Jak wygląda moje wymarzone wesele?


Trzeba kuć żelazo, póki gorące, jak to mówią, dlatego postanowiłam napisać Wam, jak wygląda w mojej głowie ten mój wymarzony ślub i wesele, skoro wyraziłam już taką chęć w poście urodzinowym. Do mojego osobistego raczej daleko, bo i nie ma na razie z kim, ale kto wie, jak się życie ułoży. Na pewno wpis będzie wspaniałą pamiątką dla mnie na przyszłość, być może wrócę kiedyś za X lat do niego i zobaczę, czy to wszystko, co sobie wymarzyłam się spełniło, a może zainspiruje również kogoś z Was. Musicie wiedzieć, że ja uwielbiam tematykę ślubną, wszelkie programy w telewizji, kanał na YouTube Izabeli Janachowskiej, filmiki i zdjęcia ze ślubów i wesel innych, obcych mi ludzi. No po prostu kocham, kocham, kocham. Szkoda, że nie mam zbyt dobrego oka do sztuki, bo może bym została wedding plannerką, haha. 


1. Ślub kościelny, cywilny czy konkordatowy?

Ślub konkordatowy, jeśli tylko będzie taka możliwość. Myślę, że chciałabym mówić słowa przysięgi przed ołtarzem i już teraz mogę Wam powiedzieć, że jeśli do takiej sytuacji dojdzie to pewnym jest, że się poryczę, więc tusz na rzęsach musi być wodoodporny, a w pobliżu muszą być chusteczki. Zawsze, ale to zawsze na takich podniosłych uroczystościach szklą mi się oczy i trudno mi powstrzymać się od płaczu. Nawet te oglądane tylko na ekranie komputera. No beksa ze mnie straszna, cóż poradzę.//

2. Czym do ślubu?

Na pewno nie bryczką i na pewno nie limuzyną, nie, nie, nie. Do mojej koncepcji ślubu, którą bliżej poznacie nieco dalej, o wiele bardziej pasowałby samochód w stylu retro. No nie wiem, jakiś Fiat 125P, Syrenka czy Warszawa a może Volkswagen "Ogórek"... Jak szaleć to na całego.

3. A co ze stylizacją?

Myślę, że chciałabym, aby suknia w jakiej pójdę do ołtarza, była dość skromna, lekka, nieprzytłaczająca mnie. Raczej nie zdecyduję się na suknię z salonu, bo te nie do końca mi się podobają, a będę szukać tańszej alternatywy np. w takich butikach jak Kulunove. Włosy na bank będę miała spięte w jakiegoś luźnego, romantycznego koka, bo u mnie żadne loki nie utrzymają się nawet przez godzinę. Już nie raz się o tym przekonałam. Chyba musiałby zdarzyć się cud, aby było inaczej. We włosy chciałabym mieć wpiętą jakąś ozdobę biżuteryjną i welon, welon nie za długi, aby nie plątał się wokół. Do tego jakaś subtelna biżuteria, stonowany makijaż, pedicure i manicure a na nogi... a na nogi raczej założę buty na średniowysokim, stabilnym obcasie, które i tak pewnie potem przebiorę na płaskie, aby móc bawić się na maksa albo będę tańczyć boso. Gdzieś tam zaznajamiałam się również z tematem specjalnych ślubnych butów tanecznych, więc je również bym rozważała. No i zapomniałabym kwiaty, dużo kwiatów wokół i kwiaty w bukiecie w jasnych odcieniach, jasnoróżowych, brzoskwiniowych z zielenią, bardzo rustykalnie.
 

4. Sala weselna

No i tutaj w tym miejscu rozjaśni się jaka koncepcja zrodziła się w mojej głowie. Otóż sale glamour są nie dla mnie, nie czułabym się dobrze w takim miejscu. Jak wiecie, ja jestem taka swojska, zwykła dziewczyna ze wsi z Dzikiego Wschodu żadna dama ze mnie. O wiele bliżej mi do takich boho klimatów, natury, dlatego chciałabym, aby moje wesele odbyło się w jakiejś gospodzie albo... sali-stodole. Dokładnie tak, nie przewidzieliście się w sali-stodole np. takiej jak Folwark Ruchenka. Dekoracje bardzo proste, dużo elementów naturalnych, kwiatów, odpowiednie oświetlenie, aby stworzyć taką niepowtarzalną magię po zmroku. Adrianna z kanału True Beauty umieściła ostatnio takie boho sale, sale-obory, jak to ona powiedziała w antytrendach ślubnych, ponieważ powiedziała, że taka sala może kojarzyć się gościom z pracą, a ja uważam, że wręcz przeciwnie, że dobrze zorganizowane wesele w takim wnętrzu może pomóc gościom tak wyluzować, zapach drewna, siana, możliwość wyjścia i tańczenia pod gołym niebem, jeśli oczywiście pogoda pozwoli. Najbliżsi i taki sielski klimat - magia. Marzy mi się takie wesele z... 

5. DJ czy kapela?

I tu przechodzimy do kolejnego zagadnienia, czyli muzyki. Marzy mi się taka prawdziwa biesiada w tej mojej  wymarzonej sali-stodole, dlatego postawiłabym na kapelę grającą na żywo na instrumentach, potrafiącą zagrać tak pod nóżkę, grającą także przy stołach, znającą różne weselne przyśpiewki, które pomogłyby rozruszać towarzystwo. DJ kompletnie  nie pasuje do mojej wizji wesela na 102, takiego jak za dawnych lat.


Ahhh, pomarzyć sobie zawsze można, nikt nam nie zabroni. Tak naprawdę wszystko to jest decyzją dwojga i jest kwestią dogadania się, chyba że przyszły Pan Młody poddaje się przyszłej małżonce w 100%, ale niech ten mój przyszły mąż, który gdzieś tam chodzi po świecie nie myśli sobie, że z tych kilku elementów zrezygnuję, haha.

Organizacja ślubu i wesela już za Wami czy dopiero przed? Mieliście jakieś swoje wizje jak to ma wyglądać?