26 sierpnia

Back to school: Czy jestem zadowolona z używania segregatorów zamiast zeszytów?

Sierpień już się powoli kończy, jeszcze kilka dni i tak zawsze wyczekiwane wakacje dobiegną końca, uczniowie zasiądą w szkolnych ławkach, na przerwach na korytarzach będzie gwarno a na dworze o wiele chłodniej i nieco melancholijnie. W tym roku na moim blogu raczej nie zobaczycie pełnej serii Back To School, może napiszę coś oprócz tego wpisu, ale nie obiecuję. Jeżeli interesują Was tematy związane ze szkołą, z powrotem do niej po wakacyjnej przerwie to cofnijcie się do postów z lat ubiegłych za pomocą gadżetu Archiwum albo za pomocą gadżetu Wyszukaj. O ile mnie pamięć nie myli, to w 2019 roku stworzyłam ogromną ilość takich wpisów, ale w innych latach na pewno też coś znajdziecie. Jednym z takich moich Back To School'owych postów, które cieszą się nadal ogromną popularnością pomimo upływu lat, jest post dotyczący używania w szkole segregatorów zamiast zeszytów. Napisałam go chyba po roku, a może i nie, stosowania tej metody.

Metodę tę stosowałam również w tej najważniejszej klasie - klasie maturalnej. Ostatnio o istnieniu tego wpisu przypomniała mi dziewczyna, która trafiła na niego w Internecie i miała jeszcze kilka dodatkowych pytań odnośnie tej metody. Pomyślałam więc, że napiszę o tej metodzie jeszcze co nieco, jako osoba, która stosowała ją przez 2 lata swojej edukacji w liceum.

 Czy nauczyciele w liceum sprawdzają zeszyty?

Tak jak pisałam w poprzednim wpisie na ten temat, ja tę metodę wprowadziłam w swoją edukację dopiero jakoś w II klasie liceum. Wiedziałam już, na jakich przedmiotach ile piszemy, wiedziałam już, czy ktoś zagląda czasami do zeszytów, czy nie. W moim przypadku, w moim liceum nie sprawdzano nam zeszytów, czasami nauczyciel tylko przeszedł na lekcji i zerknął czy mamy np. jakąś pracę domową albo na czym skończyliśmy na ostatniej lekcji, ale nigdy nikt nie zabierał zeszytów do domu, więc takiego problemu nie miałam. Nie wydaje mi się, aby takie praktyki miały miejsce w szkołach średnich, a jeżeli nawet, to są to raczej sporadyczne przypadki. Jeżeli były jakieś prace do oddania, to robiliśmy je na oddzielnych kartkach, a takie codzienne prace domowe robiliśmy dla siebie, nauczyciel tylko zerkał czy każdy coś ma, jeżeli było jakieś ważne albo problematyczne zadanie to sprawdzaliśmy je wspólnie klasą, odczytując odpowiedzi na głos albo rozwiązując je na tablicy, jeśli było to zadanie z matematyki, a nauczyciel korygował ewentualne błędy, podpowiadał, co jeszcze można by zrobić.

Co w przypadku kiedy ktoś chciałby pożyczyć zeszyt?

No i tutaj może się pojawić drobny problem, no ale jeśli jesteście uczniami pomyślcie, ile razy Wy pożyczyliście zeszyt w dobie Internetu? Teraz młodzież wysyła sobie zdjęcia albo skany na Messengerze, Whatsappie czy innym komunikatorze, ewentualnie mailem. Bardzo rzadko pożyczają sobie zeszyty. Jeśli już ktoś chciał ode mnie pożyczyć notatki w papierze, a akurat były to notatki z przedmiotu, który prowadziłam w segregatorze, to po prostu dawałam mu je w teczce czy w koszulce i tyle, musiał tylko wcześniej dać znać, czego potrzebuje, bo nie wszystko nosiłam przy sobie. I tutaj przechodzimy do kolejnego pytania...

A co, jeśli na lekcji nauczyciel powróci do tematów z poprzednich działów?

No wiadomo, jak wypięłam notatki z poprzedniego działu i wpięłam do segregatora w domu, to ich nie miałam, ale gdyby skończyłby mi się zeszyt, to też bym ich nie miała. Zawsze w takiej nagłej sytuacji korzystałam z uprzejmości koleżanki obok i jej notatek albo z własnego podręcznika. Nie ma sytuacji bez wyjścia. 

Jak sprawdza się ta metoda w klasie maturalnej?

Powiem Wam, że ta metoda była w moim przypadku strzałem w 10 i na pewno na studiach będę ją stosować! W łatwy i szybki sposób wszystko, czego potrzebowałam, mogłam odnaleźć. Potrzebuję do powtórek z historii jakiegoś tematu ze średniowiecza? Otwieram segregator, pach, pach i mam go, nie szukam, w którym zeszycie go mam, w którym miejscu. Potrzebuję konkretnego działu na lekcję WOSu? Wypinam kartki z segregatora w domu, wpinam w drugi, mam tylko to, czego potrzebuję, a nie niosę cały zeszyt. Notatki były bardzo czytelne, przejrzyste, o wiele przyjemniej mi się w nie zaglądało niż w moje bazgroły w zeszytach, a uwierzcie, że jeśli ktoś dyktował nam coś szybko, to ja po prostu bazgroliłam, aby tylko wszystko mieć i nic nie pomieszać, szczególnie na historii był hardcore: dużo dat, nazwisk, miejsc, niekoniecznie łatwych w zapisie. Jak coś nabazgroliłam na jakiejś kartce, to po prostu przepisywałam notatkę na komputerze, drukowałam i podmieniałam.  Najprzyjemniejsze jednak nastąpiło na koniec, po maturze, kiedy wiedziałam, że zdałam i na więcej się nie porywam - utylizacja. Utylizacja była prosta i przyjemna, wszystko poszło z dymem. ¡Hasta la vista notateczki!

Mam nadzieję, że tym postem rozwiałam Wasze wszelkie wątpliwości co do tej metody. Jeśli nurtuje Was jeszcze coś - pytajcie, czy tutaj pod postem, czy na Instagramie z chęcią odpowiem! Cieszcie się tymi ostatnimi dniami wakacji!

PODPIS


50 komentarzy:

  1. To super praktyczne rozważanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę że bardzo fajna metoda na segregacje notatek z zajęć szkolnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się wypracuje swój styl, to jest to bardzo przyjemna metoda :D

      Usuń
  3. Świetny sposób na przechowywanie notatek. Szkoda, że nie mogłam z tego korzystać za moich czasów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, to świetna metoda również na segregację różnych innych dokumentów :D

      Usuń
  4. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale ja swoje notatki ograniczałam do minimum zawsze :D

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To naprawdę fajna metoda, trzeba tylko ją oczywiście dopasować pod siebie :D Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Na pewno jest wygodniej. Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam zeszyty oraz segregatory. Obie opcje moim zdaniem są dobre.
    https://inspiracjepatrycjil.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja każdego roku miałam segregator plus dodatkowo do kilku przedmiotów zeszyty, więc obie metody się uzupełniały :D

      Usuń
  7. Temat mnie już nie dotyczy, ale w szkole zawsze korzystałam z zeszytów, na studiach zaś tylko z jednego, z zakładkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te zeszyty z zakładkami również są fajne, ale raczej nie widzę ich w szkole w przypadku przedmiotów, na których się dużo pisze :D

      Usuń
  8. Ja na ten pomysł wpadłam dopiero na studiach i trzymałam notatki właśnie w segregatorze. Zresztą sporo studentów tak robi. W liceum to różnie bywa, zależy też od podejścia nauczyciela ale sposób świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To prawda, że w dzisiejszych czasach notatki najczęściej przesyła się przez media społecznościowe. Takie rozwiązanie z segregatorem to bardzo fajny pomysł :D
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia i również serdecznie pozdrawiam! :D

      Usuń
  10. Pamiętam jak ja szykowałam się do powrotu do szkoły, już 4 pełne lata minęły jak skończyłam liceum.

    Świetny pomysł z tymi segregatororami według mnie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja skończyłam liceum dopiero parę miesięcy temu :D Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  11. Również popieram stosowanie tej metody.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kiedyś też sporo notatek miałam w segregatorze :) Ale zeszty też miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również miałam zeszyty np. do matematyki czy francuskiego :D W segregator wpinałam notatki z przedmiotów, na których dużo pisaliśmy tj. polskiego, historii, WOSu, a także na takich, na których pisaliśmy raz na ruski rok np. angielskiego, przyrody.

      Usuń
  13. Ja używałam segregatora na studiach i było to bardzo wygodne rozwiązanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że niektórzy z komentujących mieli do czynienia z tą metodą :D

      Usuń
  14. Świetny pomysł z tym segregatorem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale nosiłaś segregator ze sobą na zajęcia czy po prostu miałaś teczkę z papierem, na którym robiłaś notatki?
    Ja używam jednego zeszytu do wszystkiego od gimnazjum. Oddzielne miałam tylko do polskiego i matmy - do polskiego z szacunku, a do matmy, żeby nie dostać ochrzanu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosiłam taki plastikowy lekki segregator z przekładkami i wpiętymi czystymi kartkami, na których pisałam do sprawdzianu. Potem przepinałam notatki do takiego klasycznego segregatora w domu. W segregatorze miałam tylko notatki z takich wiodących przedmiotów jak WOS, historia, polski i takich na których pisaliśmy rzadko, jak angielski czy przyroda. Do matematyki, francuskiego miałam oddzielne, klasyczne zeszyty.

      Usuń
  16. Fajne rozwiązanie :) Mi już nie przydatne. Teraz mam jeden zeszyt do wszystkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób korzysta z tej samej metody, co Ty, czyli jeden zeszyt do wszystkiego :D

      Usuń
  17. Ciekawe i praktyczne rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo interesujące rozwiązanie. Ja korzystam z tradycyjnej formy - notatki w zeszytach, które staram się tworzyć w sposób przejrzysty i bardzo kolorowy! :)

    Najważniejsze, aby każdy z nas znalazł najlepszy z możliwych sposób tworzenia ważnych dokumentów, tu: notatek do szkoły czy na studia.
    Pozdrawiam serdecznie kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, we wszystkim trzeba wypracować odpowiedni dla siebie styl :D Dziękuję i również pozdrawiam! ❤

      Usuń
  19. Ja nawet na studiach pozostałam wierna zeszytom. Z tym, że jeden często było do dwóch przedmiotów/ lub przód był do wykładów, a tył do ćwiczeń. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze trzeba wybierać coś, co będzie dla nas odpowiednie :D

      Usuń
  20. Ja próbowałam zrobić tak na studiach i niestety nie zdało to egzaminu.. musiałam mieć zeszyty do poszczególnych przedmiotów, zdecydowanie łatwiej było mi wtedy prowadzić notatki i robić odsyłacze, albo dopiski bezpośrednio przy danym temacie. Ale w tym roku zaczynam kolejny kierunek i jeden zeszyt do wszystkiego brzmi najsensowniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że Tobie było wygodnie z zeszytami, każdy jest inny :D

      Usuń
  21. To coraz modniejsza metoda! Ja osobiście nie używam segregatorów ale uwielbiam wszelkiego rodzaju zeszyty kołowe z zakładkami i przegródkami dzięki czemu mam wszystko co ważne w jednym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś nigdy nie mogłam się do takich zeszytów przekonać w liceum, ale może się do nich przekonam na studiach :D

      Usuń
  22. Nie pamietam dokladnie, ale chyba nie sprawdzali nam zeszytow w szkole sredniej. Jedni mieli zeszyty, inni segregatory, nawet nosili ze soba. Ja wolalam zeszyt miec :) Na studiach czasem mialam segregator. Teraz chowam jakies wazniejsze notatki w koszulkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się dowiedziałam, że studia będziemy mieć na razie w większości zdalnie, więc chyba segregator będzie najlepszy :D

      Usuń

Hej,
Witam Cię na moim blogu, blogu na którym sporo się dzieje. Dziękuję za Twoją obecność i za każdy pozostawiony tutaj przez Ciebie ślad. Dziękuję za każdy komentarz, za Twoją obserwację. ❤ Życzę Ci miłego pobytu! Amelia