14 listopada

Jesień pełna wrażeń


Jesień pełną parą - plącze, przeplata - raz deszcz, raz słońce. Ostatnie liście z drzew opadły, dni są krótkie. Tegoroczna jesień jest dla mnie dość pracowita, stąd też dość niewiele mnie tutaj na blogu. Na tygodniu szkoła a w weekendy wiadomo, jak jest, ktoś przyjedzie, pojedzie się do kogoś w odwiedziny i tak mija sobota, niedziela i to wszystko zaczyna się od nowa. Wpadłam w taki wir, z którego trudno się wyplątać. Z jednej strony chciałabym coś dodać, ale zawsze jest coś "ważniejszego" do zrobienia, a przynajmniej tak mi się wydaje. Stąd jestem tu rzadziej, ale jestem... Jestem stale obecna, zaglądam, co tutaj się dzieje... Grudzień za pasem, długa przerwa świąteczna, w styczniu tylko z 7 dni, kiedy muszę iść do szkoły, więc wszystko zmierza ku lepszemu. A co działo się ze mną, kiedy mnie tu nie było?


Pod koniec września miałam chwilę relaksu na Roztoczu, taki reset po całym tygodniu był bardzo potrzebny. Pogoda dopisała - świeciło i przygrzewało słoneczko, lepszych okoliczności nie można było sobie wymarzyć, aby spędzić niedzielę, a co najważniejsze, spędzić ją z najbliższymi. 


Październik zaskoczył nas wszystkich, pogoda zmieniała się jak w kalejdoskopie - raz pochmurno, mgła jak mleko, zimno, innym razem ciepło i słonecznie. Udało mi się zrobić kilka zdjęć na bloga, ale wydarzeniem miesiąca, była wycieczka do stolicy. To był właśnie ten okres, kiedy w Polsce utrzymywała się bardzo gęsta mgła. Kiedy wjechaliśmy do Warszawy ok. 11.00 Pałac Kultury i Nauki widać było tylko do połowy. Wieczorem sytuacja już była nieco lepsza, co widać na zdjęciu. Punktem kulminacyjnym naszego wyjazdu była wizyta w Teatrze Narodowym na sztuce "Śluby Panieńskie" A. Fredry. Choć do teatru często nie chadzam i jakimś koneserem nie jestem, to sztuka naprawdę mi się spodobała - bardzo lekka, przyjemna, jak to komedia, z wieloma znanymi aktorami takimi jak: Jan Englert, Kamila Baar-Kochańska czy Grzegorz Małecki. Gdy wracaliśmy do domu, trudno nawet było zobaczyć, gdzie jesteśmy, widoczność była mocno ograniczona, ale cały dzień wspominam bardzo mile. 


A co z najświeższych informacji? Pamiętacie ubiegłoroczny wpis PODRÓŻ ZA 100 UŚMIECHÓW | LWÓW 2018? W tym roku miałam okazje ponownie uczestniczyć w tego typu wyjeździe, wróciłam z niego 5 dni temu. Lwów jako miasto poznałam już nieco ubiegłej jesieni, więc w tym roku miałam pewien ogląd, jak wygląda przekraczanie przez granice, gdzie iść na zakupy, co warto kupić, jak mniej więcej funkcjonują instytucje, które odwiedzamy itd., ale zobaczyłam też wiele nowych miejsc, dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy oraz co najważniejsze poznałam mnóstwo nowych ludzi. W tym roku odwiedziliśmy też dwie instytucje, w których nie byliśmy rok temu, to też swego rodzaju nowość. Jeśli będziecie mieli okazję uczestniczenia w takim wyjeździe, nie wahajcie się! To jest świetna lekcja życia, pokory, szacunku do innych oraz do samego siebie. Taki wyjazd idealnie ukazuje jakie życie człowieka jest kruche, przewrotne, że my wszyscy jesteśmy sobie równi, nie ma gorszych, lepszych. Nie ważne są prezenty, ale obecność, wystarczy BYĆ!

Jak widzicie, działo się w tym moim życiu trochę, głównie pochłonęły mnie przygotowywania do wyjazdu na Ukrainę. Cała organizacja, przygotowywanie warsztatów, dopilnowanie zbiórek wymaga naprawdę wielu sił, ale satysfakcja po takim wyjeździe jest ogromna, a wspomnienia pozostają na długo. A Wam jak mija jesień?

8 komentarzy:

  1. Oj kochana, moja jesień wygląda podobnie - pracowicie i niekiedy męcząco. Najważniejsze, że rozwijamy swoje pasje i czerpiemy radość z życia :)
    Podróż do Lwowa jest moim cichym marzeniem; i choć obecnie nie nastawiam się na taką wyprawę, nie ukrywam - kiedyś z wielką chęcią chciałabym zrealizować owe marzenie.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lwów - piękne, turystyczne miasto, choć bardzo tłoczne, mające wiele tajemnic, ciekawych zakamarków. Jak najbardziej pojechać warto, ale żeby jeździć tam samochodem trzeba mieć anielską cierpliwość, więc polecam podróż autobusem albo co nawet może i lepsze - pociągiem :)

      Miłego dnia,
      Amelia

      Usuń
  2. Jesieni najbardziej nie lubię - ciągle chora i przemęczona, po prostu nie da się żyć. Ładne zdjęcia z Wawy. :)

    https://www.podrozemaleimniejsze.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesień ma swój urok, aczkolwiek o wiele bardziej wolę wiosnę czy lato :)

      Miłego dnia,
      Amelia

      Usuń
  3. Uwielbiam jesienną aurę. Zdjęcia wyszły ci niesamowicie. :)

    OdpowiedzUsuń

Hej,
Witam Cię na moim blogu, blogu na którym sporo się dzieje. Dziękuję za Twoją obecność i za każdy pozostawiony tutaj przez Ciebie ślad. Dziękuję za każdy komentarz, za Twoją obserwację. ❤ Życzę Ci miłego pobytu! Amelia