Miło(ść)


Jesień pełną parą, a na blogu jeszcze lato, ale tak to jest gdy się nie odzywa zbyt często. Kiedy ja ostatnio coś tutaj opublikowałam? Na początku października, jakoś tak, czyli już miesiąc temu. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że w realu nie próżnuję: studiuję, a wolne chwile spędzam z drugą, lepszą połową, no i o tym dzisiaj co nieco – o miłości.


W komentarzach pod postem pt. Życie, kiedy wspomniałam Wam, że kogoś nowego poznałam, kogoś wyjątkowego pojawiały się komentarze typu: "oby faktycznie okazał się wart tego określenia". Powiem Wam, że znam Go już jakiś czas i z każdym dniem on udowadnia mi, że wcale nie pomyliłam się, w pełni zasługuje na taki epitet, a nawet na więcej.

Każdy pragnie kochać i być kochanym. Na pewno pamiętacie, nie raz wspominałam Wam, że marzę o tym, aby poznać kogoś takiego wyjątkowego i zakochać się w nim tak szczerze, prawdziwie, z wzajemnością i to marzenie się spełniło właśnie w tym roku. Mówiłam Wam już, chyba że ten rok 2022 jest dla mnie pełen takich dobrych momentów? 

Czuję się przy Nim szczęśliwa, staram się chłonąć chwile razem, jak gąbka, bo niestety dzielą nas kilometry, nie dużo, bo +/– 80, ale biorąc pod uwagę, że ja mam w tygodniu studia, a on pracę nie możemy sobie pozwolić, aby widywać się częściej niż w weekendy. Mam w Nim oparcie i on we mnie również. Wiemy, że możemy na sobie polegać, co by się nie działo. Kocha mnie, szanuje, ufa mi, troszczy się o mnie. W Jego ramionach odnajduję błogi spokój, wszelkie lęki odchodzą w dal, czuję się po prostu bezpieczna. Jest nie tylko moim chłopakiem, ale też i moim najlepszym przyjacielem. Oboje nie mamy wątpliwości, że tak właśnie miało być, że koniec końców musieliśmy na siebie trafić. 

I uwierzycie, że poznałam kogoś takiego przez Internet? Odnalazłam Go pośród milionów innych mężczyzn. Ja i moje szczęście...

Nie chcę też Wam zbyt wiele zdradzać. Wiecie, że cenię sobie prywatność. Może kiedyś coś Wam więcej wspomnę, tym bardziej że On też działa w Internecie, a dokładnie na Tik Toku, więc nie jest zbyt anonimowy, ale jeszcze nie teraz, jeszcze zachowam Go dla siebie.

Chciałam Wam tylko powiedzieć, że nie bójcie się marzyć, nie bójcie się ryzykować, bo wiem po sobie, gdyby nie ten jeden mój spontaniczny ruch, to najprawdopodobniej nadal byłabym sama i wiodłabym to swoje stateczne życie bez kolorytu. Tymczasem pojawił się On, który zburzył tę harmonię i cała ta układanka rozpoczyna się od nowa, ale tym razem RAZEM, a nie w pojedynkę. Dzięki Niemu odkrywam siebie na nowo.

Każdemu życzę takiej relacji, jak nasza, która uskrzydla, wznosi do nieba, odnalezienia swojego szczęścia. Cierpliwość popłaca.