To już jest koniec... studiów. Ostatnie egzaminy za mną, pozostała tylko obrona, ale myślę, że to będzie tylko formalność. Nawet nie wiecie, jaka to...
Ceremonia, najbardziej chyba stresujący moment tego dnia. Tak, jak Wam pisałam, my ślubowaliśmy w kościele, więc też z takiej perspektywy to opiszę, ale może najpierw się nieco cofnijmy...
Nam w ogóle odbiła szajba i ślubowaliśmy w kościele oddalonym od sali 80 km. Wesele było w remizie w mojej miejscowości, z kolei ślub w parafii mojego Męża. Wiele osób krytykowało ten pomysł, ale ja miałam różne względy, z których chciałam akurat w tym kościele, a z salą wyszło, jak wyszło również z różnych powodów, może i lepiej, bo łatwiej było ogarnąć kwestie dekoracji itd., mając tę salę pod nosem. Do meritum, więc po tym jakże wczesnym przyjeździe do mojego rodzinnego domu mojego Męża, o którym pisałam Wam we wpisie ze wpadkami, po błogosławieństwie i krótkiej sesji fotograficznej z gośćmi pojechaliśmy do kościoła.
Kiedy po przebojach, o których pisałam Wam we wpisie ze wpadkami, Para Młoda wreszcie dojechała, mieliśmy jeszcze chwilkę czasu, by porozmawiać z gości, fotograf zrobił również nam kilka zdjęć. Ceremonia była zaplanowana na 16. Przed 16 goście zajęli miejsca, Pan Młody ze Świadkami również i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że dziewczyna, którą wynajęliśmy, śpiewa już refren pieśni na wejście, a Pan Młody zapomniał o Pannie Młodej i nawet nie wstanie. Zrobił to dopiero, kiedy podeszła do niego nasza fotografka. Ja czekam z tatą i siostrzeńcem, który niósł obrączki, stresuję się, a on jak gdyby nigdy nic sobie siedzi. Wszyscy się martwią gdzie Panna Młoda, oprócz niego.
Przed wyjściem z kościoła, kiedy goście wychodzili, my złożyliśmy jeszcze bukiet Świadkowej przy figurze Matki Boskiej. No i bez problemu udało nam się to, na czym nam zależało, czyli to, że my wychodziliśmy ostatni. Przed wejściem czekali na nas goście, a moi siostrzeńcy wypuścili pistoletami bańki mydlane. Po życzeniach ruszyliśmy na salę.
Ale super. Wyobraziłam sobie Twój ślub... Akcja z całowaniem, banki... No super. Pięknie... Wesele w remizie. To już bomba. Gratulacje.
OdpowiedzUsuńpiękne zdjęcia! ślicznie wyglądałaś :)
OdpowiedzUsuńWidzę, że mam spore zaległości w czytaniu Twoich postów. Nie mogę się doczekać kiedy przeczytam resztę z nich :)
OdpowiedzUsuń