Niebo istnieje... Naprawdę!


Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co dzieje się z duszą człowieka po śmierci? Czy istnieje jakieś życie po śmierci? Ja i owszem. Wierzę w to, że kiedy zakończymy swoje życie na Ziemi, będziemy żyć wiecznie poza nią w raju. A czy słyszeliście kiedykolwiek o Coltonie Burpo? Colton Burpo to chłopiec, właściwie już dorosły mężczyzna, którego historią w 2003 roku żył cały świat.  Na jej podstawie powstała książka, wydana w 2011 roku przez Dom Wydawniczy Rafael, a 3 lata później ukazała się ekranizacja o tym samym tytule.


18 lat temu, 4-letni wówczas Colton Burpo poważnie zachorował, trafił do szpitala, gdzie koniecznością okazało się przeprowadzenie operacji. W trakcie zabiegu serce Coltona na chwilę się zatrzymało, a chłopiec pozostawał w śpiączce przez kolejne 4 dni. Kiedy się wybudził, zdarzyło się coś niesamowitego, ten mały chłopiec bardzo dokładnie opisał swoim rodzicom Sonji oraz Toddowi, co robili oni w czasie jego operacji. Z czasem zaczął opowiadać o swojej podróży do nieba, opisywać z najdrobniejszymi szczegółami wygląd raju, Jezusa, Jana Chrzciciela, aniołów w tym archanioła Gabriela. Początkowo nikt nie chciał uwierzyć w słowa wypowiadane przez Coltona. Nawet rodzice nie dawali do końca wiary słowom wypowiadanym przez syna. W końcu trudno uwierzyć w słowa wypowiadane przez 4-letnie dziecko na tak poważne tematy. Dopiero kiedy to 4-letnie dziecko opisało swoim bliskim zmarłego dziadka, którego nie miał przyjemności poznać, którego zdjęć nawet nie widział, zaczęli się oni upewniać w tym, że Colton nie może kłamać. W 100% pewni byli dopiero wtedy, kiedy Colton powiedział swojej mamie o tym, że wie, że powinien mieć jeszcze siostrzyczkę i, że ją spotkał, że jest ona szczęśliwa. Colton nie mógł o tym wiedzieć, gdyż Sonja nigdy nie mówiła Coltonowi o swoim poronieniu. Colton zmienił w wielu postrzeganie życia pośmiertnego, udowodnił, że "Niebo istnieje... Naprawdę!".


Colton zapewniał wszystkich, że tam w niebie wszyscy są szczęśliwi, nie starzeją się, że Bóg nas wszystkich kocha. Cała historia opisywana przez niego jest niesamowita, niezwykle wzruszająca.  Oglądałam zarówno film, jak i ostatnio przeczytałam książkę i historia za każdym razem porusza, wnika w głębię serca, sprawia, że po policzku płyną łzy. Kap, kap... Jedna za drugą. Kiedy ta cała sytuacja miała miejsce, ja miałam niecały rok. O Coltonie dowiedziałam się wiele lat później, właśnie za sprawą książki. Ogromnym jej plusem są fotografie, które jeszcze bardziej przybliżają nas do rodziny Burpo. Mimo że cała sytuacja wydarzyła się za oceanem, tysiące kilometrów od Polski, kilkanaście lat temu jest ona nadal żywa, pomimo upływu czasu i odległości. Nadal się przywołuje historię rodziny Burpo, książka nadal dostępna do kupienia, film do obejrzenia a Colton, obecnie 22-letni mężczyzna, nadal opowiada o tym, co przeżył, co widział. W 2013 roku ukazała się kolejna pozycja, kontynuacja, dająca świadectwo rodziny Burpo  "Niebo zmienia wszystko". 

Jeśli nie słyszeliście o Coltonie Burpo, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Nie jest ona gruba - ma niecałe 200 stron. Nie jest ona droga - na stronie domu wydawniczego kosztuje ok. 22 zł. Czyta się ją bardzo przyjemnie. Na stronie domu wydawniczego Rafael dostępne jest również o kilka złotych droższe wydanie specjalne, rozszerzone o zdjęcia z planu filmowego, najnowsze informacje z życia rodziny, wywiady z reżyserem czy aktorami. Następnie możecie sięgnąć po film, który także jest dostępny  w sprzedaży w wersji na DVD.  Tylko pamiętajcie o tym, aby  przygotować pudełko chusteczek, bo jestem niemalże pewna, że oczy będą mokre. 

A może ktoś z Was miał przyjemność zapoznać się z tą historią? Być może ktoś to nawet pamięta?

Wpis powstał w ramach współpracy.