Do zobaczenia!



Sierpień – wakacje trwają w najlepsze, niektórzy już po urlopach, inni przed. Stwierdziłam więc, że i mi przydałaby się chwila odpoczynku od tego internetowego życia. Tym bardziej że sierpień jawi się, jako miesiąc bardzo dla mnie intensywny, w planach kilka wyjazdów, krótszych, dłuższych, kiedy i tak będę offline, niedostępna, nie będę miała czasu tworzyć. 

Wracam do Was we wrześniu. No chyba, że narodzi się mi w głowie jakiś pomysł na wpis last minute.

W przyszłym tygodniu na moim blogu powinno się pojawić podsumowanie kolejnego miesiąca zmagań z utratą wagi, ale już wiem, że nie będę miała dostępu do komputera, więc podsumuję krótko ten prawie miesiąc tutaj. 

Nie będę ukrywać, trochę sobie pofolgowałam, w szczególności w "te dni", ale i tak na dzień dzisiejszy kolejne 3 kg mniej, w sumie jestem 10 kg lżejsza. Do celu coraz bliżej. Kiedy spotkamy się następnym razem, na wyświetlaczu wagi będą widnieć już tylko dwie cyfry. 

Z niektórymi ubraniami już musiałam się pożegnać. Szary płaszcz, który kupiłam w tamtym roku i który często widniał na jesienno-zimowo-wiosennych zdjęciach na mnie zaczął wisieć. Różowa zimowa kurtka również. Spodnie, które kupiłam na wiosnę, które mega mi się podobają, muszę mocno ściskać paskiem, bo inaczej zjechałyby mi z tyłka. Za bardzo mi się podobają, abym ich się tak szybko pozbyła. Najwyżej oddam do krawcowej, może uda jej się je nieco zwęzić. No i najważniejszy sukces – dopinam się w spodenki, w które w maju nie wlazłam i które swoją drogą były pewną motywacją do zmian. Znaczy, wlazłam w nie, ale nie było bata, aby je zapiąć przez moje boczki i oponkę, i to tak konkretnie.

A więc życzę wszystkim wszystkiego dobrego, słonecznego sierpnia, do zobaczenia wkrótce!