest bluzka z krótkim rękawem i delikatnym półgolfikiem, uwaga, z COS-a, więc naprawdę fajnie! Urzekł mnie przede wszystkim swoim pięknym, musztardowym kolorem. Stwierdziłam, że świetnie sprawdzi się w jesiennych stylizacjach, czarna spódniczka, ramoneska, botki na słupku i on. Jakość wymiata, stan idealny, a kosztował ok. 8 zł, więc żal byłoby go nie wziąć, tym bardziej że w oryginalnej cenie kosztował, a właściwie kosztuje 110 zł, bo można go spotkać nadal w internecie. 


Następna bluzeczka jest z kompletnie innej bajki. Wzory jak na obecnych dywanach, guziczki z przodu, niby Vintage, swoje lata ma, ale nie do końca, ma coś w sobie. Cieniutki, lejący się materiał, ale nie prześwitujący, pod linią guzików rozcięcie, z metki XL, ale dość luźne i oversizowe. Jedyną jej wadą jest brak jednego guzika na środku, ale ja sobie przeszyję ostatni guzik na jego miejsce. Tutaj w zestawieniu z dresami niekoniecznie, ale w zestawieniu z czarną spódniczką rozkloszowaną prezentuje się bardzo ładnie. Zapłaciłam za nią ok. 6 zł.


Za tę również dałam ok. 6 zł, a jest porządnie wykonana, bardzo ciężko było mi znaleźć białą bluzkę, która nie będzie prześwitywała zbyt mocno. Ta jest w naprawdę rewelacyjnym stanie, nie miała plam, żadnych śladów użytkowania. 


Koniec wakacji, początek jesieni to nadal dobry czas na noszenie sukienek. Ja kupiłam dwie, dwie różne, ale jak podobne. Obie w paski, obie z guzikami z przodu, obie wiązane w talii, obie koszulowe, za obie zapłaciłam w sumie mniej niż 40 zł. Do tej niebieskiej przekonała mnie moja mama. Ja i sukienka à la rybka?! Nie widziałam tego. Na dole jest dodatkowo jeszcze falbanka, więc sięga mi ta sukienka trochę nad kostki. Długo się zastanawiałam, broniłam przed nią, ale gdy ją założyłam, to się zakochałam. Podkreśla atuty, maskuje niedoskonałości. Szara również jest dość ładna, ale niebieska wygrywa całe zakupy według mnie. 


Na rozpoczęciu roku szkolnego pojawiłam się jednak w szarej sukience z Lidla, z jednej z kolekcji, która pojawiła się w sierpniu, krótko przed rozpoczęciem roku. Do niej założyłam czarną nerkę i białe tenisówki. Niestety po całym dniu była pomięta już fest, więc raczej na kilku godzinne wyjście nie na dłużej. 

A Wam co najbardziej przypadło do gustu z zaprezentowanych rzeczy?



Komentarze

  1. Ta szara sukienka jest świetna, wow ♥
    xoxo
    http://ysiakova.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna jest, ale niestety żelazko to jej bardzo bliski przyjaciel :D

      Pozdrawiam,
      Amelia

      Usuń
  2. W prawdzie do szkoły już od dawna nie uczęszczam, ale bluzka "w dywanowe wzory" i szara sukienka całkiem mnie kupują. ;) Mogę mieć dobrą radę jeszcze co do robienia zdjęć, tak na przyszłość. Brakuje mi w nich trochę przestrzeni, sprawiają wrażenie klaustrofobii. Dobrze byłoby ustawić aparat nieco dalej, może też odrobinę wyżej, bo perspektywa łapana od dołu może niekorzystnie wpłynąć na wygląd i ciekawość samego zdjęcia. Po prostu, opisując koszulkę, nie bój się pokazać więcej niż ją samą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, mają coś w sobie :D Dziękuję za rady, ale naprawdę wykonywałam je w trudnych warunkach, obiecuję poprawę ;)

      Pozdrawiam,
      Amelia

      Usuń
  3. Wczoraj miałam takie refleksje, że gdybym chodziła jeszcze do szkoły to z pewnością weekend spędziłabym na nauce. Ahhh, to była tak przygnębiająca myśl... szok, ile czasu poświęcałam na przesiadywanie przed książkami. Z drugiej strony kiedy się ocknęłam poczułam wielki przypływ euforii, licealny czas, przygotowanie do matur mam nareszcie za sobą :D
    Najbardziej spodobała mi się ciemna bluzeczka, ma w sobie coś przykuwającego.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja jestem akurat przeciwieństwem Ciebie, lekko duchem i bardzo niewiele czasu spędzam nad książkami, uczę się raczej przed lekcją. Najgorzej na tym nie wychodzę, ale podziwiam osoby, które potrafią usiąść i się uczyć, mnie to nie wychodzi :D

      Buźka,
      Amelia

      Usuń

Prześlij komentarz

Hej,
Witam Cię na moim blogu, blogu na którym sporo się dzieje. Dziękuję za Twoją obecność i za każdy pozostawiony tutaj przez Ciebie ślad. Dziękuję za każdy komentarz, za Twoją obserwację. ❤ Życzę Ci miłego pobytu! Amelia