Domowe SPA z Bee.pl


Każdy z nas potrzebuje czasami chwili dla siebie, chwili spokoju, relaksu. Potrzebujemy odpocząć, wyciszyć się, odciąć od myśli wędrujących po głowie. Moim ulubionym sposobem na to jest ucieczka w plener, ale nie zawsze jednak jest to możliwe do zrealizowania z różnych względów. W takich momentach korzystam z dobroci domu: robię ciepłą aromatyczną herbatę lub gorącą czekoladę i siadam nad książką, a przed tym obowiązkowo jeszcze długa, relaksacyjna kąpiel z bogatym bukietem pielęgnacji.

Ostatnio właśnie uzupełniłam swoją kolekcję kosmetyków o kilka produktów, które odnalazłam w sklepie Bee.pl. Na pewno już niejednokrotnie o tym sklepie słyszeliście. Znajdziecie w nim nie tylko kosmetyki, ale i żywność, chemię, i jeszcze więcej.

Wpis ten powstał we współpracy ze sklepem Bee.pl.


Wśród wybranych przeze mnie kosmetyków znalazły się trzy produkty marki Apis, to jest: arbuzowy mus do ciała z mango i witaminą C, arbuzowy krem z kwasem hialuronowym, a także aloesowa mgiełka do twarzy, ciała i włosów ze smoczym owocem. Co do kremu nie mam zastrzeżeń, jestem z niego bardzo zadowolona: spore, wydajne opakowanie z pompką, dobrze się rozprowadza, a skóra po użyciu jest nawilżona, bez lepkiej warstwy. Z balsamu jestem jednak nieco mniej zadowolona. Zapach ładny, ale bez względu na to, ile go nakładałam, trudno mi go było rozprowadzić. Przez dłuższą chwilę pozostawiał białe smugi nim się ładnie, równo rozłożył, a nawilżenie po jego użyciu jest według mnie na mocną 3. Najbardziej chyba jestem pod wrażeniem mgiełki, pachnie przepięknie i sprawdza się w wielu sytuacjach. Ja uwielbiam spryskiwać nią włosy przed rozczesaniem, aplikować ją na twarz zamiast toniku czy na ciało dla efektu odświeżenia. Sądzę, że jeszcze nie raz do niej wrócę.


W moim zakupowym koszyku znalazło się też miejsce na dezodorant w kulce od beBio, czyli z marki Ewy Chodakowskiej. Nigdy nic od niej nie miałam, więc stwierdziłam czemu by nie spróbować. Tym bardziej że zaintrygowała mnie ta wersja zapachowa  granat i jagody goji. Zapach jak najbardziej przypadł mi do gustu, jest bardzo subtelny, nie jest mdlący w przeciwieństwie do "sztucznych" dezodorantów. Dezodorant beBio skutecznie odświeża, nie pozostawiając przy tym plam na ubraniach.

To jednak jeszcze nie koniec, nie zabrakło w nim również miejsca na maskę nawilżającą do ust na noc od marki Beauty Jar, która pomogła mi uporać się z problemem suchości ust w bardzo krótkim czasie. Już w zasadzie po pierwszym użyciu można było zauważyć poprawę. Maska ma po nałożeniu na usta konsystencję takiej bardzo rzadkiej wazeliny.


Nie będę ukrywać, jestem nieco gadżeciarą, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej szklanej, logowanej butelki "ZroBEEsz łyka?". Stwierdziłam, że się przyda, chociażby na uczelnie. Można do niej np. nalać wody, wrzucić kilka owoców i zrobić sobie własną wodę smakową. Butelka otulona jest takim piankowym futerałem, dzięki czemu jest bezpieczniejsza, niż byłaby bez. Myślę, że prawdopodobieństwo jej zbicia jest dzięki temu mniejsze.

Dla testu wybrałam też wybielającą pastę z aktywnym węglem od EcoDenta i jestem pozytywnie zaskoczona po jej przetestowaniu. Nie wyobrażałam sobie zbyt wiele, byłam sceptycznie nastawiona do takich produktów, ale faktycznie zęby stały się jakby delikatnie jaśniejsze, a uczucie świeżości pozostaje po jej użyciu na długo. 

Ostatnim produktem, na który się zdecydowałam jest peeling myjący do ciała LaQ o boskim wręcz, lawendowym zapachu. Peeling delikatnie myje skórę i złuszcza martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i pachnącą. 

To by było na tyle, trochę tych nowości było. Ciekawi mnie czy dla Was te produkty to też nowości czy może coś już znacie?