Wiek to nie ograniczenie


Ile razy mówiąc, że moim największym marzeniem jest założenie w przyszłości (kiedy? nie wiem) rodziny, ciepłej, kochającej się, słyszałam, że jestem młoda, więc mi się odmieni jeszcze wiele razy... Że jestem młoda i powinnam z tego korzystać, wyszaleć się. Potrafiły mi to powiedzieć nawet bliskie osoby, które teoretycznie powinny mnie bardzo dobrze znać. Prawda jednak jak widać okazała się zgoła inna. 

Od zawsze byłam i jestem nadal bardzo rodzinną osobą, ciepłą, uwielbiałam dzieci, szybko łapałam kontakt nawet z takimi obcymi dzieciakami, dziećmi znajomych rodziny itp. I może kiedyś marzyłam o wielkiej karierze, bogactwie, sławie, lecz z czasem, z biegiem lat zrozumiałam, że to nie ma znaczenia, że wcale mi na tym bogactwie nie zależy, że ważni są dla mnie ludzie, a nie rzeczy materialne, że rodzina to świętość i że to jest chyba takie moje powołanie, że ja bym się w tej roli żony i matki odnalazła, że to by było coś, w czym bym się spełniała.


Ostatnio od koleżanki, rówieśniczki usłyszałam, że dla niej dziwnym się wydaje, kiedy słyszy o równolatkach zaręczonych, biorących ślub czy przygotowujących się na przyjście na świat dzieci. Dla niej to takie dziwne, nienaturalne. Dla mnie? Taka kolej rzeczy, jeśli ktoś jest na to gotowy, czemu nie. Czas leci, lata lecą. Wcale nie musi być tak, że z tym wyjściem za mąż czy urodzeniem dziecka skończy się świat, wszystko zależy od osoby. Znam osoby, które są w podobnym wieku, mają swoje rodziny, a rozwijają się, pracują, studiują. To nie jest tak, że zakładając tę rodzinę, trzeba nagle rezygnować z rozwoju, z jakichś przyjemności, to nie jest reguła. 

Było tak, że śluby brały bardzo młode pary, zakładały szybko rodziny, potem się to zmieniło i temat dotyczył ludzi koło tej 30., a teraz znowu gdzieś ta tendencja powraca i nie powinno to nikogo dziwić. Każdy ma wybór, to indywidualna decyzja, wiek to nie jest żadne ograniczenie, żaden wyznacznik. Ludzie są różni, mają różne priorytety w życiu, różne okoliczności się na ich decyzje składają. 


Wiek nie charakteryzuje człowieka, nie musi wcale odzwierciedlać jego dojrzałości. Każdy ma jakąś historię za sobą, jakiś bagaż doświadczeń, czasami musiał szybciej dojrzeć, aby udźwignąć ten ciężar. Nie ma naprawdę co oceniać ludzi pochopnie, bo można się nieźle pomylić.

Nie powiem, boli mnie, to kiedy ktoś próbuje mi wyperswadować, że mi się odmieni, że powinnam biegać po imprezach, szaleć, korzystać z życia dopóki, mogę, bo z czasem pojawi się w nim monotonia, nie będzie na nic czasu, na żadne pasje, na wyjścia, na nic. 

Ja sama dobrze wiem, czego od życia oczekuję i sama dobrze wiem, co jest dla mnie właściwe. No chyba nie powiecie mi, że większe pojęcie na ten temat ma, kto ze mną zamieni raz na jakiś czas dwa słowa niż ja sama, która żyję ze sobą 24/7... Nikt za mnie życia nie przeżyje.

Wiem też, że co by się nie działo w moim życiu dam sobie radę, bo zawsze jest jakieś wyjście, czasami wymaga to tylko dłuższych rozmyślań.