Dobro wraca!


Dobry wieczór, odzywam się późno, aby przekazać Wam kilka słów. Część z Was pewnie wie, że przez cały miniony weekend aż do dzisiaj do 9 trwała internetowa zbiórka na rzecz Fundacji Ernesta założonej ok. 2 lata temu przez Nicole Sochacki-Wójcicką, szerzej znaną w Internecie jako Mamaginekolog. Być może ktoś z Was się nawet do tej akcji przyłączył. Zbierano fundusze na działalność fundacji, aby dalej mogła pomagać ona mamom po stracie, mamom w ciąży zagrożonej, z nieprawidłowościami prenatalnymi oraz mamom wcześniaków. W sumie udało się zebrać ok. 700 tysięcy złotych. 

Niestety nie wszyscy mogli się przyłączyć do akcji np. ze względu na brak dostępnych funduszy i tutaj zaczyna się magia. Znalazło się wiele darczyńców, którzy poza zakupem e-booków dla siebie, zakupili również pakiety e-booków dla innych, którzy nie mogli sobie na to obecnie pozwolić z różnych powodów, w większości tym powodem było to, że wypłata dopiero przed a zbiórka trwała tylko przez te kilka dni. Takich osób, które wyciągnęły pomocną dłoń było naprawdę sporo.

Sami nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, kiedy rano na swoim blogowym mailu zobaczyłam maila z linkami do e-booków. Jak to się stało? Jedna z dziewczyn postanowiła sprezentować mi pakiet, choć o to wcale nie prosiłam, napisałam tylko komentarz na Instagramie pod postem Nicole z podziękowaniem dla tych wszystkich, którzy podzielili się i obdarowali e-bookami innych, obcych im ludzi oraz przypomniałam o możliwości wspomagania fundacji przez zakup Dobrych Produktów na stronie Roger Publishing czy wpłaty, jeśli nie mamy możliwości zakupu e-booków teraz, tak jak ja takiej opcji w weekend nie miałam. Owa dziewczyna pisała do mnie, ale ja już spałam i nie odpisałam, znalazła jednak maila w moim bio na Instagramie i postanowiła zaryzykować. Jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, to serdecznie jeszcze raz dziękuję. 


Takie drobne gesty przywracają wiarę w ludzkość, którą zawładnęła obojętność. Człowiek dystansuje się od drugiego, nie reaguje, kiedy dzieje się drugiemu krzywda, nie pomaga, kiedy ma on problem. Zamykamy się w swoich 4 ścianach i uważamy, że to, co dzieje się za ścianą, u sąsiada nas nie dotyczy. Ja od małego staram się angażować w różne akcje charytatywne, w podstawówce należałam do szkolnego klubu Caritas, w gimnazjum do szkolnego koła PCK a w liceum do szkolnego klubu wolontariusza. Z owym klubem między innymi dwukrotnie odwiedziłam Lwów, nie w celach turystycznych a w celu odwiedzenia i pomocy mieszkającym tam Polakom. Nagrodą dla nas za włożony trud były uśmiechy wszystkich, których wówczas udało nam się odwiedzić. Wspomnienia z tamtych dni zostaną ze mną na pewno na długo, nikt mi nie może ich odebrać. 
Ile dasz dobrego z siebie tyle Ci się zwróci. Od innych osób, w innej postaci, w innym czasie, ale na pewno wróci do Ciebie.

Pamiętajcie, że być może ktoś z Was kiedyś będzie potrzebował pomocy. Życie bywa przewrotne. Czy nie byłoby Wam głupio, wiedząc, że Wy nie okazywaliście pomocy innym, a teraz sami jej oczekujecie? Zastanówcie się. Mi byłoby. Wierzę w to, że to, że dobro wraca, dlatego staram się być dobrym człowiekiem, nigdy nie odmówię pomocy, jeśli ktoś takowej potrzebuje, czy to w szkole, czy to w pracy, czy w sklepie, czy gdziekolwiek. Nie można jednak też zapominać o ostrożności, czujności, gdyż wokół czyha wiele pułapek, fikcyjnych zbiórek, żołnierzy z Ameryki itp. Co rusz się słyszy o wyłudzeniach pieniędzy na coraz to nowsze metody. Szerzcie dobro! 

Okazujecie dobro? A może macie jakąś historię, kiedy ktoś w jakiś sposób Wam okazał dobro?

PODPIS